Dla osób mieniących się "obrońcami demokracji" (złośliwi mówią "obrońcy koryta") nie ma żadnych świętości ani tabu. Frustracja tych ludzi, wywołana faktem, że rządy objęła nielubiana przez nich formacja polityczna, a oni sami częstokroć zostali odsunięci zostali od władzy i przywilejów sprawia, iż nie cofną się przed niczym, byle tylko dać upust swojej nienawiści wobec #PiS. Normalny człowiek rozumie, że walka polityczna ma swoje granice, poza którymi rządzi już tylko chaos, anarchia i szaleństwo. Kodziarze są już chyba po drugiej stronie tej granicy.

Psychiatra tłumaczy: to 'obłęd udzielony'

W maju zeszłego roku prof. Łukasz Święcicki, ordynator jednej z klinik psychiatrycznych, udzielił tygodnikowi "Do Rzeczy" wywiadu, w którym wspomniał o tzw. "obłędzie udzielonym". Jego symptomów psychiatra dopatrzył się u wielu działaczy #KOD-u.

W skrócie choroba ta polega na tym, że człowiekowi nic wprawdzie nie jest, ale dał on sobie wmówić, że czyha na niego jakieś zagrożenie, w związku z czym zachowuje się tak, jakby rzeczywiście groziło mu niebezpieczeństwo. Zdaniem prof. Święcickiego "obłęd udzielony" powinno się leczyć.

Zimne poty i skoki ciśnienia przez… PiS

W tygodniku "Newsweek" ukazał się niedawno rodzaj poradnika dla tych, którzy nie potrafią się pogodzić z wynikami wyborów z 2015 r. Objawy, jakie występują u tych ludzi odpowiadają symptomom obłędu udzielonego. Np. pewna kobieta nie może zasnąć, bo wciąż rozmyśla o "bezmiarze podłości" Jarosława Kaczyńskiego, inna zaś cierpi na skoki ciśnienia, zimne poty i drżenie rąk. Trzecia codziennie "odczuwa nienawiść", gdy włącza Tok FM i słucha w nim o nowych "zbrodniach PiS", a ktoś jeszcze inny kiedy ogląda TVP, to ma mdłości i nim trzęsie. Być może najciekawszy przypadek stanowią ludzie, którzy wypisują antypisowskie teksty na... tekturowych pudłach, wystawianych na śmietnik.

Brudziński chce się pomodlić, kodziarze wyją z wściekłości

Niektórzy „obrońcy demokracji” swoją frustrację i nienawiść manifestują czynem. 18 lutego br. politycy PiS chcieli się pomodlić przy grobie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie dane im jednak było zrobić to w spokoju, bo kodziarze czuwali i widząc ich dali upust swojej nienawiści do partii rządzącej. Zdarzenie opisał na TT wicemarszałek Sejmu, Joachim Brudziński.

Jedyne, co potrafili odpowiedzieć zwolennicy opozycji to absurdalny zarzut, że „Wawel był otwarty o tej porze” oraz nieudolne próby usprawiedliwiania chamskich kodziarzy twierdzeniem, że oni są „suwerenem”.

źródło: twitter.com, natemat.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.