Ostatnimi czasy #Lech Wałęsa nie ma dobrej passy. Ekspertyza grafologiczna przygotowana przez fachowców z Instytutu im. J. Sehna w Krakowie dowiodła, że to Wałęsa był agentem SB o pseudonimie TW Bolek co sprawiło, że od byłego prezydenta odwróciło się wielu ludzi. Inna rzecz, że już wcześniej wielu było takich, którzy nie mieli wątpliwości, kim tak naprawdę jest Lech Wałęsa i mówili o tym z przerażeniem.

Były prezydent wprawdzie stara się ratować swój wizerunek, ale niektóre próby mogą tylko budzić politowanie, jak np. niedawny wywiad, udzielony znanemu skandaliście, podczas którego Lech Wałęsa grubo obrażał Jarosława Kaczyńskiego.

Reklamy
Reklamy

Ponadto Wałęsa jeździ po Polsce i w różnych miastach wygłasza prelekcje dla sympatyków Komitetu Obrony Demokracji. Jedno z takich spotkań odbyło się we wtorek (7 marca) w Rybniku. Pobytu w tym mieście były prezydent raczej nie zaliczy do udanych.

Spotkanie z Wałęsą w Rybniku

Spotkanie z byłym prezydentem odbyło się w miejscowym Teatrze Ziemi Rybnickiej. Na sali zjawiło się kilkaset osób, wśród których znaczną część stanowili bezkrytyczni wielbiciele Wałęsy. Tej części widowni nie przekonały nawet opinie grafologów, których ekspertyza jednoznacznie rozstrzyga, że Lech Wałęsa - wbrew swoim kategorycznym zaprzeczeniom - był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Bolek.

Na szczęście publiczność nie składała się tylko z fanów byłego prezydenta. Na widowni znalazła się również pewna kobieta, która pod koniec spotkania wstała i odważnie zadała Lechowi Wałęsie jedno krótkie pytanie, będące powtórzeniem pytania, jakie niegdyś postawiła śp.

Reklamy

Anna Walentynowicz. Gdy Wałęsa je usłyszał, dosłownie wpadł w szał.

'Czy ty Lechu naprawdę się Boga nie boisz?!'

Pytająca zaczęła od tego, że właściwie nie wie jak się powinna do Wałęsy zwracać: TW Kobrzyński czy może TW Bolek? Były prezydent próbował obrócić wszystko w żart i zaproponował kobiecie żeby... się przeżegnała. Jednak na tym się nie skończyło, bo uczestniczka spotkania nie dawała za wygraną i pytała dalej. Kobieta poruszyła kwestię listu z 17 pytaniami od Anny Walentynowicz. Wyraźnie podenerwowany Wałęsa stwierdził, jego odpowiedź na ten list można znaleźć w Internecie.

W tym momencie z ust uczestniczki spotkania padło następujące pytanie: „Czy nie dosyć już kłamstw, krętactw, niekompetencji, pazerności, czy ty naprawdę się Boga Lechu nie boisz?”. Słysząc to Lech Wałęsa dosłownie wpadł w szał. "Ja to do pani kieruję, dość tych kłamstw, dość tych pomówień" - wściekał się były prezydent. "Ja dałem dowody, postawiłem żonę, rodzinę, wszystko, aby wywalczyć wolność, a pani mi takie bezczelności wciska?! To pani jest bezczelna, a nie ja" - krzyczał Wałęsa, a zachwyceni kodziarze urządzili mu owację i zaczęli skandować jego nazwisko.

źródło: niezalezna.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #KOD