Dziennikarz, który chciał wiedzieć zbyt wiele

Jarosław Ziętara, dziennikarz śledczy pracujący dla „Gazety Poznańskiej”, zaginął 1 września 1992 roku w drodze do redakcji. Jego ciała nigdy nie odnaleziono, co pozwalało policji snuć przypuszczenia, że dziennikarz ukrywa się, lub wyjechał z kraju. Ostatecznie w roku 1998 śledczy przyjęli wersję uprowadzenia i zamordowania Ziętary, jednak już w rok później sprawa została umorzona. Wznowiono ją dopiero w roku 2011 po apelu mediów. Kto mógł mieć interes w pozbyciu się Ziętary? Na początku lat 90-tych dziennikarz na łamach poznańskiej prasy naświetlał różnorakie afery gospodarcze, czym mógł znacząco narazić się wielu wpływowym ludziom.

Reklamy
Reklamy

Jednym z nich miał być Aleksander G., ówcześnie jeden z najbogatszych Polaków, późniejszy senator RP. G. dzięki swoim związkom z „wierchuszką” PZPR z dnia na dzień rozkręcił najbardziej dochodowy biznes nad Wisłą – tuż po tym, jak w marcu 1989 roku rząd PRL  zatwierdził decyzję o zezwoleniu na poza-bankową wymianę walut Aleksander G. otworzył na zachodniej granicy sieć kantorów. To właśnie G. został aresztowany na kilka tygodni w listopadzie 2014 roku i oskarżony o podżeganie do zabójstwa Ziętary. Choć w 2016 roku umorzony został wątek dotyczący osób, które miały być wykonawcami zbrodni – umorzenie wynikało ze zmiany zeznań świadków – to wątek biznesmena i byłego senatora nadal jest aktualny.

Polityk, który zbyt wiele chciał powiedzieć

Niemalże w tym samym momencie co zaginięcie Ziętary rozegrał się inny niewyjaśniony do dziś dramat.

Reklamy

W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1992 roku były wieloletni Premier PRL Piotr Jaroszewicz i jego żona Alicja Solska padli ofiarami potwornego mordu w swojej willi w Aninie. Jaroszewicz przed śmiercią był brutalnie torturowany – związano go w fotelu, przybito gwoździami stopy do podłogi i bito po głowie tłuczkiem do mięsa. Ostatecznie byłego Premiera uduszono rzemieniem, jego żona została zastrzelona ze sztucera. Z willi wypełnionej cennymi przedmiotami nie zginęły żadne kosztowności – biżuteria, obrazy, czy kolekcje znaczków pocztowych. Sprawcy swe zainteresowanie skupili na gabinecie, z którego – jak twierdził syn Jaroszewiczów – zabrano notatki ojca. Wiedza, jaką dysponował polityk mogła być groźna dla wielu ludzi, tym bardziej, że Jaroszewicz rozpoczął spisywanie swych wspomnień. Jedno jest pewne: śledztwo prowadzone było wyjątkowo nierzetelnie. Policjanci sami zatarli wiele śladów na miejscu zdarzenia, innych zaś wcale nie zbadali, przy wykonywaniu czynności zabezpieczających nie był obecny prokurator, zignorowane zostały zeznania świadków, a część dowodów zaginęła.

Reklamy

Próbowano też połączyć metodyczną egzekucję na małżeństwie Jaroszewiczów ze sprawą pospolitych włamań o charakterze rabunkowym, jakie dokonywane były w okolicy. Na tej wątłej podstawie wytypowano domniemanych sprawców, jednak ich proces zakończył się prawomocnym uniewinnieniem.

Domniemane powody zbrodni w Aninie

Hipotezy dotyczące zabójstwa Jaroszewiczów są liczne i wciąż powstają nowe. Bohdan Rolicki, autor „Przerywam milczenie” – wywiadu-rzeki z Jaroszewiczem, opublikowanego w 1991 roku – twierdził, że Premier zginął między innymi przez swoją wiedzę o rosyjskich „matrioszkach”. Mieli to być sowieccy agenci, podstawiani jako sobowtóry sprawujących władze w Polsce polityków. Inna teoria mówi o związku śmierci Jaroszewicza z hitlerowskim archiwum, które przejmował on jako pułkownik LWP w roku 1945. Archiwum to miało zawierać informacje kompromitujące wiele ważnych postaci z zachodu Europy. Ta wersja jest przekonująca zważywszy na fakt, że inne osoby, które w wraz z Jaroszewiczem zdobyły wgląd w poniemieckie dokumenty zginęły w podobnych okolicznościach: Tadeusz Steć został zamordowany w swoim jeleniogórskim mieszkaniu w nocy z 11 na 12 stycznia 1993 roku, a Jerzy Fonkowicz zmarł 7 października 1997 roku – na jego willę w Konstancinie również napadnięto i poddano go torturom, których nie przeżył.

Źródła: wprost.pl, wp.pl, wpolityce.pl, tvn24.pl, onet.pl. #szkoła #morderstwo #śledztwo