Zbrojne interwencje, niewypowiedziane wojny, brak poszanowania międzynarodowego prawa i suwerenności innych państw. Te działania Rosji budzą zrozumiałe oburzenie międzynarodowej opinii publicznej. Dla rządów najważniejsza jest jednak gospodarka i pragmatyczny bilans zysków i strat. Nie inaczej jest w przypadku relacji niemiecko-rosyjskich. Niemieccy politycy coraz głośniej mówią o potrzebie zniesienia sankcji gospodarczych nałożonych na Rosję w związku z jej działaniami na Ukrainie

Koniec izolowania Rosji

Frank-Walter Steinmeier, szef niemieckiego MSZ przekonuje, że izolowanie Rosji to zła polityka. Przyznał, że #Rosja pogwałciła międzynarodowe prawo swoimi działaniami na Ukrainie, zaznaczył jednak, że bez Rosji niemożliwe jest trwałe zapewnienie bezpieczeństwa w Europie.

Reklamy
Reklamy

Co więcej - uważa, że bez rosyjskiej pomocy nie uda się rozwiązać kryzysów w Syrii i Libii. Jego zdaniem warunkiem stopniowego znoszenia sankcji jest postęp w procesie pokojowym na wschodzie Ukrainy. Dotychczasową twardą politykę wobec Rosji, uważa za nieskuteczną.

Sankcje UE wobec Rosji trwają od lata 2014 r. Dotyczą one głównie rosyjskich banków i firm naftowych, a także przemysłu zbrojeniowego.

Jeżeli zastanowimy się nad słowami szefa niemieckiej dyplomacji o stosunkach z Rosją, dojdziemy do wniosku, że chce w nich być twardy i miękki jednocześnie. To dyplomatyczne lawirowanie wynika z prostego powodu. Rosja, czegokolwiek by się nie dopuściła, jest dla Niemiec jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych. Przedłużanie sankcji, które są bronią obosieczną, nie leży w interesie żadnej ze stron.

Reklamy

Osobnym zagadnieniem pozostaje sama skuteczność sankcji gospodarczych. Rząd Rosji, nieszczególnie liczący się z dobrobytem społeczeństwa, prawdopodobnie może je znosić równie długo, jak Związek Radziecki ponosił koszty zimnej wojny. Zresztą to nie elity władzy, a przeciętni obywatele Rosji odczuwają sankcje najbardziej.

Ważne są pieniądze, nie zasady

W lipcu skończą się sankcje nałożone na Rosję przez UE. Czy zostaną nałożone nowe i jak mocne będą, zależy od porozumienia pomiędzy państwami Unii i od sytuacji na Ukrainie. Ta, z powodu zmęczenia obydwu stron konfliktu, zapewne będzie się uspokajać. Mimo, że Rosja Krymu nigdy Ukrainie nie zwróci, realizacja przynajmniej części porozumień pokojowych z Mińska, da pretekst do zakończenia gospodarczych zatargów z Rosją. 

W najbliższym czasie możemy spodziewać się ożywionej dyskusji w UE na temat sankcji wobec Rosji. Ze względu na różnice poszczególnych krajów w podejściu do Rosji, wypracowanie kompromisu może być trudne. Nie bez znaczenia będzie tutaj stanowisko Stanów Zjednoczonych, które - jak informują przedstawiciele Departamentu Stanu USA - chcą utrzymania sankcji do momentu zwrotu Ukrainie Krymu.

Reklamy

Dla gospodarki USA stosunki handlowe z Rosją nie są jednak tak ważne, jak dla krajów UE. Ponadto ich prezydent często spotykał się z zarzutami czynienia zbyt dużych ustępstw wobec Kremla, dlatego w kwestii Ukrainy prawdopodobnie pozostanie nieugięty. Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych i ewentualne zaostrzenie polityki wobec Rosji, będzie miało znaczenie zarówno dla Niemiec, jak i Ukrainy. 

Niestety, mimo postępu cywilizacyjnego pewne rzeczy się nie zmieniają. Mocarstwo (a Rosja mimo licznych problemów i słabości wciąż nim jest), silne militarnie i o dużym znaczeniu gospodarczym dla innych państw, może w imię obrony swoich interesów łamać prawo międzynarodowe. Inne państwa, za wyjątkiem tych najbardziej pokrzywdzonych, z czasem się z tym pogodzą. Na ironię zakrawa fakt, że największym zwolennikiem zachowania sankcji wobec Rosji pozostaje państwo, które często postępuje podobnie jak Rosja na Ukrainie - realizując swoje plany bez względu na prawo międzynarodowe czy cierpienia miejscowej ludności - USA. 

źródło: pap.pl, tvp.info

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Ukraina #Niemcy