#Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” od dłuższego czasu jeździ po Polsce i wygłasza prelekcje dla zwolenników tzw. „Komitetu Obrony Demokracji”. Spotkania te nie zawsze są udane, bo na wykłady Michnika oprócz zafascynowanych jego osobą #KOD-ziarzy, nierzadko przychodzą również jego przeciwnicy. Tak było wczoraj (14 marca) w Płocku, dokąd naczelny „Wyborczejprzybył na zaproszenie miejscowego KOD oraz regionalnego oddziały własnej gazety.

Okrzyki i świeca dymna

Spotkanie z Michnikiem odbyło się w miejscowym Spółdzielczym Domu Kultury. Kiedy naczelny „Wyborczej” pojawił się w środku - grupa młodych ludzi zaczęła skandować hasło: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. Na ten okrzyk ktoś z organizatorów odpowiedział: „Bóg jest miłością”, a sam Adam Michnik stwierdził szyderczo: „Mogę zacytować: Panie, wybacz im, bo nie wiedzą, co wrzeszczą”.

W czasie wystąpienia Michnika spod krzesła na widowni, gdzie ktoś umieścił świecę dymną, zaczęły wydobywać się kłęby czarnego dymu. Zarządzono przerwę, by przewietrzyć pomieszczenie.

Komunistyczna rodzina Michnika

Okrzyk skierowany do naczelnego „Wyborczej” był nawiązaniem do faktu, że Michnik pochodzi z rodziny prominentnych komunistów. Jego ojciec, Ozjasz Szechter przed II wojną światową był członkiem KC Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i został przez polski sąd skazany na karę 8 lat pozbawienia wolności za zdradę. Po wojnie, w czasach stalinowskich, przyrodni brat naczelnego GW Stefan Michnik, tajny współpracownik organów bezpieczeństwa i rezydent wywiadu wojskowego, był sędzią wojskowym (choć nie ukończył studiów prawniczych) i wydawał wyroki śmierci na polskich patriotów. Z kolei matka, Helena Michnik, oprócz wygłaszania wykładów dla walczącego z podziemiem niepodległościowym Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, była nauczycielką i autorką marksistowskich podręczników do historii Polski.

Michnik niczym Wałęsa

Pobyt Adama Michnika w Płocku przypomina niedawną wizytę Lecha Wałęsy w Rybniku, gdzie były prezydent także wygłaszał prelekcję dla KOD-ziarzy. Podobnie jak na spotkaniu z Michnikiem, w przypadku byłego prezydenta również nie obeszło się bez incydentu. Jedna z pań obecnych na widowni pod koniec spotkania wstała i zadała Wałęsie pytanie: „Czy nie dosyć już kłamstw, krętactw, niekompetencji, pazerności, czy ty naprawdę się Boga Lechu nie boisz?”. Słysząc to Lech Wałęsa wpadł we wściekłość i zaczął krzyczeć na kobietę. Z kolei KOD-ziarze urządzili mu owację oraz skandowali jego nazwisko.

źródło: gazeta.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.