Niemal od chwili objęcia władzy w Polsce rząd Beaty Szydło był przedmiotem presji ze strony Unii Europejskiej, która zarzucała nowym polskim władzom "łamanie zasad demokracji", między innymi poprzez zmiany legislacyjne, dotyczące funkcjonowania polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Nie zawsze jednak w tym starciu górą okazywali się unijni decydenci. Od czasu do czasu wygrywa polska strona.

Polska pod ostrzałem eurobiurokratów

Najbardziej aktywni w wywieraniu nacisków na nasz kraj byli szef Komisji Europejskiej #Jean-Claude Juncker - były premier Luksemburga oraz wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Frans Timmermans, który na urodzinach Lecha Wałęsy, obchodzonych pod koniec września br.

Reklamy
Reklamy

zapewniał, że "nie odpuści" polskiemu rządowi. Podobnie zachowywał się były premier Belgii, Guy Verhofstadt, szef frakcji liberałów w Parlamencie Europejskim. Kilka dni temu Verhofstadt ostro skrytykował polski rząd i oskarżył go o to, że "stracił poczucie rzeczywistości".

#Komisja Europejska wystosowała w stosunku do polskiego rządu ultimatum w postaci tak zwanych "zaleceń", które gabinet Beaty Szydło miał wprowadzić w życie. Zalecenia te spotkały się ze stanowczą odmową ekipy rządzącej, zaś premier Szydło stwierdziła, że polskie władze nie będą wprowadzać do naszego porządku prawnego zmian, które nie są zgodne z interesem polskiego państwa i jego obywateli.

Art. 7 TUE – straszak, który okazał się niewypałem

Teoretycznie odpowiedzią Komisji Europejskiej powinno być nałożenie sankcji, o których mowa jest w artykule 7 traktatu o Unii Europejskiej.

Reklamy

Przepis ten przewiduje możliwość ukarania sankcjami kraju, odchodzącego od uniwersalnych zasad Wspólnoty. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przyznał jednak, że nałożenie na Polskę sankcji jest nierealne. Dzieje się tak dlatego, że część państw członkowskich już teraz deklaruje, że nie zgodzi się na zastosowanie wobec Polski art. 7 TUE,  zaś aby to uczynić konieczna jest zgoda wszystkich państw Unii Europejskiej. Odmowa takiej zgody de facto unieważnia artykuł 7 TUE.

Wśród państw, które od dawna zapowiadały, że nie zgodzą się na żadne sankcje wobec Polski są Węgry, kierowane przez premiera Viktora Orbana. O jego poparcie odpowiednio wcześnie zadbał szef rządzącego Polską PiS-u, #Jarosław Kaczyński, który kilka razy spotkał się z premierem węgierskiego rządu, a ostatnie takie spotkanie miało miejsce w Krynicy i odbyło się niedawno. Kaczyński od początku prezentował twardą postawę w starciu z Komisją Europejską, można więc bez wielkiej przesady stwierdzić, że kapitulacja Komisji jest jego osobistym triumfem.

źródło: telewizjarepublika.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.