Mateusz Kijowski umieścił na swojej stronie na Facebooku wizerunek Romana Dmowskiego - słynnego przedwojennego polityka, promującego nacjonalizm, radykalny katolicyzm oraz antysemityzm, autora słynnego hasła „Polska dla Polaków”. Na stronie lidera #KOD Dmowski nie znalazł się jednak w osamotnieniu. Spoglądał na czytelników wspólnie z Paderewskim oraz Piłsudskim. Akt Kijowskiego wywołał burzę polityczną w środowiskach antypisowskiej opozycji. Kazimiera Szczuka, jedna z liderek lewicowego feminizmu, ostro zaprotestowała deklarując, iż nie weźmie już udziału w kodowskim marszu niepodległości.

Akcja lidera KOD to wyznanie wiary w społeczeństwo otwarte

Kijowski stwierdził, iż jego intencją nie było wspieranie ksenofobii, rasizmu, mizoginizmu czy faszyzmu.

Reklamy
Reklamy

Przeprosił wszystkich, którzy poczuli się dotknięci jego publikacją. Ze strony lidera KOD zniknął wizerunek Dmowskiego, a pojawił się plakat z biało-czerwoną flagą i podpisem „Hutu, Tutsi”, symbolizujący wojnę domową w Polsce na tle ideologicznym. Ten gest można interpretować jako otwarcie się KOD na środowiska prawicowe. Dzień Niepodległości ma jednoczyć wszystkich obywateli, protestujących przeciwko łamaniu zasad demokracji przez #PiS.

Kijowski nie chce, aby KOD był kojarzony z tzw. lewactwem. Hasłem kodowskiego marszu jest fraza: „Idę, bo nie każdy, kto ma inne zdanie, musi być lewakiem. Polska silna różnorodnością”. Otwartość na wielość konkurencyjnych światopoglądów ma być znacznikiem, z którym KOD ma kojarzyć się obywatelom naszego kraju. Czy zatem filozofią społeczną, wokół której ma wzrastać ugrupowanie Kijowskiego, jest koncepcja społeczeństwa otwartego Karla Poppera? Czy dokonując kontrowersyjnej akcji politycznej Kijowski zasygnalizował, iż KOD ma być formacją liberalną, zwalczającą ideologiczny trybalizm PiS, wyrażający się w znanym frazeologizmie "teraz ku...wa my"?

Czy taktyka Kijowskiego okaże się skuteczna?

Średnie poparcie sondażowe dla PiS spada już drugi miesiąc z rzędu. We wrześniu PiS uzyskał wynik 31,9%, zaś w październiku – 31.2%. Co więcej, po czarnych protestach oraz proaborcyjnej akcji Natalii Przybysz, poparcie dla partii lewicowych w żaden sposób znacząco nie drgnęło.

Reklamy

Oznacza to, że niektórzy zwolennicy Kaczyńskiego stracili już do niego cierpliwość. Ponadto uaktywniła się część dotychczas pasywnego elektoratu. Obie grupy wyborców można zagospodarować jakąś umiarkowanie prawicową ofertą. Czy więc gest lidera KOD należy rozumieć jako zaproszenie obywateli o prawicowo-liberalnych poglądach do zaciągnięcia się do antypisowskiej krucjaty w imię obrony demokracji?

Hasło kodowskiego marszu jest wyraźnie antylewicowe. Można je odczytywać jako zdystansowanie się KOD od ruchu lewicowego, zrzeszającego w głównej mierze zwolenników fanatycznego feminizmu i jakobińskiego antyklerykalizmu. Czy ekspresja tego dystansu przy pomocy podobizny Dmowskiego wzmocni KOD?

Ryzyko polityczne

Poparcie dla PiS spada tylko dlatego, że partia Kaczyńskiego uwikłała się w inspirowaną przez Kościół aborcyjną awanturę. Czarne protesty feministek wywołały w społeczeństwie silne antypisowskie nastroje. Czy więc wyrażony przez Kijowskiego akt dystansu nie okaże się próbą pacyfikacji jedynego środowiska politycznego w Polsce, które jest w stanie podpalić lont realnego protestu przeciwko PiS?

Nie można wykluczyć, że PiS wraz z Kościołem będą próbowali wprowadzić stan wyjątkowy w 2017 roku.

Reklamy

W takiej sytuacji KOD będzie potrzebował swojego „zbrojnego ramienia”, zdolnego do rzucania koktajlami Mołotowa w pisowskie bojówki OT, zaprowadzające faszystowskie porządki w kraju. Dzisiaj jedynie ubrane na czarno polskie feministki mają moc skopania „pisowskich genitaliów” Kaczyńskiego, Macierewicza i Błaszczaka. Kijowski nie powinien odcinać się od nich – przynajmniej w ramach prewencji, do momentu, w którym pisowskie szaleństwo ideologiczne sięgnie zenitu.

źródło: se.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Marsz Niepodległości