Po dzisiejszej debacie Parlamentu Europejskiego można było spodziewać się wiele. Poruszono w niej m.in. temat Syrii, w której nadal trwają zacięte walki między rebeliantami a siłami rządowymi. Jak wszyscy doskonale wiemy, najbardziej cierpi na tym ludność cywilna, która panicznie szuka ratunku w krajach Europy. W ciągu ostatnich dni wojska Baszszara al-Asada odnoszą kolejne zwycięstwa w walce z rebelią. Miasto Aleppo znajduję się prawie w całości pod kontrolą sił rządowych, jednak rebelianci cały czas bronią się we wschodniej części miasta. Jak twierdzi minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, opór ten utrzyma się jeszcze maksymalnie 3 dni.

Reklamy
Reklamy

Nie obeszło się bez Rosji

W trakcie debaty w PE poruszony został także temat Rosji, a konkretnie wątek przedłużenia wobec niej sankcji, o co apelował przewodniczący frakcji chadeckiej Manfred Weber. Według szefa największej frakcji w Parlamencie Europejskim łagodna polityka wobec Federacji Rosyjskiej jest zła, Władimir Putin ma przecież krew na rękach - przekonywał. Nie ma co liczyć na poprawę stosunków między UE a Rosją. Kto na tym zyska, a kto na tym straci? Oczywiście kraje, które w dużej mierze eksportują towary na wschód, czyli np. Polska. Jak sytuacja się rozwinie, będzie wiadomo po kolejnych posiedzeniach Parlamentu Europejskiego.

Ważny temat Ukrainy

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker domaga się jak najszybszego stowarzyszenia Unii z naszym wschodnim sąsiadem.

Reklamy

Według niego jest to kwestia priorytetowa i trzeba ją zakończyć sukcesem, nie tylko w Parlamencie Europejskim. Dodał też, że wyciągnięcie ręki do Ukraińców i Gruzinów jest naszym obowiązkiem. Jest to bardzo ważny etap w historii Unii, kolejne dwa kraje Europy Wschodniej mają znaleźć się w jej granicach. Według Junckera #Ukraina i #Gruzja wywiązały się z umowy, do której zostały zobowiązane, teraz kolej na UE, czyli zagwarantowanie tym krajom miejsca we Wspólnocie. Byłaby to fatalna wiadomość dla Rosji, której sprawy Krymu są nadal niewyjaśnione, podobnie jak sprawy wschodniej Ukrainy, gdzie ludzie Putina dostarczają broń i żołnierzy.

Co czeka Polskę po przyjęciu Ukrainy do Unii Europejskiej? Oczywiście stworzą nam bardzo dużą, o ile nie największą, konkurencje na rynku pracy, zarówno w kraju, jak i poza nim. Ukraińcy bardzo często pracują za płacę minimalną lub jeszcze niższą na czarnym rynku, są oni tanią siłą roboczą dla polskich i zagranicznych firm. Grozi nam również wzrost przestępczości, do tej pory gdy granice są jeszcze względnie zamknięte spora liczba sąsiadów zza wschodniej granicy przedostaję się do Polski, legalnie lub nielegalnie.

Reklamy

Jak mówią nam statystki policji wielu Ukraińców dopuszcza się przestępstw na tle etnicznym i seksualnym, czego mieliśmy przykład, gdy sześciu Ukraińców zgwałciło nastolatkę. Wielkim zagrożeniem dla naszej społeczności są również Ukraińcy, którzy jawnie kultywują UPA.

W Przemyślu, jak i ogólnie na wschodzie Polski, można bardzo często spotkać czerwono-czarną flagę. Organizacja OUN-UPA powstała w latach trzydziestych XX wieku, choć źródła podają różne daty jej powstania. Była ona od zawsze wrogo nastawiona do Polaków. "Jeden zabity Polak to jeden metr wolnej Ukraińskiej ziemi" - mówili banderowcy. Nasz stosunek do Ukrainy powinien być jasny i czytelny: "odejdziecie od banderyzmu, to wtedy możemy mówić o polsko-ukraińskim pojednaniu".

W dniu 15 grudnia sprawą Ukrainy i Gruzji zajmą się przywódcy państw Unii Europejskiej. Co z tego wyniknie zobaczymy. Jedno jest pewne, Polska powinna zająć twarde stanowisko w tej sprawie i dać Ukraińcom wybór - Bandera albo Unia.

źródło: polskieradio.pl, wiadomosci.wp.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych przez blastingnews.com bez pisemnej zgody blasting Sagl zabronione. #Rosja