Stary pomysł w nowej odsłonie

Plan wybudowania kanału nie jest nowy – decyzję o jego powstaniu podjęto jeszcze w 2007 roku, na krótko przed dymisją rządu Jarosława Kaczyńskiego. Pierwotnie projekt miał zostać zrealizowany w latach 2009-2012 i miał on uniezależnić żeglugę na Zalewie Wiślanym od strony rosyjskiej. Kolejne rządy koalicyjne PO-PSL nie paliły się jednak do jego budowy, choć też nie zarzuciły całkowicie tego pomysłu. Dla PiS-u przez ostatnie lata kanał był ważnym tematem, zwłaszcza w aspekcie lokalnym – idea drogi wodnej, która połączyłaby Zalew Wiślany z Bałtykiem zyskała duże poparcie władz i mieszkańców Elbląga. Dlatego też nikogo nie zdziwiło, gdy 24 lutego Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marek Gróbarczyk na swoim profilu społecznościowym zaprezentował mapkę z naniesionym planem budowy przekopu.

Reklamy
Reklamy

„Kanał przez Mierzeję Wiślaną. Obiecaliśmy i słowa dotrzymamy!” – zapewnił minister. 7 kwietnia w Elblągu zorganizowano konferencję pod hasłem: „Budowa Kanału Żeglugowego Nowy Świat przez Mierzeję Wiślaną”, na której oficjalnie zaprezentowano pierwszą wizualizację projektu, plany oraz szacunkowe wyliczenie kosztów. Spośród 4 rozważanych dotąd lokalizacji wybrana została propozycja najmniej uciążliwa dla środowiska zarówno na etapie realizacji, jak i na etapie eksploatacji – przekop ma powstać pomiędzy miejscowościami Skowronki oraz Przebrzno, w przysiółku Nowy Świat, a kosztować ma przynajmniej 800 milionów złotych.

Szanse i zagrożenia, czyli za i przeciw

Hasło „przekop” działa elektryzująco na większość mieszkańców regionu elbląskiego. Kanał jest w ich oczach szansą na turystyczną i inwestycyjną aktywizację całej okolicy.

Reklamy

Jedynie w miejscowościach leżących na samej Mierzei głosy są podzielone – przeciw są mieszkańcy miasteczka Krynica Morska, które znajdzie się na, odciętej od lądu przez kanał, wyspie. W Krynicy boja się zarówno degradacji środowiska, jak i spadku zainteresowania turystów. W osadach, które mają leżeć po drugiej stronie kanału wątpliwości nie są już tak duże. Przeciwnie – wielu mieszkańców tych miejscowości liczy na… zwiększenie się ruchu turystycznego i nowe miejsca pracy.

Niewątpliwie projekt niesie ze sobą nieodwracalne zmiany dla ekosystemu Mierzei Wiślanej, czego nie ukrywa także ministerstwo. Pewne jest, że ucierpią siedliska ptaków oraz wydmy. Minister Gróbarczyk przekonuje jednak, że korzyści, jakie wynikną z wybudowania kanału zrekompensują te straty. W ocenia rządu przekop przez Mierzeję jest inwestycją o charakterze „nadrzędnym i publicznym”, co zgodnie z orzecznictwem europejskim tłumaczyłoby naruszenie przy jej realizacji dyrektywy siedliskowej. Innego zdania są jednak obrońcy natury.

Reklamy

Stanowisko Polskiego Klubu Ekologicznego, zrzeszającego kilkanaście organizacji ekologów głosi, że inwestycja stanowi wprawdzie „interes publiczny o charakterze społecznym i gospodarczym, ale nie jest to interes nadrzędny”, to znaczy „pożytek wynikający z niego nie zasługuje w powszechnej opinii na osiągnięcie go kosztem negatywnego oddziaływania na przyrodę”. A negatywne skutki w najczarniejszym scenariuszy PKE wskazuje w piśmie przesłanym do ministra, w którym wzywa go do odstąpienia od projektu. Na to jednak się nie zanosi.

Jest plan – czas na analizy

Nad planem budowy kanału pochyli się teraz Komisja Europejska, która oceni czy może być ona przeprowadzona na terenie obszaru objętego programem Natura 2000 – a takim miejscem jest cała Mierzeja. Projekt zaopiniować musi także Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, ale nie nastąpi to tak szybko. „Przekop Mierzei Wiślanej to przedsięwzięcie, które wymaga przedstawienia szczegółowej oceny oddziaływania na środowisko, a do tego potrzebny jest raport. Gdy dostaniemy taki raport, wtedy będziemy mogli się do niego odnieść, ale póki co nie możemy o tym projekcie powiedzieć niczego. Na razie są to teoretyczne rozważania” – wyjaśnia rzecznik prasowa GDOŚ Monika Jakubiak-Rososzczuk.

Źródła: mgm.gov.pl, greenpeace.pl, zrodla.org, facebook #Ekologia #przyroda #gospodarka