Pomimo faktu, że proceder reprywatyzacji warszawskich nieruchomości, nierzadko odbywający się na granicy prawa, trwa już od lat, dopiero niedawno sprawą szerzej zainteresowała się opinia publiczna. Dopóki kilku warszawskich adwokatów, w porozumieniu z warszawskimi urzędnikami przejmowało nieruchomości, co do których wątpliwości budzi stan prawny, dopóty przeciwko całemu procederowi protestowała jedynie garstka. Obecnie jednak na jaw wychodzi coraz więcej informacji, a w sprawę zamieszani mogą być najważniejsi warszawscy urzędnicy, w tym sama prezydent Warszawy.

HGW skóry nie uratuje, ale minimalizuje straty

Teoretycznie sprawa, jakich wiele - gdzieś tam odnalazł się jakiś tam akt notarialny, ktoś "z dojściami" odkupił prawo własności i wywalczył prawo do atrakcyjnie położonych nieruchomości, wartości kilkudziesięciu milionów złotych.

Reklamy
Reklamy

Podobne afery miały już miejsce w Krakowie czy w Łodzi, a i w innych miastach nie brakuje kancelarii prawnych i osób, specjalizujących się w odzyskiwaniu mienia, utraconego po wojnie przez prawowitych właścicieli i ich następców. Stosunkowo długo afery, związane z nieruchomościami, nie wychodziły na jaw. W myśl zasady "w mętnej wodzie łowi się najlepiej" osoby zainteresowane korzyściami z całego procederu unikały rozgłosu, jak mogły. Teraz jednak na jaw wychodzą szokujące dla opinii publicznej powiązania biznesowe i towarzyskie prawników, biznesmenów i urzędników, w tym tych najważniejszych.

O niejasnych działaniach w tej sprawie prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz mówi się od dawna. Trudno uwierzyć, że nie miała ona wiedzy o działaniach niektórych swoich urzędników, którzy notabene na aferach z warszawskimi nieruchomościami sami znacznie się wzbogacili.

Reklamy

Gronkiewicz-Waltz usiłuje w całej sprawie robić z siebie ofiarę medialnej i politycznej nagonki twierdząc, że o żadnym procederze wyłudzania kamienic nie wiedziała, a w ogóle cała ta sprawa to polityczna zemsta PiS i próba przejęcia władzy w Warszawie.

#Hanna Gronkiewicz-Waltz sama skorzystała na niejasnych warszawskich reprywatyzacjach. Jej rodzina odzyskała atrakcyjną kamienicę. Podkreśla ona jednak, że Biuro Gospodarki Nieruchomościami (którego urzędnicy oskarżani są o wynoszenie adwokatom tajnych informacji) powstało za kadencji Lecha Kaczyńskiego i to on podpisał decyzję o zwrocie kamienicy jej rodzinie. Za obecną sytuację oskarża ona także Ministerstwo Finansów twierdząc, że nie informowało jej o przypadkach zaspokojenia roszczeń dawnych właścicieli nieruchomości i ich spadkobierców.

W wyjaśnienia HGW nie uwierzyłoby chyba nawet kilkuletnie dziecko. Pozuje ona na niewinną ofiarę nagonki, tymczasem wszystko wskazuje na to, że cały proceder odbywał się za jej cichym przyzwoleniem.

Reklamy

W całej tej sprawie wychodzą na jaw okoliczności, które w normalnym kraju stałyby się podstawą do natychmiastowej dymisji urzędników, nie mówiąc już o surowych wyrokach skazujących dla przedstawicieli władzy i zamieszanych w cały proceder prawników. O ile walkę z warszawskim ratuszem toczyli jedynie samorządowcy i Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, tak teraz zyskali oni wsparcie w grupie najważniejszych polityków w państwie.

PO umywa ręce od działalności HGW

Wyjaśnienia afery zażądał nawet lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Jak twierdzi, Gronkiewicz-Waltz może tu liczyć na jego pełne poparcie. Na wiele się to jednak nie zda, przyszłość HGW rysuje się w ciemnych barwach. Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro już zapowiedział, że wiele wątków afer reprywatyzacyjnych zostanie zbadanych ponownie, a osoby zamieszane w nieuczciwe procedery zostaną ukarane. To o tyle istotne, że w całej tej sprawie nie chodzi tylko o pieniądze. Kamienicznicy nie cofnęli się nawet przed dokonaniem brutalnego morderstwa. Nie mogą zatem liczyć na pobłażanie, jakim cieszyli się dotychczas.

Afera z warszawskimi nieruchomościami pogrąży Gronkiewicz-Waltz. Pytanie, czy konsekwencje poniosą zamieszani w sprawę notariusze, sędziowie, adwokaci i inni urzędnicy.

źródło: wp.pl #Warszawa #polskie prawo