Nieudany pucz wojskowy w Turcji budzi wielkie kontrowersje oraz spekulacje co do jego autorstwa. Większość ocenia, że jak na półmilionową armię, przygotowanie i przeprowadzenie było co najmniej zastanawiające. Niektórzy skłaniają się ku teorii o osobistym zaplanowaniu zamachu przez samego Erdogana i jego popleczników, ewentualnie z pomocą lub za przyzwoleniem Rosji. Jak było naprawdę, pokażą najbliższe godziny. Jednakże według ostatnich doniesień, do zaplanowania zamachu stanu przyznał się były dowódca sił powietrznych Turcji i były attache wojskowy w Izraelu, generał Akin Ozturk.

Gdzie był Erdogan

W chwili zamachu prezydent Erdogan w zasadzie powinien spać w hotelu, w którym zatrzymał się na wypoczynek.

Reklamy
Reklamy

Według informacji, które dotarły do redakcji dziennika Hurriyet oraz do Al Jazeery, Erdogan wypoczywał w południowo-zachodniej Turcji, w ośrodku Marmaris.

W piątek (15.07) wieczorem do prezydenta zadzwonił dowódca tureckiej Pierwszej Armii, Umit Dundar, który miał powiedzieć: “Jesteś naszym prawowitym prezydentem, jestem po twojej stronie. Mamy wielki przewrót, sytuacja w Ankarze wymknęła się spod kontroli. Przyjeżdżaj do Stambułu, zabezpieczę ci bezpieczną drogę i zakwaterowanie”.

Al Jazeera donosi, że spiskowcy porozumiewali się ze sobą za pomocą aplikacji na smartfonach. Akcję zaplanowano na godzinę 3,00 nad ranem, jednak w wyniku nieprzewidzianych okoliczności postanowiono o rozpoczęciu działań już o 21,30.

Reklamy

Szli na pewniaka

Helikoptery dowiozły do hotelu w Marmari 40 żołnierzy, których zadaniem było zabić lub ewentualnie - uwięzić prezydenta. W ich scenariuszach nie było miejsca na plan B w przypadku, gdyby spisek został zdradzony i Erdogana nie będzie w hotelu. Żołnierze starli się jedynie z ochroną prezydenta, a kilku z nich uciekło zaraz po tym, jak jeden z helikopterów uległ awarii.

Po zabiciu lub uwięzieniu Erdogana na terenie całego kraju chciano wprowadzić stan wyjątkowy i co za tym idzie - miała obowiązywać godzina policyjna oraz całkowite wstrzymanie ruchu lotniczego.

Trzy godziny po nieudanym zamachu aresztowano pułkownika Muharrema Kose. Ten wyrzucony w marcu z armii za powiązania z ruchem Gulena oficer, miał listę 80 osób, które zostały wytypowane do sterowania krajem w okresie stanu wyjątkowego. Wśród nich znaleźli się oficerowie, sędziowie, prokuratorzy i namiestnicy. Stan wyjątkowy miał być ogłoszony o godzinie 6,00 rano w sobotę.

Dotkliwe represje

Tuż po udaremnieniu przewrotu, w Turcji rozpoczęły się doskonale przygotowane czystki wśród opozycji.

Reklamy

Łatwość, z jaką aresztowano tysiące ludzi wskazuje, że siły przychylne prezydentowi Erdoganowi od dawna infiltrowały to środowisko i zdążyły przygotować szczegółowe, imienne listy osób sympatyzujących z puczystami. W wyniku zamieszek życie straciło już niespełna 300 osób, prawie 1500 osób odniosło rany a około 10 tysięcy aresztowano. Wśród aresztowanych są nieprzychylni prezydentowi sędziowie, prokuratorzy, oficerowie, żołnierze, policjanci a nawet cywile. Źródła tureckie podają, że więźniowie są torturowani.

Prezydent Erdogan domaga się przywrócenia kary śmierci.

źródło: middleeasteye.net, polskieradio.pl, niezalezna.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #zamach