Na łamach BlastingNews Poland opisujemy zdarzenia z wielkiego świata, jak i sprawy lokalne. Informujemy o sprawach pozytywnych takich, jak np. awans reprezentacji piłkarskiej Węgier na Euro 2016 we Francji, o bieżącej polityce krajowej – ułaskawienie Mariusza Kamińskiego przez Prezydenta Andrzeja Dudę czy też o niepokojach, jakie trawią Europę – ostatnio o ewakuacji stadionu w Hanowerze. Kiedy wszyscy z zapartym tchem śledzą losy świata, łatwo jest przeoczyć to, co dzieje się lokalnie. W nocy z poniedziałku na wtorek (16/17.11) w Poznaniu, na ulicy Wrocławskiej, stała się rzecz karygodna, której istota umknęła lokalnym mediom - brutalna i niczym nieuzasadniona przemoc.

Co się stało według mediów

Zarówno epoznan.pl  jak i "Głos Wielkopolski" skupiły się na zamieszczeniu filmu krążącego po sieci i wyjaśnieniach poznańskiej policji. Według Iwony Liszczyńskiej, z biura prasowego wielkopolskiej policji, operator monitoringu miejskiego po zauważeniu przy Kupcu Poznańskim szarpaniny wysłał tam patrol, który zatrzymał kobietę i dwóch mężczyzn w stanie upojenia alkoholowego. Sprawa jest w trakcie wyjaśniania. Oprócz tego portal zdementował jedynie, że jednym ze sprawców nie był Irakijczyk, jak twierdzą twórcy filmu, ale Irlandczyk.

W intrygującym tonie wypowiada się za to poznański oddział „Gazety Wyborczej”. Po podobnym wyprostowaniu faktów, autor pochyla się nad genezą filmu i nad tym, że udostępnił go ONR (Obóz Narodowo-Radykalny), jak i na pojawiających się pod filmem komentarzach, uznawanych za rasistowskie. O ile z całą stanowczością należy piętnować wszelkie przejawy rasizmu słownego np. ciapaty, białas, czarnuch itd., a także jakąkolwiek przemoc, niezależnie od jej podłoża, o tyle nie do końca zrozumiałe jest negowanie relacji świadka, kiedy nie są znane ustalenia policji w tym zakresie. Zasadniczym pytaniem jest to, czy istotą sprawy jest fala internetowego hejtu, czy to, że w centrum miasta doszło do aktu bestialskiej przemocy

Opis zajścia

Zdając sobie sprawę, że operator monitoringu miejskiego, mając przed sobą obraz z kilku kamer, mógł nie zauważyć początku zajścia na ulicy Wrocławskiej, przystąpiłem do poszukiwania świadka. Relację zgodził mi się przedstawić Sławek, który w komentarzach do wyżej wymienionych artykułów stara się przedstawić całkowity obraz sytuacji. Według niego tuż po 23 na przystanku Wrocławska przy Kupcu Poznańskim do niego i jego kolegów podeszła dziewczyna prosząc o poczęstowanie papierosem. Jeden z obecnych przy rozmowie poprosił dziewczynę o numer telefonu. Wtedy obcokrajowiec miał zacząć wykrzykiwać w stronę dziewczyny inwektywy po angielsku.

Było ok. 23:25 - na przystanek podjechał tramwaj linii nr 17 zjeżdżający do zajezdni na Franowie (normalnie tramwaj tej linii nie kursuje przez ten przystanek). Po chwili sprawy potoczyły się bardzo gwałtownie. Sławek wraz z kolegami wsiada do tramwaju. W tym czasie obcokrajowiec popycha dziewczynę i uderza ją w twarz. Kiedy tramwaj rusza, mężczyzna zwracający damskiemu bokserowi uwagę, zostaje popchnięty przez niego na odjeżdżający pojazd. Mężczyzna uderza o niego głową, a jego nieprzytomne ciało jest ciągnięte przez ruszający tramwaj. Pasażerowie od razu krzykiem informują motorniczego o całym zajściu. Nim otworzą się drzwi, napastnik kopie kilka razy w głowę swoja ofiarę. Odciąga go dwóch mężczyzn, z którymi wdaje się w bójkę. Po chwili przybywa #policja. Świadkowie są w szoku, co nie przeszkadza chłopakowi, którego widać na pierwszym planie zamieszczonego filmu, na sprawdzenie podstawowych czynności życiowych poszkodowanego i zabezpieczenie go przed wychłodzeniem poprzez okrycie własną kurtką. Jak widać, w Poznaniu nie panuje taka znieczulica, jaką chciałyby widzieć niektóre media.

Drodzy czytelnicy, miejcie na uwadze, że przemoc i agresja sama się karmi, że nieważne, jaka jest narodowość rzekomego sprawcy zajścia. Przemoc jest zawsze przemocą. Poznaniacy i goszczący w tym mieście powinni zawsze o tym pamiętać.

źródło: epoznań #śledztwo #MPK