O pomniku prezydenta Lecha Kaczyńskiego zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości mówią od momentu katastrofy w Smoleńsku, która miała miejsce 10 kwietnia 2010 roku. Rozbicie się rządowego samolotu TU-154 spowodowało śmierć 96 najważniejszych osób w państwie, w tym właśnie Lecha Kaczyńskiego i jego żony. Do tej pory, w kraju rządzonym przez Platformę Obywatelską nie było sprzyjającej atmosfery. Czy Prawo i Sprawiedliwość wykorzysta swoją dominującą pozycję polityczną i ustawi na Krakowskim Przedmieściu pomnik tragicznie zmarłego prezydenta?

Tajemnicze źródło informacji

Choć dyskusja na temat pomnika trwa już niemal 6 lat, ostatnio oliwy do ognia dodali dziennikarze Radia ZET.

Reklamy
Reklamy

Na Twitterze sensacyjną wiadomość opublikował Mariusz Gierszewski.

Dziennikarz nie podał źródła tej informacji. W ślad za nim informację opublikował również na swoim koncie poseł Platformy Obywatelskiej - Bogusław Sonik.

Jednak, co istotne, już dwie godziny później poseł partii opozycyjnej zamieścił kolejną informację, wg której autor całego przedsięwzięcia - profesor ASP Jan Tutaj - ma nic o tym nie wiedzieć.

Skąd całe zamieszanie?

Doniesienia o rzekomo powstającym pomniku nie znajdują potwierdzenia w oficjalnych komunikatach obozu rządzącego.

Reklamy

Szef Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy - Marek Magierowski zaprzecza, jakoby były prowadzone prace nad pomnikiem Lecha Kaczyńskiego na Krakowskim Przedmieściu.

Domysły dotyczące pomnika pojawiły się zapewne po wypowiedzi lidera Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego, który w jednej ze swoich wypowiedzi nawiązał do powstających instalacji na 6 rocznicę katastrofy smoleńskiej. Na jednej z ostatnich miesięcznic katastrofy, szef #PiS wspomniał o dwóch mających pojawić się w okolicy Pałacu Prezydenckiego pomnikach. Jeden z nich miałby być poświęcony prezydentowi, natomiast drugi - pozostałym ofiarom katastrofy.

Dwie strony barykady

Z jednej strony w całej sprawie mamy zwolenników budowy pomnika, czyli Prawo i Sprawiedliwość oraz sympatyków tej partii, a z drugiej prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz, stołecznego konserwatora zabytków oraz mieszkańców, którzy w przeprowadzonych badaniach opinii społecznej wyrazili się negatywnie o pomyśle postawienia pomnika przed Pałacem Prezydenckim.

Reklamy

Warto nadmienić, że władze Warszawy nie są nastawione w 100% negatywnie. Uzgodniono nawet stanowisko, będące efektem porozumienia Rady Warszawy, części rodzin ofiar, a także konserwatora zabytków - że pomnik może stanąć u zbiegu ulic Trębackiej i Focha. Jak łatwo się domyślić, przedstawiciele PiS nie zgadzają się na taką lokalizację.

Źródło: natemat.pl, gazeta.pl, wawalove.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#Polityka Warszawa #katastrofa smoleńska