Od wczoraj obowiązuje w Syrii zawieszenie broni, obejmujące oddziały rządowe wierne Asadowi i opozycję spod znaku FSA (Wolna Armia Syryjska) oraz Kurdów syryjskich. Zawieszenie broni nie obejmuje #ISIS (Państwa Islamskiego) i grup powiązanych z Al-Kaidą. Nie jest to pierwsze tego typu porozumienie. Pytanie, czy tym razem naprawdę jest szansa na chociaż względny spokój.

Genewa II

Przyspieszenie rozmów w sprawie Syrii spowodowane zostało doniesieniami o sytuacji Aleppo, w tym o użyciu tam broni chemicznej. USA uznało, że jeśli nie dojdzie teraz do porozumienia, miasto może być zdobyte przez siły Al-Asada. Wojskom rządowym udało się odciąć od zaplecza znajdujące się w mieście siły opozycji. W interesie zarówno rządów Al-Asada, Rosji, jak i - paradoksalnie - ISIS jest całkowite wyeliminowanie lub zmarginalizowanie FSA. Dla Kremla najlepiej byłoby, aby świat postrzegał wojnę w Syrii jako starcie reżimu w Damaszku (wprawdzie autorytarnego, ale bardziej przewidywalnego) z szaleńcami spod znaku dżihadu. Dla samego Państwa Islamskiego szyicko-socjalistyczny rząd również jest lepszym przeciwnikiem niż islamsko-demokratyczne siły FSA. Stąd uległość Waszyngtonu w tej sprawie.

FSA osłabiane jest przez tarcia wewnętrzne. Władze FSA nie kontrolują wielu organizacji sojuszniczych, szczególnie tych o mocniejszym islamistycznym zabarwieniu. Nie mają żadnego wpływu na siły opozycyjne na południu Syrii. Każde kolejne porozumienie w sprawie wojny domowej w Syrii (w tym Genewa I) osłabia FSA. Umacniają się za to Kurdowie z terenu północnej Syrii - Rożawy. Nie są oni jednak do przyjęcia dla Ankary, najważniejszego sojusznika syryjskiej opozycji i to nie tyle z racji aspiracji niepodległościowych (te Turcy są w stanie przełknąć. Widać to choćby w przypadku Kurdów irackich), co bardziej z racji ideologii na jakiej się ona opiera – rewolucyjno-lewicowej z silnymi akcentami nacjonalistycznymi. Co więcej, Rożawa jest bazą wypadową dla organizacji takich, jak PKK.

Syryjska szachownica

Ostatnia zwiększona aktywność wojsk tureckich w Syrii spowodowana była właśnie sukcesami na froncie Kurdów z Rożawy. Zdobyli oni m.in. Manbij. Zdobycie tego miasta było ważne, gdyż ograniczało wpływ ISIS na północy kraju, zbliżyło też do siebie siły kurdyjskie i FSA – oficjalnie sojuszników w walce z ISIS i Al-Asadem. Ostatecznie wojska opozycyjne z FSA, wspomagane przez armię turecką, zajęły północne tereny kraju odcinając ISIS od granicy tureckiej.

W kwietniu armia syryjska odniosła ważne symboliczne zwycięstwo – zdobyto Palmirę, której przejęcie przez ISIS rok wcześniej odbiło się znacznym echem w mediach. Teraz skutecznie blokuje Aleppo. Jednak poza Kurdami, którzy ciągle umacniają się na swoich terenach, pozostali gracze przesuwają swoje pionki po syryjskiej szachownicy, zdobywając i tracąc poszczególne miasta i obszary. Od kwietnia opozycjoniści z południa zwiększają swoją kontrolę nad pustynnymi terenami w południowo-wschodniej Syrii, odbierając je ISIS, a rząd w Damaszku przesuwa swoje siły na północny-wschód. Jednakże te przesunięcia nie tylko nie są trwałe, ale nie mogą spowodować uzyskania przez jedną ze stron pozycji dominującej.

Wojna ta w zbyt dużym stopniu uległa umiędzynarodowieniu. To obecnie obszar sporu m.in. Ankary, Rijadu, Waszyngtonu i Moskwy. Samo ISIS jest organizacją międzynarodową, której cele nie leżą tylko w Syrii. Każde więc zbyt daleko idące zwycięstwo jednej ze stron może spowodować interwencję, z uwagi na dużą słabość sił walczących w porównaniu z możliwościami Rosji czy Turcji. Jaki zatem będzie przyszły scenariusz? #Syria może być kolejnym krajem, gdzie mocarstwa narzucą swoją wolę, zmuszając walczące strony do utworzenia wspólnego frontu do walki z dżihadystami. Zmuszenie Al-Asada, FSA i Kurdów do podobnego kroku będzie o wiele trudniejsze, jednak póki co to Kreml realizuje swoje plany, a Waszyngton się wycofuje.

źródło: wsj.com

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Bliski Wschód