Po publicznym wystąpieniu Putina pod pomnikiem pomordowanych przez stalinowskich siepaczy było już pewne, że oficjalnych obchodów tej rocznicy nie będzie. Zamiast tego państwowa rosyjska telewizja pokazała film grozy "Demon rewolucji". Jak zapewniono telewidzów, scenariusz został oparty w około 90% na prawdziwych wydarzeniach sprzed stu lat.

Prawdziwe oblicze bolszewików

Ów demon to Izrael Helphant, pseudonim Aleksander Parvus. Już kilkanaście lat temu historycy z kilku krajów europejskich, głównie dzięki otwarciu archiwów państwowych w Moskwie, ale też w oparciu o odszukane dzięki temu źródła we Wiedniu, Sztokholmie i Kopenhadze, doszli do szokujących wniosków.

Plan rewolucji bolszewickiej, opracowany przez niemiecki Sztab Admirałów przy pomocy kajzerowskiego ministerstwa spraw zagranicznych, miał swojego głównego autora. Był nim ów demon zbrodni, który wcześniej namówił Turków na rzeź Ormian. #Niemcy chcieli doprowadzić do wyeliminowania Rosji z pierwszej wojny światowej. Przerzucenie większości wojsk z frontu wschodniego na zachodni było dla nich ostatnią szansą wygrania tej wojny.

Badania naukowe w tych archiwach potwierdziły, że obie rewolucje w Rosji dokonały się dzięki działalności rosyjskich Żydów, wspartych przez niektórych Polaków i mieszkańców Kaukazu. Nic dziwnego, że w latach Czerwonego Terroru ogromną większość ofiar masowych mordów stanowili rdzenni Rosjanie płci obojga. W tym mnóstwo dzieci i młodzieży.

Niemieccy sztabowcy nie zdawali sobie sprawy z tego, że przewrót bolszewicki wspierają również tajne służby Stanów Zjednoczonych i Imperium Brytyjskiego.

Przywódcy tych mocarstw byli przekonani, że rewolucja przerzuci się z Rosji do Niemiec. Okazało się, że się nie pomylili. Cztery dni po wybuchu rewolucji Niemcy skapitulowały. Lenin był tylko energicznym wykonawcą planów tych wszystkich ośrodków. Niemrawe próby zbrojnej interwencji mocarstw zachodnich w Rosji, zakończone wycofaniem wojsk, które nie przegrały ani jednej bitwy – cyniczną maskaradą.

Dzisiejsi rosyjscy komuniści są odporni na prawdę dziejową

Dla nich Lenin jest nadal bohaterem. Natomiast Putin nazywa głośno bolszewików szaleńcami i zdrajcami. Byli zresztą nimi podwójnie. Raz, masakrując kraj, w którym się urodzili i odbierając mu owoce bliskiego już zwycięstwa w wielkiej wojnie. Dwa, zdradzając i zwalczając wyznanie mojżeszowe. Stąd też próby wystawienia dzisiejszym Żydom rachunków za bolszewizm byłyby wysoce niewłaściwe.

Rosyjscy komuniści narodowości rosyjskiej wyszli zatem na ulice świętować rocznicę na własny rachunek i we własnym gronie. Co prawda przybyło sporo sympatyków z innych krajów, od Chile po Chiny, ale i tak przeważały osoby starsze.

Co najwyżej w średnim wieku (patrz galeria zdjęć). Putin i putiniści tego nie popierają ani ostro nie zwalczają. Jakakolwiek dogrywka z wojny domowej zwyczajnie nie jest w rosyjskim interesie. Zresztą biali symbolicznie ją wygrali. To sztandar ich armii powiewa nad Rosją. Mógłbym jeszcze długo wyliczać.

Bolszewizm przenosi się natomiast jednoznacznie na Zachód

Komentatorzy rosyjskiej telewizji odnotowują obecnie ze zgryźliwą satysfakcją najnowsze wydarzenia wokół tzw. skandali seksualnych niektórych amerykańskich reżyserów filmowych i aktorów. Także podobną sytuację w elitach władzy W. Brytanii. Porównują to z jednej strony ze słynnym zapewnieniem: "W Związku Radzieckim nie ma żadnego seksu!", z drugiej zaś z czystkami stalinowskimi, w czasie których wystarczał pojedynczy donos zawistnego kolegi z pracy, by w najlepszym wypadku znaleźć się w więzieniu.

Oby się nie okazało, że jest to nadzwyczaj trafne spostrzeżenie! Rozpętywać kampanie nienawiści, skazywać wskazanych palcem nieraz przez tylko jednego "świadka" na śmierć cywilną bez niezawisłego sądu i rzetelnego śledztwa... Czyżby to nie były metody podobne do stosowanych przez neostalinowski reżim Breżniewa?

Zaś wszystkie te kampanie na rzecz walki ze zmianą klimatu, zmuszanie obywateli przez państwo do oddania zupełnie sprawnych samochodów na złom, bo mają silniki spalinowe... To mocno przypomina akcje radzieckich pionierów oraz tzw. rozkułaczanie rosyjskich i ukraińskich wsi. Niszczono środkami administracyjnymi wydajne, średnie prywatne gospodarstwa rolne. Potem mniej więcej dwie trzecie członków rodzin prowadzących te gospodarstwa wymordowano w obozach. Po to, by zastąpiły je uznane przez szaleńców ideologicznych za najnowocześniejsze rozwiązanie kołchozy i sowchozy.

źródła: wgtrk.com, wiedza historyczna autora

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Rosja