Wszystko wskazuje na to, że zapowiadana już od pewnego czasu przez minister edukacji Annę Zalewską reforma oświatowa wejdzie w życie rok później, niż było to planowane. Konsultacje społeczne projektu nowego prawa oświatowego oraz przepisów wprowadzających reformę w życie zostały już zakończone. Obydwa projekty mają niebawem trafić na posiedzenie rządu, a ten ma przesunąć wdrożenie reformy (w tym likwidację gimnazjów, którą ta reforma zakłada) o rok. Tym samym rząd uwzględnia apele związkowców i części środowisk nauczycielskich oraz niektórych ekspertów, aby nie spieszyć się pochopnie z wprowadzaniem reformy.

Anna Zalewska początkowo nie chciała słyszeć o jakimkolwiek opóźnieniu, obawiając się, że jeśli wdrożenie reformy ma odbyć się w roku 2018, czyli tym samym, w którym planowo odbędą się wybory samorządowe, to grożenie zwolnieniami nauczycieli oraz likwidacją szkół stanie się elementem wyborczej kampanii.

Reklamy
Reklamy

Niektórzy posłowie Prawa i Sprawiedliwości spotkali się nawet w tej sprawie z Jarosławem Kaczyńskim, który rządowi dał jasny sygnał - reformę edukacji należy odłożyć w czasie.

Szkolnictwo po nowemu o rok później

Co ciekawe - pomimo sygnału od Jarosława Kaczyńskiego o tym, żeby likwidację gimnazjów odłożyć o rok, rząd planuje też inne wyjście z sytuacji. O przesunięciu wdrożenia reformy edukacji o rok ma zdecydować nie rząd, ale parlament, poddając pod głosowanie stosowną poprawkę autorstwa posłów PiS. Poprawka ta ma przewidywać, iż reforma edukacji wejdzie w życie z dniem 1 września 2018 roku, a nie dokładnie rok wcześniej, jak początkowo planowano. Zmiany podyktowane są również dużymi wydatkami, jakie czekają budżet w związku z reformą emerytalną czy reformą służby zdrowia. W ocenie niektórych posłów PiS, dołożenie do tego reformy edukacji byłoby zbyt dużym jednorazowym obciążeniem dla budżetu.

Reklamy

Przesunięcie terminu reformy edukacji ma być również związane z faktem, iż zmiany dotyczyć mają również szkół artystycznych. Mają one po reformie podlegać przepisom szczególnym, a nie bezpośrednio ustawie o systemie oświaty. Prace nad projektem stosownej ustawy w tym zakresie dopiero się rozpoczynają, nie ma więc szans, aby reforma szkolnictwa artystycznego odbyła się równocześnie z reformą szkolnictwa w ogóle, gdyby ta nie została odsunięta o rok. Fakt opóźnienia w pracach nad ustawą o szkolnictwie artystycznym szybko wykorzystali przeciwnicy reformy, uzasadniając konieczność jej odłożenia koniecznością skorelowania prac resortu edukacji i resortu kultury.

Wojewodowie przeciwni zbyt szybkiej reformie oświaty

Do przesunięcia reformy oświatowej o rok nawoływali również niektórzy wojewodowie. Samorządy lokalne będą do nowych przepisów oświatowych dostosowywać się pod nadzorem miejscowych kuratoriów, w grę wchodzi też kwestia ponoszenia kosztów wdrożenia nowych rozwiązań w zakresie edukacji.

Reklamy

Brakuje też nowej podstawy programowej, brakuje aktów wykonawczych, sama reforma jest zbyt szybka i niedopracowana - twierdzą przedstawiciele samorządów. Marek Olszewski, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich Rzeczypospolitej Polskiej stawia sprawę jasno - brakuje pieniędzy, brakuje czasu. Reformę edukacji trzeba odłożyć.

źródło: forsal.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #edukacja #szkoła #polskie prawo