Pisowscy politycy usiłują w mediach przedstawić szczyt #NATO jako swój sukces polityczny. Niestety decyzje podjęte podczas warszawskiego spotkania, pokażą Rosji jeden ważny fakt: wschodnie rubieże Unii Europejskiej jest traktowane przez najsilniejsze państwa NATO wyłącznie jako strefa buforowa – jako obszar operacji wojennych w razie wybuchu konfliktu zbrojnego Europy z Rosją.

Wojenna doktryna Rosji dopuszcza użycie broni atomowej przeciwko Europie

Na moskiewskich salonach politycznych nie ukrywa się faktu, iż Rosjanie użyją broni atomowej w razie zagrożenia ze strony Europy w celu prewencyjnego zablokowania ewentualnej, natowskiej inwazji na ich kraj.

Reklamy
Reklamy

#Rosja jest największym państwem świata, którego gospodarka stoi na „glinianych nogach”. Dla swojego istnienia potrzebuje znacznego skrawka Europy, której społeczeństwa pracowałyby na obywateli Moskwy, Petersburga czy Władywostoku. Przez ostatnich 10 lat wysokie ceny surowców spełniały funkcję kroplówki dla rosyjskiej gospodarki. Wraz ze wzrostem wydajności ekonomicznej, powodowanym rewolucją technologiczną, jej zawartość wyczerpała się. Kremlowscy stratedzy rozpoczęli więc realizację planu demontażu Unii Europejskiej, aby podporządkować sobie kolejny raz po II Wojnie Światowej środkowo-wschodnią część Europy.

Rosyjska taktyka jest czytelna dla natowskich planistów. Retorsje w postaci sankcji oraz blokowanie dynamicznego wzrostu cen na giełdach surowcowych są obliczone na wywołanie zamętu w rosyjskim społeczeństwie, powodowanego zapaścią gospodarczą tego kraju.

Reklamy

Rewolucyjne wrzenie w Rosji mogłoby bowiem doprowadzić do podziału tego atomowego molocha na kilka autonomicznych państw. Federacja Syberyjska ze stolicą w Kraju Krasnojarskim, pozbawiona broni atomowej, mogłaby nawet zostać częścią NATO.

Stratedzy na Kremlu są świadomi realności naszkicowanego scenariusza. Dlatego narracja o prewencyjnym użyciu broni atomowej w oficjalnych dokumentach rosyjskiego rządu ma straszyć polityków Zachodu przed bardziej zdecydowanymi ruchami, celującymi w dezintegrację imperium Putina.

Niemiecki interes w kontekście napięcia NATO – Rosja

Rozpad Unii Europejskiej nie jest sprzeczny z niemieckim interesem. Niemcy są bowiem za silnym państwem na to, aby mogły zostać zdominowane przez Rosję. Europejczycy są w stanie „wykarmić” zarówno Rosjan jak i Niemców. Co więcej, podział Europy na niemieckie i rosyjskie strefy wpływów doskonale wpisywałby się w zmodyfikowany, napoleoński scenariusz uczynienia z Europy jednolitego cesarstwa, w którym dominowałyby obie kultury: germańska i rosyjska.

Reklamy

Podczas szczytu NATO politycy z Berlina będą z pewnością domagali się jedynie pozorowanej akcji umocnienia tzw. wschodniej szpicy, czego efektem będzie stworzenie na naszym terytorium baz logistycznych bez militarnego znaczenia i ulokowanie kilku batalionów wojsk NATO bez jakiejkolwiek realnej siły odstraszania wroga. Terytorium Polski ma bowiem spełniać nadal funkcję poligonu wojennego na wypadek konfliktu zbrojnego.

Polska potrzebuje tarczy antyrakietowej oraz natowskich dywizji

Obrady natowskiego szczytu powinny przede wszystkim skoncentrować się na kwestii ulokowania w Polsce tarczy antyrakietowej, która chroniłaby nasz kraj oraz Europę przed rosyjskimi pociskami atomowymi. Osłona militarna takiej inwestycji wymaga jednak co najmniej jednej dywizji. Realizacja takiego planu strategicznego odarłaby z nastroju realności rosyjskie ambicje podporządkowania sobie środkowo-wschodniej części Europy.

Dlatego też sukces szczytu NATO w Warszawie stoi pod znakiem zapytania. Niemcy mogą zablokować realizację scenariusza, który mógłby rozwścieczyć Putina. Angela Merkel nie zechce psuć niemiecko-rosyjskiej przyjaźni, przynoszącej obu stronom zyski gospodarcze.

Źródła: newsweek.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Europa Wschodnia