Koniec pobłażania dla „polskich obozów”?

W połowie lutego Ministerstwo Sprawiedliwości zaprezentowało swój projekt ustawy, która w zamyśle jej twórców ma położyć kres medialnym manipulacjom i pomówieniom dotyczącym polskiego udziału w zbrodniach nazistów. Czego dotyczyć ma sama ustawa i jak zdefiniowane będzie zniesławianie Polski?

- „Aktualnie trwają uzgodnienia międzyresortowe dotyczące projektu, ale na obecną chwilę zapis w projekcie z 17 lutego mówi, że chodzi o publiczne i wbrew faktom przypisywanie Rzeczypospolitej Polskiej lub narodowi polskiemu udziału, organizowania lub współodpowiedzialności za popełnienie zbrodni przez III Rzeszę Niemiecką” – wyjaśnia rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości, Sebastian Kaleta – „Zatem odpowiedzialność karna dotyczyć ma nie tylko sformułowań takich jak polskie obozy koncentracyjne, lecz każdego wskazywania na Polskę, lub Polaków jako odpowiedzialnych za działania III Rzeszy.

Reklamy
Reklamy

Wszelkie dwuznaczne sformułowania tego typu będą oceniane z punktu widzenia faktycznego sugerowania jakiejś polskiej odpowiedzialności za działania nazistów” – precyzuje przedstawiciel ministerstwa. Projekt ustawy przewiduje także konkretną karę za takie działanie w postaci pozbawienia wolności do lat pięciu, a w przypadku, gdy sprawca działałby nieumyślnie - karę grzywny, lub ograniczenia wolności. Powództwo o ochronę dobrego imienia mógłby wytoczyć Instytut Pamięci Narodowej, ale także i organizacje pozarządowe w zakresie swoich zadań statutowych.

Sprzeciwiajmy się, ale… tak z osobna

O ile projekt ustawy popierają Prawo i Sprawiedliwość oraz Kukiz’15, o tyle dystansują się wobec niego inne klubu opozycyjne – Platforma Obywatelska, Nowoczesna.pl oraz Polskie Stronnictwo Ludowe. Kluby te wprawdzie deklarują swój sprzeciw wobec używania określeń takich jak „polskie obozy koncentracyjne”, jednocześnie jednak nie zamierzają poprzeć ustawy przygotowywanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Reklamy

O ile rozwiązanie ustawowe zaproponowane przez Ministerstwo może budzić pewne wątpliwości, zwłaszcza w wymiarze swej rzeczywistej skuteczności na arenie międzynarodowej, o tyle opozycja nie przedstawia żadnego rozwiązania alternatywnego. Rządy koalicji PO-PSL w ciągu ośmiu lat jej trwania nie przedsięwzięły też żadnej systemowej próby przeciwstawienia się szkalowaniu Polski na arenie międzynarodowej – zwłaszcza pomówieniami o współudział, czy współodpowiedzialność za zbrodnię Holokaustu. Największą doraźną batalię podjął w tej sprawie Minister Spraw Zagranicznych w rządzie Ewy Kopacz, #Grzegorz Schetyna, który na słowa szefa FBI Jamesa Comey’a w kontekście Holocaustu o „mordercach i ich wspólnikach z Niemiec, Polski i Węgier” zareagował notą protestacyjną, złożoną na ręce ambasadora USA Stephena Mulla oraz żądaniem przeprosin ze strony Comey’a. Jak się okazało dla Schetyny była to jednak potyczka przypominająca Bitwę nad Bzurą: szef FBI wyraził „żal związany z tym, że użył nazw konkretnych krajów” i w ramach rekompensaty podarował Polsce świadectwo moralności stwierdzając, że „nie ponosi ona odpowiedzialności za okrucieństwa, których dopuszczali się naziści”.

Reklamy

Nie wycofał się jednak ze swoich słów o „pomocnikach morderców”, a tym bardziej nie przeprosił. Schetyna, robiąc dobrą minę do złej gry, uznał, że taka odpowiedź go zadowala. Mimo to Platforma Obywatelska i jej obecny przywódca nadal zdają się nie dostrzegać potrzeby zawiązywania ponad politycznymi podziałami jednolitego frontu przeciwko tego rodzaju pomówieniom.

Źródła: ms.gov.pl, msz.gov.pl #polskie prawo #Holocaust