Spór o #Trybunał Konstytucyjny trwa już tak długo, że przestał już praktycznie interesować zwykłych obywateli. Wojną o Trybunał emocjonują się już tylko politycy oraz osoby żywotnie zainteresowane tym, aby spór ten po prostu trwał, w myśl zasady, że lepiej jest gonić króliczka niż go złapać. Trudno już na tym etapie połapać się, kto w całym tym sporze ma rację, czy chodzi tu o dobro Trybunału i generalnie prawa, czy też o dobro obywateli, bo z medialnych doniesień wynika, że jednego z drugim pogodzić się nie da.

O co w tym sporze wokół Trybunału chodzi

Cały spór nie zaczął się, wbrew twierdzeniom polityków opozycji, od wygrania przez #PiS wyborów parlamentarnych i próby obsadzenia kilku stanowisk sędziowskich "swoimi ludźmi".

Reklamy
Reklamy

Początki sporu i kłótni wokół Trybunału sięgają jeszcze czerwca 2015 roku, kiedy to u władzy była PO wraz ze swoim koalicjantem z PSL i to ta właśnie ekipa podjęła pierwsze działania w sprawie zmian w sferze TK. PiS jedynie w całym tym konflikcie dolał oliwy do ognia i rozniecił go do rangi niemal wojny domowej. Platforma majstrowała przy Trybunale w białych rękawiczkach, PiS porzucił już wszelkie pozory i walczy z opozycją (i samym Trybunałem) z wykorzystaniem najcięższej dostępnej artylerii.

Cała sprawa TK zaszła już tak daleko, że do walki o niego włączyła się sama wierchuszka Unii Europejskiej, zarzucając rządowi Beaty Szydło zwalczanie demokracji w Polsce, nawołując do publikowania orzeczeń Trybunału oraz do unikania stosowania nacisków i politycznych zagrań. Problem jednak nie leży tylko w środkach, jakie podjął PiS chcąc walczyć o "przychylny sobie" skład Trybunału.

Reklamy

Przeciwnicy TK mają rację podnosząc, iż niektórzy sędziowie Trybunału stali się w całym tym sporze zwyczajnymi politykami i wcale nie chodzi im o niezależność tego ciała, ale o podejmowanie działań przeciwko czy na złość PiS. Prezes Rzepliński nie ukrywa już zresztą swoich sympatii politycznych i jawnie popiera starania opozycji, stawiając się tym samym w jej szeregach. Niczemu dobremu to nie służy, podobnie jak niektóre działania, podejmowane przez ekipę rządzącą.

Prawo i Sprawiedliwość walczy o zmiany w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym i pewnie te zmiany wywalczy, przynajmniej dopóki nie zakwestionuje ich sam Trybunał. A zmiany te mają iść daleko i dotkną nie tylko sędziów orzekających w TK, ale również całego biura Trybunału. A to oznacza, że zagrożeni mogą się czuć również pracownicy biura TK, których PiS zapewne będzie chciał wymienić na bardziej sobie przychylnych. O ile sekretarki czy szeregowi pracownicy biurowi mogą spać względnie spokojnie, tak poważne obawy muszą już mieć np.

Reklamy

asystenci niektórych sędziów TK.

Trybunał Konstytucyjny po nowemu

Sama zresztą ustawa o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym to spore zaskoczenie. Dotychczas o strukturze i sposobie funkcjonowania biura TK nie decydował bowiem ustawodawca, ale sam Trybunał. To ma się jednak zmienić. Jeśli projekt ustawy uda się "przepchać", powstanie Biuro Służby Prawnej Trybunału oraz Kancelaria Trybunału, w skład których nie wejdą dotychczasowe komórki. Projektodawca ustawy nie zapomniał nawet o straży Trybunału, która po wejściu w życie przepisów ma zostać Wydziałem Straży Trybunalskiej.

Sama ustawa ma - w myśl projektodawców - usprawnić funkcjonowanie TK i jego biura. Nie będą to jednak tylko kosmetyczne zmiany. Część dotychczasowych pracowników niemal na pewno zostanie zwolniona, inni dostaną wypowiedzenia zmieniające i propozycje objęcia nowych obowiązków. Pracownicy mają co prawda podlegać weryfikacji prezesa TK, jednakże wszystko wskazuje na to, że po zakończeniu kadencji Rzeplińskiego (czyli już niebawem) nowym prezesem zostanie osoba, wybrana przez sejmową większość, czyli PiS. I trudno się łudzić, że prezes TK z nadania PiS będzie weryfikował pracowników nie po myśli swojego partyjnego mocodawcy.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #polskie prawo