Kibice. Co przynosi na myśl to słowo w Polsce? Stadionowych chuliganów, pijanych facetów przeklinających na ulicach i szukających okazji do bójek. Niestety, w naszym kraju takie są właśnie realia. Sporty drużynowe wzbudzają wiele emocji, jednak kibice siatkówki, koszykówki, czy rugby są zupełnie inni niż miłośnicy piłki nożnej. 


Czy są sposoby, żeby to zmienić?

Spójrzmy na Wyspy Brytyjskie, miejsce, w którym zaczyna się historia tego sportu, a kibicowanie nie różniło się niczym od tego w Polsce. Fani byli brutalni, dochodziło do bójek, nadużywania alkoholu i śmiertelnych pobić. Trwało to do momentu, w którym Żelazna Dama postanowiła rozprawić się z chuliganami. Z różnych względów Margaret Thatcher była i jest przez niektórych kochana, a innych nienawidzona. Niemniej jednak, patrząc na to, jak wspaniale ma się dziś brytyjski futbol i jego kibice, fakty przemawiają na korzyść pani premier. Dożywotnie zakazy stadionowe za przewinienia są dożywotnie, a nie do kolejnego meczu. Wysokie kary finansowe skutecznie zniechęcają do popełniania przestępstw.

W Wielkiej Brytanii kibicem jest się od urodzenia. To klub wybiera ciebie, nie ty wybierasz klub. Kibicują wszyscy; starzy, młodzi, dzieci, mężczyźni, kobiety. Dla nich #piłka nożna jest pasją. Postrzegani raczej jako chłodny naród, nieokazujący emocji, w dniu meczu zmieniają swoje oblicze. W sobotę, czy niedzielę, gdy rozgrywane są mecze, wychodzi się na ulice i na każdym kroku można spotkać kibiców. Ulice przy stadionach zostają zamknięte, a dookoła widać tylko miłośników futbolu. Rozkładane są budki z jedzeniem, dzięki którym w powietrzu unosi się typowy zapach dla tego właśnie dnia. Fani mają na sobie koszulki - w zależności od pogody, która na Wyspach nie rozpieszcza - szaliki, czapki, kurtki, rękawiczki, a nawet maski z podobiznami piłkarzy. Bez względu na aurę, na stadionach jest komplet. Wiedzą o tym doskonale kibice "z zewnątrz", którzy trudzą się, żeby spełnić swoje marzenie i zobaczyć swoją drużynę. Bilety nie są tanie, a zdobycie ich bez posiadania członkostwa danego klubu nie należy do najłatwiejszych. Istnieją strony internetowe, na których można je zakupić, jednak nie zawsze są to pewne źródła. Zdarzają się sytuacje, gdzie karnet, który jest udostępniony, został wcześniej komuś skradziony. Kolejnym minusem takich portali są kosmiczne ceny, trzy razy wyższe od tych, które ustanawia klub. W przypadku, gdy chcemy iść z kimś na mecz pojawia się również inny problem - ciężko jest zdobyć tam miejsca koło siebie. Jednak czego nie robi się dla prawdziwej miłości.

Będąc samemu na stadionie, ani przez chwilę nie będziemy mieć okazji, żeby poczuć się samotnie. Jest to miejsce, w którym wszyscy stają się przyjaciółmi, rodziną, przytulają się po golu i uśmiechają się do wszystkich dokoła. Może pomijając kibiców drużyny przeciwnej... Którzy w trosce o bezpieczeństwo, siedzą w wyznaczonym miejscu, oddzielonym stewardami od reszty miłośników. Atmosfera jest niesamowita, doping zaczyna się jeszcze zanim piłkarze pojawią się na murawie. Trzeba docenić również kulturę kibiców w momentach, gdy zapowiadana jest z jakichś względów minuta ciszy - jest to naprawdę minuta ciszy. Następnie... magiczny moment. Pierwszy gwizdek, który rozpoczyna bezcenne dziewięćdziesiąt minut. Czas staje w miejscu, nie liczy się to, co dzieje się na zewnątrz. (Wykluczając azjatyckich turystów, którzy są w stanie ani przez chwilę nie oglądać meczu na własne oczy, tylko przez obiektyw swojego aparatu). Są tylko oni... twoja jedenastka dająca z siebie wszystko, byś wyszedł ze stadionu szczęśliwy. Kiedy jest się "w środku" tego wszystkiego, emocje rosną, odczuwa się przynależność do tego miejsca, do tych ludzi. Pierwszy gol, oklaski, śpiewy, przekrzykiwanie przyjezdnych, na tym skupiają się prawdziwi kibice. Przerwa, czas konsumpcji. Hamburgery, hot-dogi, frytki, coca cola, herbata, kawa, piwo. Z alkoholem nie wolno wchodzić na trybuny. Ciekawostką jest to, że zakaz ten dotyczy tylko meczów piłki nożnej. Inne napoje w butelkach mogą zostać wniesione jedynie bez nakrętek, żeby nikomu nie przyszło do głowy rzucać nimi w piłkarzy przyjezdnych. Najmłodsi również mają swoje pięć minut na murawie. Wychodzą strzelać rzuty karne klubowym maskotką. Potem kolejny gwizdek, zaczyna się druga połowa, emocji ciąg dalszy. Czas biegnie jak szalony. Chciałoby się zatrzymać ten moment, a tu koniec zbliża się nieubłaganie... 

Bez względu na wynik, piłkarze podchodzą do każdej z trybun, dziękując swoim kibicom za wsparcie. Przyjezdni w meczach podwyższonego ryzyka opuszczają stadion pod eskortą. Bezpieczeństwo ponad wszystkim. Fani wychodzą, z reguły udają się na piwo. Przystadionowe puby są dostępne tylko dla kibiców danego klubu. Niektórzy entuzjaści spotykają się tam już przed meczem, następnie część wspólnie udaje się na stadion. Inni zostają, żeby obejrzeć wspólnie rozgrywki, śpiewając i wspierając swoją drużynę, tak jakby byli na trybunach. Nieważne, jaki to mecz. Oni są tam zawsze, oddając duszę dla ukochanej ekipy.