Magister nauk politycznych, wieloletnie doświadczenie w jednej z korporacji medialnych, prawo jazdy kategoria A i B, łatwość nawiązywania kontaktów i duża odporność na stres. Wyglądałoby, że nie powinnam mieć żadnych problemów ze znalezieniem zajęcia. Na pierwszy ogień poszli znajomi. I tutaj moje wielkie zdziwienie wszyscy nagle okazują się bezrobotni lub prawie bezrobotni.

W ramach szukania pracy pokrewnej z zawodem i moimi umiejętnościami zaczęłam wysyłać aplikacje na stanowiska specjalistów ds. PR i marketingu. Zwykle pod takimi ogłoszeniami kryją się przedstawiciele handlowi, sprzedawcy powierzchni reklamowych i akwizytorzy wszelakiej maści.

Reklamy
Reklamy

Czytając codziennie ogłoszenia o pracy, można znaleźć różne kuriozalne. Do jednych z moich ulubionych należy "poszukujemy osoby prowadzącej sekretariat kancelarii prawniczej, wynagrodzenie 500 złotych brutto". Niektórych szczerość wręcz mnie rozbraja "sekretarka + układ, wynagrodzenie 6 tysięcy miesięcznie". Tutaj wykazał się przyszły pracodawca dosłownością, bo dosyć długo zajęło mi zastanawianie się, co miał autor na myśli pisząc, że poszukuje asystentki wieczornej.

Nagminne są ogłoszenia gdzie przyszły pracodawca się nie ujawnia. Wysyłasz tam swoją aplikację, a w zamian dostajesz reklamę warsztatów czynnego poszukiwania pracy lub propozycję udziału w piramidzie finansowej. Z ciekawości odpowiedziałam jedno z nich. Odpowiedź przyszła szybko, gwarantują duże pieniądze w znanej firmie i mam czekać na następnego maila, którego otrzymam w ciągu najbliższych godzin.

Reklamy

Czekałam na niego z niecierpliwością, bo nadal nie wiedziałam, jaka firma, jaka branża i jaka sieć kontaktów. Za to miałam jedno skojarzenie - piramida finansowa. Zwłaszcza po poniższym tekście "trafisz pod skrzydła doświadczonej osoby, która działa w tym biznesie praktycznie od początku. Także mnie wprowadzał, więc mogę Cię zapewnić o jego kompetencjach i umiejętnościach". Następny mail i już wiem, że mogę wziąć udział w niepowtarzalnie dochodowym biznesie marketingu internetowym muszę tylko przystąpić do sieci partnerów, a dzięki mojej operatywności mogę zarobić już w ciągu kilku dni. Poszukałam sobie informacji w Internecie na temat cudownej firmy i dowiaduje się tego, co najważniejsze, że należy wykupić ubezpieczenie medyczne oraz polecić je czterem innym osobom. Myślałam, że czas piramid finansowych się skończy, a jednak nie. Przeniosły się do Internetu. Dziwnym trafem na moje skrzynkę mailową trafiło następne ogłoszenie, na które na pewno nie odpowiadałam.

W chwilowym przypływie desperacji zgłosiłam się do WKU i zadeklarowałam chęć służenia w Narodowych Siłach Rezerwy szeroko reklamowanych.

Reklamy

Dowiaduje się, że i owszem, ale muszę przejść przeszkolenie podstawowe, a to może ewentualnie w listopadzie (roku nie wiadomo którego), bo teraz nie mają powołań.

Odrębna historia to urząd pracy. Jestem w nim zarejestrowana jako aktywnie poszukująca pracy. Panie urzędniczki z radosnym uśmiechem, co miesiąc powtarzają to samo - "nie mamy dla Pani żadnych ofert pracy". Zresztą, comiesięczne wizyty w pośredniaków przynoszą mi wiele społecznych obserwacji. Petentów można podzielić na dwie grupy - tych, którzy wszelkimi sposobami nie chcą dostać pracy i takich jak ja z tytułem magistra w kieszeni, którzy bardzo chętnie wezmą każdą pracę, bo rachunki trzeba płacić. Najśmieszniejsze jest to, że dla tych, którzy pracy nie chcą, ofert jest bez liku, a inteligencja nawet do łopaty się nie nadaje. Usiłowałam skorzystać z programu finansowanego z UE na założenie własnej działalności. Po przebrnięciu przez kilkunastostronicowy formularz, wielokrotnie w trakcie podejrzewając, że jestem blondynka, bo nie rozumiem, o co mnie pytają, złożyłam komplet dokumentów. Odpowiedź oczywiście odmowna, błędny formalno- prawne w formularzu, niespełnienie kryteriów przydzielania dotacji. Bo żeby, dostać 18 tysięcy należy być, matką samotnie wychowującą dziecko, powyżej 50 i bezrobotną, co najmniej od roku. Okazuje się, że jestem stanowczo za młoda i pewnie nieodpowiedzialna na otworzenie własnego interesu. Czekam właśnie z niecierpliwością na następna wizytę. Tym razem z doradcą zawodowym, który ma mi pomóc w przekwalifikowaniu się. Na tablicy ogłoszeń w urzędzie wypatrzyłam sobie kurs -operator spycharko-koparki. Oczyma wyobrazi, widzę minę, doradcy jak mu oświadczę, że to właśnie chce w moim całkiem nowym życiu robić. #praca