Reklamy
Reklamy

Wszystko zaczęło się od konfliktu między panią wojewodą, a posłem #PiS, Krzysztofem Lipcem, szefem świętokrzyskich struktur Prawa i Sprawiedliwości. To on, po wygranych przez partię Jarosława Kaczyńskiego wyborach w 2015 roku, „namaścił” ówczesną wicestarostę powiatu starachowickiego, Agatę Wojtyszek (z zawodu nauczycielkę matematyki i informatyki) na funkcję wojewody świętokrzyskiego. Na jej doradcę poseł Lipiec wskazał Andrzeja Prusia, sekretarza świętokrzyskiego Prawa i Sprawiedliwości.

Odwołać wojewodę!

Dość szybko, bo już we wrześniu następnego roku, między parlamentarzystą a wojewodą pojawiły się pierwsze poważniejsze zgrzyty, które mogły zaowocować jej odwołaniem w ramach zapowiadanej wówczas rekonstrukcji rządu na poziomie województw.

Reklamy

"Przeważnie jest tak, że poseł Lipiec popada w konflikty z osobami, które sam nominował" – mówił wtedy „Echu Dnia” poseł Jacek Włosowicz, który z pięcioma innymi parlamentarzystami PiS (był wśród nich Dominik Tarczyński) skierował pismo do premier Beaty Szydło, wyrażające pełne poparcie dla działań i postawy wojewody świętokrzyskiego pani Agaty Wojtyszek. Pisma tego nie podpisało sześciu innych parlamentarzystów z regionu świętokrzyskiego, związanych z – jak się nieoficjalnie mówiło – frakcją Krzysztofa Lipca. Ostatecznie do zdymisjonowania Agaty Wojtyszek, podobnie jak i żadnego z pozostałych wojewodów, nie doszło.

Kto nie płaci składek, ten nie głosuje

Nie oznacza to jednak, że między wojewodą i posłem – pełnomocnikiem świętokrzyskiej organizacji Prawa i Sprawiedliwości wszystko zaczęło się układać wzorowo.

Reklamy

Kolejna odsłona konfliktu nastąpiła 18 października br., kiedy to w starachowickim oddziale PiS odbywały się wybory nowych władz. Na zebranie przybyła również wojewoda, Agata Wojtyszek.

Jakież było jej zdziwienie, gdy z ust swojego doradcy w Urzędzie Wojewódzkim, a sekretarza partii w regionie świętokrzyskim, Andrzeja Prusia, usłyszała, że nie będzie mogła wziąć w głosowaniu, bo… nie opłaciła składek członkowskich (podobno za ostatni miesiąc, czemu zaprzeczyła jej rzeczniczka, Diana Głownia). Wojewoda po tym incydencie, który podobno nie spodobał się w partyjnej centrali, wyraziła nadzieję na szybkie wyjaśnienie przez świętokrzyskie szefostwo PiS-u. Wtedy też w szeregach partyjnych pojawiły się głosy, iż dalszy ciąg tej „wojenki” nastąpi, a jej pierwszą ofiarą będzie doradca „ministra w terenie”, jak zwykło się nazywać wojewodów.

I rzeczywiście – kilka dni temu Agata Wojtyszek oddelegowała Andrzeja Prusia, zaufanego człowieka posła Krzysztofa Lipca do pracy w… archiwum Urzędu Wojewódzkiego, mieszczącym się z dala od siedziby wojewody, na peryferiach Kielc, przy ulicy Skrajnej.

Reklamy

Pruś, pytany na tę okoliczność przez „Echo Dnia”, zaprzecza istnieniu jakiegokolwiek konfliktu w świętokrzyskim PiS-ie, a o swoim „zesłaniu” mówi: "Nic się za tym nie kryje. Robię różne rzeczy i w urzędzie i poza nim. To jest tylko jedno z moich zadań".

Obserwatorzy mówią, że teraz ruch leży po stronie posła Krzysztofa Lipca.

źródło: Echo Dnia, Gazeta Wyborcza. #Kielce

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Jarosław Kaczyński