Wizyta Trumpa w Polsce i spotkanie z przywódcami państw, należących do tzw. Międzymorza, mogą okazać się zwykłą ściemą marketingową, której funkcją ma być umocnienie wizerunku PiS w świadomości wyborców. Jeśli jednak Trump zadeklaruje, iż wchodzi w biznes energetyczny z państwami Międzymorza, to wówczas sytuacja geopolityczna w Europie strasznie się skomplikuje, ale z korzyścią dla Polski.

Koncepcja gazowego biznesu z USA

Wojna na Ukrainie oraz w Syrii i Iraku z tzw. Państwem Islamskim skomplikowała plan wybudowania gazociągu i ropociągu, łączącego Katar i Iran z Polską oraz Ukrainą. Niestety wojenna retorsja rosyjska okazała się na tyle skuteczna, że amerykańscy politycy zrezygnowali z realizacji tego scenariusza.

Reklamy
Reklamy

Jego ziszczenie się uderzyłoby bowiem bardzo mocno w gospodarkę Rosji oraz Niemiec, gdyż w takiej sytuacji gazociąg Nord Stream okazałby się nietrafioną, wielomiliardową inwestycją, przynoszącą każdego roku pokaźne straty finansowe.

Rezerwowa koncepcja energetyczna, nazywana kryptonimem Międzymorza, zakłada poprowadzenie gazociągu ze Świnoujścia do Chorwacji oraz ropociągu z Libii przez Adriatyk i Chorwację do Polski. Jak dotychczas, amerykański gaz LNG są w stanie kupować tylko trzy kraje: Polska, Ukraina i Chorwacja. To jednak nie wystarcza, aby przyszła inwestycja nie przynosiła strat. Do realizacji „międzymorskiego” planu energetycznego należy przekonać jeszcze Austriaków, Czechów, Słowaków, Węgrów, Rumunów i Bułgarów. Trump przyjeżdża do Polski aby sprawdzić, czy wymienione państwa są zdecydowane na gazowy biznes z USA, partycypując częściowo w jego kosztach.

Reklamy

Amerykański interes

W 2018 roku szejkowie z Arabii Saudyjskiej zamierzają sprzedać pakiet 5% akcji największej firmy na świecie, mianowicie Aramco, która jest właścicielem potężnych złóż naftowych nad Zatoką Perską. Amerykańskie korporacje finansowe są zainteresowane zakupem akcji tego naftowego potentata po najniższej możliwej cenie. Ta zaś będzie zależała od cen rynkowych ropy naftowej. W tym kontekście każda narracja na temat inwestycji naftowo-gazowych obniża ceny rynkowe baryłki ropy i w konsekwencji blokuje wzrost cen akcji Aramco.

Niskie ceny ropy uderzają również w Rosję. Aby nie doprowadzić do wrzenia społecznego wśród Rosjan, Putin będzie zmuszony do zdobycia miliardowych funduszy w celu pokrycia deficytu budżetowego - w razie długotrwałego utrzymywania się rynkowych cen ropy poniżej 50 dolarów za baryłkę. Jednym ze sposobów jest wyprzedaż akcji Gazpromu i Rosnieftu na Wall Street oraz na giełdzie w Londynie.

Inni stratedzy geopolityczni Białego Domu marzą o takim scenariuszu, według którego ceny ropy utrzymują się przez wiele lat na poziomie poniżej 20 dolarów za baryłkę.

Reklamy

Ropociąg z Libii do Międzymorza zwiększałby prawdopodobieństwo realizacji takiego strategicznego marzenia, którego skutkiem mógłby być nawet podział Rosji na kilka państw w wyniku rewolucyjnego wrzenia w Moskwie i Petersburgu.

Znaki zapytania

Administracja Putina ma świadomość „energetycznej gry geopolitycznej”, celującej w obniżenie cen ropy naftowej. Dotychczasowe kontrofensywne ruchy Rosjan polegały na wywoływaniu wojen (Ukraina i Syria). Nie jest więc wykluczone, że podstawową operacją, blokującą realizację planu poprowadzenia gazociągu ze Świnoujścia do Chorwacji i naftociągu z Libii do Międzymorza, będzie wojna domowa w Polsce lub wojna hybrydowa we wschodnich rejonach naszego kraju.

Wywołanie takich wojen w Polsce nie jest jednak łatwym zadaniem operacyjnym. Nie pozwoli na to Kościół Katolicki, gdyż w sytuacji krwawego konfliktu mógłby ucierpieć najbardziej. Ewentualna wojna domowa w Polsce miałaby bowiem również charakter religijny. Hierarchowie kościelni są w stanie dla „świętego spokoju” wycofać się ze swojej dotychczasowej, agresywnej strategii zawłaszczania przestrzeni publicznej.

Puenta

Jeśli Trump podczas swoich rozmów nie wspomni o ewentualności wspólnych inwestycji energetycznych z państwami tzw. Międzymorza, to jego wizyta w Polsce nie będzie miała żadnego znaczenia politycznego. Ponieważ Rosjanie oczekują, że takie deklaracje energetyczne padną ze strony Amerykanów podczas spotkania w Warszawie z politykami Międzymorza, to ich brak zostanie odebrany przez rosyjską administrację jako zielone światło w jej naftowo-gazowej polityce względem krajów Europy wschodniej. Koncept Międzymorza pryśnie jak bańka mydlana.

Brak „gazowych deklaracji” Trumpa uspokoi również Niemców i Francuzów w kwestii wywierania nacisków na polski rząd w sprawie przyjmowania migrantów. Jeśli rząd Szydło odstąpi od forsowania gazowo-naftowego planu, ochrzczonego kryptonimem Międzymorza, to wówczas Francja i Niemcy będą w stanie „odpuścić” Polsce w sprawie uchodźców. Podczas ostatniego kongresu swojej partii, Kaczyński związał temat migrantów z kwestią reparacji powojennych dla Polski po II Wojnie Światowej. Tego tematu Merkel boi się jak Bóg kuszenia Lucyfera.

źródło: wp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Donald Trump #Międzymorze #Rosja