Po wypadku z udziałem z premier Beaty Szydło na szefową rządu i partię rządzącą spadła fala lewackiego hejtu. Jakby tego jeszcze było mało "opozycja totalna" postanowiła wykorzystać to zdarzenie do politycznego ataku na Prawo i Sprawiedliwość. Opozycjoniści totalni nie wzięli jednak pod uwagę największego zagrożenia, jakie na nich czyhało. Tym zagrożeniem nie okazali się bynajmniej przeciwnicy polityczni, ale szef partii Nowoczesna - #Ryszard Petru.

Budka i Sowa walczą z 'państwem PiS'

W sobotę 11 stycznia, Borys Budka (PO) i Marek Sowa (Nowoczesna) zorganizowali konferencję prasową na miejscu wypadku rządowego samochodu.

Reklamy
Reklamy

W jej trakcie obiecali, że zapewnią ochronę prawną 21-letniemu kierowcy fiata Seicento. „To bardzo ważne, żeby obywatel w Polsce wiedział, że w zetknięciu z państwem #PiS będzie miał równe szanse” - mówił Budka. Poseł PO ocenił, że kierowca „został pozostawiony samemu sobie”, był „przesłuchany bez adwokata” oraz „otrzymał protokół bez załącznika z zeznaniami". Zdaniem polityka 21-latek twierdził, że nie przyznał się od winy.

Tymczasem rzecznik małopolskiej policji, Sebastian Gleń podał w sobotę, że kierowcy fiata Seicento postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku, zaś 21-latek przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, które podpisał. W związku z tym wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) stwierdził, że „wystąpienie posłów Borysa Budki i Marka Sowy (...) jest świadomym kłamstwem i wprowadzaniem opinii publicznej w błąd”.

Reklamy

Terlecki zapowiedział, że Klub Parlamentarny PiS skieruje do Sejmowej Komisji Etyki Poselskiej wniosek o wyciągnięcie konsekwencji wobec Budki i Sowy.

Ryszard Petru pogrąża kolegów z opozycji

W wywiadzie udzielonym Programowi 3 Polskiego Radia, Ryszard Petru miał zamiar bronić wersji swoich kolegów z opozycji. Szef partii Nowoczesna chciał dobrze, a wyszło jak zwykle - czyli zaliczył kolejną wpadkę.

Najpierw Petru twierdził, że to matka kierowcy Seicento zwróciła się do posła Sowy z Nowoczesnej z prośbą o pomoc. Jednak chwilę potem, dociśnięty przez dziennikarkę zaczął się jąkać, aż w końcu wydusił z siebie: "No... Teraz to pewności nie mam..."

Pytanie, czy Ryszard Petru ma kiedykolwiek pewność co do prawdziwości swoich oświadczeń.

źródło: wpolityce.pl, niezalezna.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #NowoczesnaPL