Już 12 kwietnia na antenie HBO pojawi się pierwszy odcinek piątego sezonu „Gry o tron”. W Polsce premiera odbędzie się zaledwie dzień później, czyli 13 kwietnia. Premierowy odcinek czwartego sezonu pobił rekord oglądalności, który w 2007 roku przypadł finałowi „Rodziny Soprano”. Czy bestsellerowa adaptacja serii fantasy amerykańskiego pisarza George'a R.R. Martina, znów pobije rekord?

Najwyższe oceny wśród seriali na najlepszych portalach związanych z filmami i serialami nie wzięły się z kosmosu. Ten #serial wciąga… #książka , która jest powieścią z gatunku fantasy, okrzyknięta najczęściej kupowaną w lipcu 2011 roku, też wciąga. Z tego wynika, że adaptacja „Uczty dla wron” oraz „Tańca ze smokami” też odniesie sukces. 

Fabuła inna niż wszystkie

Dlaczego? Nie można założyć, że sezon serialu czy tom książki zakończy się słowami rodem z bajek Disneya: „i żyli długo i szczęśliwie". Gdy już się przyzwyczajasz do pewnego bohatera, uważasz go za dobrego, który odegra w tym wszystkim szczególną rolę. W pewnym momencie czujesz się oszukany, bo… ginie. Nie wiesz jak sobie z tym radzić, zastanawiasz się czy nie ma jakiegoś sposobu na to żeby wrócił do życia. 

Gdy już zaczynasz zdawać sobie sprawę z tego, że autor uśmierca wszystkich Twoich ulubieńców, dochodzisz do wniosku, że nie można się przyzwyczajać do tych dobrych i zaczynasz życzyć śmierci tym złym. Dzięki temu, w moim mniemaniu, czytelnik, widz jest współodpowiedzialny za śmierć np. Joffrey’a Baratheon’a (Lannister’a) i Tywin’a Lannister’a. 

Magnesem na widzów i czytelników prócz zaangażowania jakie trzeba włożyć w życie bohaterów jest dodatkowo świat przedstawiony i czas akcji. Choć George R.R. Martin napisał fantasy i fabuła jest zmyślona, to czas i miejsce przypominają średniowieczną Europę. Mamy pod ręką królów, wojny, skandale i spiski.

Dwa światy narracji

Mam na myśli to, że narracja w serialu różni się od tej w książce. Dzięki narracji zawartej w powieści poznajemy świat z perspektywy różnych bohaterów. Widzimy wszystko ich oczami, nasz umysł zapełniają ich myśli i czujemy to co oni. Oglądając serial bez wcześniejszego przeczytania książki możemy tylko snuć domysły na temat tego, co dany bohater myśli i czuje. Nie słyszymy jego głosu wewnętrznego. 

Fenomen „Gry o tron”

Ciężko wskazać największą zaletę samego serialu. Myślę, że na odbiór całości wpływ mają detale, takie jak: wcześniej wspomniana przeze mnie fabuła, kostiumy, scenografia, muzyka, niesamowite efekty specjalne i oczywiście świetna gra aktorska.

Fenomen książki moim zdaniem polega na narracji, która pozwala wczuć się w sytuację bohatera, bądź stać się nim.