Prezydent Duda postanowił zawetować dwie pisowskie ustawy: o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o Sądzie Najwyższym. Większość obserwatorów sceny politycznej spodziewała się decyzji zachowawczej, odsyłającej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent Duda sprawił potężną niespodziankę. Wbił Kaczyńskiemu nóż w plecy. Zdemontował misternie przygotowywany plan rewolucji personalnej w polskich sądach.

Wyborczy sukces PiS w kampanii samorządowej stoi pod znakiem zapytania

Prezentując ustawę w Senacie, Zbigniew Ziobro nie krył pisowskiego celu dokonania zmian w polskim systemie sądownictwa. Mają one służyć oczyszczeniu sądów ze złych sędziów.

Reklamy
Reklamy

Ziobro użył nawet kategorii „czystości moralnej”, opisując obecną sytuację w polskim sądownictwie. Decyzja prezydenta Dudy jest więc w swych konsekwencjach równoznaczna z zablokowaniem jesiennych, kapturowych czystek w polskich sądach.

Twardy elektorat PiS oczekuje osadzenia w więzieniu polityków PO, którzy są uwikłani w rozmaite afery korupcyjne i w proceder przekraczania uprawnień politycznych. W pierwszej fazie „czyszczenia sceny politycznej” pod gilotynę Ziobry miałyby pójść Ewa Kopacz i Hanna Gronkiewicz-Waltz. Pierwsza za brak nadzoru nad smoleńskimi trumnami, druga za przysłużenie się gangsterom w przekrętach w aferze reprywatyzacyjnej. Prezydent Duda sprawił więc swoją decyzją to, że partii rządzącej będzie brakowało skutecznego narzędzia w pokonaniu w kampanii samorządowej ruchów miejskich.

Reklamy

PiS nie zdąży z procesami pokazowymi przed kampanią w wyborach samorządowych.

Jeśli PiS nie osiągnie spektakularnego sukcesu w wyborach samorządowych w 2018 roku, to trudno jest również oczekiwać pisowskiego zwycięstwa w wyborach parlamentarnych w 2019 roku, które nokautowałoby opozycję.

Prezydent Duda uwalnia miejsce na scenie politycznej na powstanie nowej partii politycznej

Jeśli Kaczyński i Szydło będą udawać, że po decyzji Dudy „nic się nie stało”, to twardy elektorat PiS podda się procesowi demobilizacji politycznej. Jedność partyjna zostanie zachowana, ale kosztem spacyfikowania nastroju rewolucyjnego w szeregach partii rządzącej. Kaczyński straci impet. Sondaże poparcia politycznego zaczną wskazywać na proces powolnej atrofii postaw indentyfikowania się wyborców z partią Kaczyńskiego.

Aby utrzymać nastrój „rewolucyjnej mobilizacji” w elektoracie, Kaczyński musi zaatakować prezydenta Dudę. W politycznej przestrzeni narracyjnej, wyznawcy Kaczyńskiego będą zmuszeni do przeprowadzenia ostrego ataku na prezydencką decyzję.

Reklamy

W takiej atmosferze, Andrzej Duda będzie zmuszony do utworzenia swojego własnego zaplecza politycznego, o ile będzie chciał ubiegać się o drugą kadencję. PiS rozpadnie się na dwie frakcje.

Jeśli powstanie nowa partia, to będzie ona miała wizerunek ugrupowania konserwatywno-liberalnego. Czy prezydentowi Dudzie wystarczy powołanie takiego nowego podmiotu politycznego do wygrania przyszłych wyborów prezydenckich? Czy konserwatywni liberałowie są w stanie wspólnie stanąć w jednym szeregu z antyklerykalnymi liberałami na ringu politycznym? Czy dojdzie do flirtu Petru i Gasiuk-Pihowicz ze środowiskiem politycznym Andrzeja Dudy?

Scenariusz alternatywny: powstanie partii liberalnej

Kto ze strony środowiska Andrzeja Dudy podejmie się tworzenia nowego bytu politycznego na polskiej scenie? Analizując przekaz medialny z ostatnich dni łatwo dostrzec, że środowiska związane z tygodnikami „Wprost” i „Do Rzeczy” prowadziły kampanię pod hasłem „dwa razy weto”. Czy więc powstanie w Polsce jakiś nowy, liberalny front polityczny, zdolny do zahamowania personalnej rewolucji, przeprowadzanej przez Kaczyńskiego?

Sukces takiego ewentualnego, liberalnego przedsięwzięcia, musi rozwiązać podstawową łamigłówkę dotyczącą tego, jak antyklerykalnego liberała „ożenić” z religijnym liberałem. Choć Kościół dopuszcza śluby osób wierzących z ateistami, to jednak ich ceremoniał jawi się jako „estetyzująco niezręczny”.

Nieco optymistyczna, subiektywna puenta

W maju 2017 roku została zorganizowana przez Wydział Artes Liberales konferencja filozoficzna na temat ateizmu, na której obecni byli wierzący, liberalni profesorowie-filozofowie (najwybitniejsi kościelni intelektualiści w Polsce, w chwili obecnej): Stanisław Obirek i ks. Andrzej Bronk. Stronę antyklerykalną reprezentowali: Hartman i Krysztofiak (obok prof. Woleńskiego najwybitniejsi antyklerykalni intelektualiści w Polsce). Okazuje się, że jeśli antyklerykał-liberał oraz religijny liberał zawieszą podczas dyskusji swoje przeciwstawne oceny w stosunku do „prawdy objawionej”, to możliwe jest pomiędzy nimi porozumienie - przynajmniej przy kawie.

źródło: krysztofiak-wojciech.blogspot.com, wiadomosci.onet.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Sąd Najwyższy #prezydent Andrzej Duda #Jarosław Kaczyński