- Jakie slumsy? Jaka przestępczość? Takie Rio to już przeszłość. No, może prawie przeszłość. Burmistrz postawił sprawę na ostrzu noża i przepędził to całe tałatajstwo wspólnie z policją i wojskiem. Zabrało mu to kilka lat ale tym razem najwyraźniej cel uświęcił środki. Tak się kiedyś zastanawiałam co ja bym zrobiła będąc na jego miejscu. Sytuacja wydawała się beznadziejna. Doszłam do wniosku, że albo zrobiłabym to samo co samorząd Rio de Janeiro albo zalegalizowałabym narkotyki. Tak, dobrze słyszysz. Zalegalizowałabym narkotyki, wszystkie. Co myślisz o tej opcji.

- Wiesz co, naprawdę nie wiem. Zadałaś bardzo trudne pytanie. Pozwól, że się nie wypowiem.

Reklamy
Reklamy

Tak czy inaczej taka decyzja przerastałaby mnie jeśli to ja byłbym politykiem. Nie odważyłbym się chyba ani na decyzję użycia siły żeby wymordować lub zamknąć szybko przestępców ani na legalizację narkotyków, pomimo że wiem że to oni są a raczej byli głównym powodem przestępczości w mieście.

- W mojej opinii obie metody rozwiązują problem. Opcja pierwsza już została sprawdzona. Opcja druga, czyli legalizacja wszystkich narkotyków, wyeliminowałaby prześladowania ludzi działających w kartelach, a już na pewno ludzką hipokryzję i biedę. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że papierosy i alkohol są bardziej szkodliwe niż narkotyki, poza heroiną oczywiście.W końcu to one powodują najczęstsze i najboleśniejsze choroby jak rak płuc, jelit czy choroby wątroby. Wiedziałaś o tym?

- Wiedziałam, czytałam kiedyś artykuły na ten temat w The Times albo Guardian, jeśli dobrze pamiętam.

Reklamy

To był felieton zawierający fragmenty raportu dotyczącego badań naukowców nad wpływem różnych używek na organizm ludzki. Moja zasada brzmi: wszystko jest dla nas ale nie wszystko jest dla nas najlepsze. Zasada numer dwa. Cieszyć się można wszystkim byle z umiarem. Jeśli to wiesz i stosujesz to wygrasz z prochami. I o ile nie masz słabego umysłu, słabej woli. Sex także uzależnia.

- Czyżby - znacząco uśmiecha się współpasażer do Ilony - przekonamy się?

- Okay, zdaje się że "Wujek Czesiek" jest wolny

- Teraz albo nigdy - szepnęła Ilona

Ilona i tajemniczy nieznajomy przemaszerowali pewni siebie przez pokład samolotu i weszli do WC. Ilona usiadła na małej umywalce, jakby idealnie zaprojektowanej dla jej pośladków, a on zaczął całować jej stopy, łydki. Najpierw całował, potem sunął językiem w dół i górę w dół i w górę. Kiedy już dotarł do jej dolnych warg, jej zroszonego kwiatu, zatrzymał się i niespodziewanie zmienił kierunek. Samolot, jakby na potwierdzenie tego, lekko szarpnął zataczając półkole i oboje

zostali przyparci mocniej do ściany.

Reklamy

Nieznajomy zaczął teraz przygryzać jej sutki, to znów lizać, przygryzać i znów lizać, dotarł do szyi aby zagrać w tą samą grę. Iloną wstrząsał dreszcz podniecenia i fala gorąca. Każde jej ścięgno, każdy miesień wołały w niej: wejdź we mnie. Ku jej zdumieniu mężczyzna wyciągnął kajdanki, zakłuł zręcznie jej ręce po czym przerzucił za swoje plecy i posadził ją na swoim stojącym w zwodzie fallusie. Posuwał się rytmicznie do góry i w dół do góry i w dół, trzymając w ramionach Ilonę. Krople potu zaczęły zraszać ich twarze wyrażające ekstazę. Minuta, jeszcze trzy i fala gorąca zalała ich ciała i doszli spełnieni szczytując. Doznali rozkoszy wchodząc razem w ekstazę radości i podniety. Facet zdjął jej kajdanki i to w samą porę.

Usłyszeli potężny huk a samolotem wstrząsnęło, jakby odpadł silnik czy odpadły drzwi. Dały się słyszeć kolejne łomoty i krzyki przerażenia. Zamknięci w WC nie wiedzieli co się dzieje. Kiedy mężczyzna otworzył drzwi przebiegli razem przez pokład pomiędzy rzędami foteli i zajęli szybko swoje miejsca. Samolot szybko tracił wysokość. Maski tlenowe wypadły wszystkim na wprost ich twarzy. Przed nimi widać było Ocean Spokojny. Wody Pacyfiku nie były tym razem ani spokojne ani turkusowe. Wręcz przeciwnie. Pogoda była niczym z thrillera czy horroru siekąc ulewnym deszczem i wzburzając wysokie fale. Samolot spadał co raz szybciej, co raz niżej i niżej zmierzając prosto w rozszalałe fale. #Plotki #Facebook #książka