Sprawa dokumentów znalezionych w szafie mieszkania wdowy po generale Kiszczaku rozpaliła dyskusję na temat roli Lecha Wałęsy po grudniu 1970 roku. Ujawnione archiwalia rzucają nowe światło na temat współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa w okresie PRL.

"Ja, niżej podpisany…"

Ujawnione dziś w samo południe w siedzibie IPN przy ulicy Kłobuckiej dokumenty nie pozostawiają wątpliwości. Jeden z nich przedstawia odręcznie napisane i podpisane przez Lecha Wałęsę oświadczenie o rozpoczęciu współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa PRL.

Dokumenty bez analizy puszczone w obieg

Archiwalne dokumenty dotyczące współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa znajdowały się w willi zmarłego w zeszłym roku generała Kiszczaka.

Reklamy
Reklamy

O ujawnieniu ich zdecydowała wdowa po generale Maria Teresa Kiszczak. Dokumenty bezpieki dziś, w samo południe, zostały w liczbie 40 kopii przekazane przedstawicielom mediów. 

O ujawnionych dokumentach wypowiedział się prezes IPN Łukasz Kamiński. Powiedział on, że archiwalia będą badane i analizowane, również pod kątem grafologicznym. Zwolennicy teorii, że #Lech Wałęsa nie współpracował z PRL-owską bezpieką, poddają w wątpliwość ich prawdziwość.

Wałęsa: Nigdy nie współpracowałem

W kwestii odnalezionych dokumentów wypowiedział się sam zainteresowany – Lech Wałęsa. W swoich wypowiedziach dla prasy twardo obstaje przy tym, że nigdy nie współpracował, a wszystko, co miał najcenniejsze, poświęcił walce z komunizmem.

Według Wałęsy, to prowadzona przeciw niemu wojna i chęć obsadzenia w roli bohatera osoby, która tak naprawdę była tchórzem.

Reklamy

Były prezydent powiedział również, że nie może na ten temat powiedzieć całej prawdy, bo dał słowo sprawcy wydarzeń.

Czy ujawnianie dokumentów jest rozsądne?

Ujawnianie dokumentów, które mogą pomóc dotrzeć do prawdy, być może było konieczne. Należy się jednak zastanowić, czy udostępnione przez Instytut Pamięci Narodowej dokumenty nie staną się narzędziem linczu w rękach nieprzychylnej Wałęsie prasy. Dyskusja na temat współpracy Wałęsy z komunistyczną bezpieką przybiera często charakter emocjonalny i trudno jest mówić o racjonalnych argumentach i akademickiej dyskusji nad prawdziwością dokumentów. Jedno jest pewne – ujawnione dokumenty jeszcze bardziej podzielą oponentów politycznych. Wierzący w prawdziwość słów Wałęsy zabarykadują się po jednej stronie, zaś zwolennicy teorii o współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa nie będą chcieli słuchać kontrargumentów.

źródło: rp.pl, pap.pl,  #historia