Kaczyński wiedział, że przegra sromotnie, wyrządzając straty wizerunkowe swojej partii batalią skierowaną przeciwko wyborowi Tuska na szefa Rady Europejskiej. Dlaczego więc lider PiS zdecydował się na przegraną bitwę? Jakie motywy strategiczne zadecydowały o tym?

Porażka Kaczyńskiego z Tuskiem ma zainicjować wojnę lingwistyczną Polski z Unią Europejską

Aby rozpocząć jakąkolwiek wojnę, agresor potrzebuje dostarczyć publice uzasadnienia swojej napaści.

Porażka w bitwie z Tuskiem na europejskich salonach potrzebna była Kaczyńskiemu, aby pokazać swoim wyznawcom wykreowany w przestrzeni narracyjnej fakt zniewolenia Polski przez #Niemcy. Dlatego właśnie politycy PiS zinterpretowali fakt wyboru Tuska na szefa Rady Europejskiej jako przykład niemieckiego dyktatu w Unii.

Podczas marcowej miesięcznicy smoleńskiej, Kaczyński mówił o ataku Unii na Polskę: „Atak właśnie na Polskę i na to, co jest istotą tej Unii, atak na to, co chcieli Europie przygotować i przygotowywali ci, którzy Unię stworzyli a co niszczą ci, którzy dzisiaj wypaczają ich ideę”.

Waszczykowski również nie próżnował. Stwierdził, iż polski rząd będzie prowadził wobec Unii politykę blokowania jej inicjatyw. W wywiadzie dla „Super Expressu” oznajmił: „Trzeba powiedzieć to otwarcie: polityka Unii okazała się polityką podwójnych standardów i oszukiwania. I do tego będziemy musieli dopasować swoją politykę i odnieść swoje zachowanie”.

Zwolennicy PiS przygotowali petycję do prezydenta, dotyczącą przeprowadzenia referendum w sprawie opuszczenia przez Polskę Unii Europejskiej. Ta inicjatywa nie odniosła sukcesu. Pod petycją nie podpisało się nawet 10 tysięcy osób.

Rozwój wypadków pokazuje, iż twarde stanowisko Szydło podczas szczytu Rady Europejskiej na Malcie miało służyć PiS jako powód do napaści lingwistycznej Polski na Niemcy i Unię Europejską.

Wojna lingwistyczna Polski z Niemcami jako strategia habituacyjna

W naukach o komunikowaniu się badane są rozmaite strategie habituacyjne, które polegają na przyzwyczajaniu społeczeństw do tzw. ostrych decyzji, planowanych przez rządy w niedalekiej przyszłości.

Gdyby Kaczyński dzisiaj wezwał obywateli do poparcia postulatu wyjścia Polski z Unii Europejskiej, doszłoby do rewolucji. Przy aplauzie społecznym wojsko obaliłoby rząd Szydło i prezydenta Dudę. Znakomita większość obywateli ceni bowiem sobie udział Polski we Wspólnocie Europejskiej.

Aby ogłosić akt opuszczenia Unii przez Polskę potrzebne jest referendum. Aby je przeprowadzić, trzeba najpierw przyzwyczaić obywateli do idei „polexitu”. Dla społeczeństwa okaże się ona zrozumiała, o ile w przestrzeni narracyjnej polityki opowieść o zniewoleniu Polski przez Niemców zdobędzie zwolenników.

Porażka Kaczyńskiego w walce z Tuskiem była więc mu potrzebna, aby dokonać ataku lingwistycznego na Niemcy, jednocześnie pozycjonując Polskę jako ofiarę, która musi bronić się przed odwiecznym wrogiem.

Czy mamy do czynienia z pisowskim spiskiem?

Dzień po wyborze Tuska na szefa Rady Europejskiej, w watykańskiej gazecie „L’Osservatore Romano” ukazał się tekst stwierdzający, iż Unia Europejska znalazła się w martwym punkcie. W kontekście ataku PiS na Niemcy, stanowisko Watykanu jawi się jako tłumaczące słuszność zachowania polskiego rządu.

Katolicyzm przeżywa głęboki kryzys na skutek ujawnionego zjawiska masowej pedofilii wśród kapłanów. Z punktu widzenia europejskich standardów prawnych, Kościół katolicki prowadzi politykę dyskryminacji kobiet. Z tej racji jedynie łaskawość europejskich polityków strzeże tę instytucję od jej delegalizacji. W interesie Kościoła katolickiego jest więc blokowanie procesów integracyjnych w Unii oraz jej rozpad.

Głównym think-tankiem PiS jest Klub Jagielloński. Działaczem tej formacji był prezydent Duda. Jej misją jest promocja watykańskiego katolicyzmu oraz nacjonalizmu. Czy więc strategia rozbijania Unii przez Polskę została przygotowana w Klubie Jagiellońskim?

źródło: interia.pl, wprost.pl, natemat.pl, rp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl.

#Jarosław Kaczyński #wojna