Z jednej strony cieszą się olbrzymią popularnością w swoich regionach, z drugiej nie są w stanie odegrać znaczącej roli w Sejmie. Teraz ma się to zmienić.

W kontrze do partii

Ruch Społeczny Bezpartyjni Samorządowcy ma być nową jakością na polskiej scenie politycznej. Sam pomysł nie jest nowy. Podobny scenariusz próbował już realizować prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz tworząc Dolny Śląsk XXI, a później Obywatelski Dolny Śląsk (ODŚ). To centroprawicowe stowarzyszenie działało na Dolnym Śląsku i z powodzeniem startowało w wyborach do sejmiku województwa. Jednocześnie nie kryło ambicji do budowania struktur ogólnopolskich. W 2011 roku związani z nim kandydaci startowali do Senatu, gdzie zanotowali całkiem przyzwoity wynik, który jednak nie przełożył się na ilość mandatów z racji obowiązującej w tych wyborach ordynacji większościowej.

Reklamy
Reklamy

Projekt zakończył sam Dutkiewicz dokonując wolty i decydując się na sojusz z Platformą Obywatelską. Wielu odebrało to za zdradę - pozostawił swoich współpracowników licząc na to, że współpraca z PO będzie dla niego bardziej korzystna. Opuszczeni samorządowcy musieli przełknąć gorzką pigułkę, ale już wkrótce mieli zyskać niebagatelny wpływ na kolejny polityczny projekt wspierając Pawła Kukiza, który dzięki Stowarzyszeniu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych był już "pod grą", gdy terminarz polityczny wskazał czas wyborów samorządowych. Niestety dla nich lojalność Pawła Kukiza okazała się podobna do tej w wykonaniu Rafała Dutkiewicza. Współpraca została zakończona.

Powrót do gry

Dzisiaj Bezpartyjni wracają do gry. Spory w tym udział miał prezes Prawa i Sprawiedliwości #Jarosław Kaczyński, który najpierw wyprowadził z równowagi samorządowców nagłą i niekonsultowaną reformą edukacji, którą realizować mają de facto właśnie oni, a potem poprawił pogłoskami o wstecznym wprowadzeniu dwukadencyjności, która dla wielu z nich oznaczałaby polityczną śmierć.

Reklamy

Spora grupa lokalnych liderów powiedziała dość i postanowiła się zaangażować w coś więcej niż polityka lokalna. Tak powstały w ciągu kilku miesięcy struktury w ośmiu województwach, a rozmowy prowadzone są w kolejnych.

Filarami stowarzyszenia są osoby związane z ruchem na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych, będące autorami dwóch pierwszych politycznych sukcesów Pawła Kukiza. Wspierają ich prawdziwe samorządowe gwiazdy: Piotr Krzystek, prezydent Szczecina (ponad 71% głosów w ostatnich wyborach, II tura), prezydent Lubina Robert Raczyński (70,76%) oraz Piotr Roman, prezydent Bolesławca (52%). Niemal każdego dnia do projektu dołączają nowe osoby, a twórcy zaznaczają, że mimo tego, iż prym mają wieść osoby sprawdzone i popularne lokalnie, to nie zabraknie również głośnych, znanych w całej Polsce nazwisk.

Siła w nazwiskach

Cała koncepcja jest o tyle innowacyjna, że każdy z regionów otrzymuje pełną autonomię i w przeciwieństwie do partii politycznych nie może być mowy o tym, by centrala wtrącała się w ustalanie kształtu list wyborczych.

Reklamy

Twórcy inicjatywy liczą na to, że swoją rolę odegra tzw. "efekt PSL-u", czyli osiąganie znacznie lepszego wyniku, niż zapowiadają przedwyborcze sondaże. Jest to następstwem faktu, że wielu wyborców będąc już przy urnie głosuje na znanych lokalnie działaczy abstrahując od tego, na jakiej liście się znaleźli. A PSL miał zawsze na listach znane nazwiska. Ruch Samorządowy Bezpartyjni wykorzystując ten sam mechanizm chce stać się trzecią siłą w Polsce. Wielu uważa, że mają całkiem realne szanse.

źródło: www.se.pl, www.tvn24.pl, www.istotne.pl, informacje własne

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #wybory #Jednomandatowe