Ustawa medialna, zakładająca m.in. natychmiastową dymisję władz Telewizji Polskiej i Polskiego Radia i powoływanie ich przez ministra skarbu, zdążyła już wzbudzić wiele kontrowersji. Niektórzy unijni politycy nawoływali do interwencji władz UE w Polsce i objęcia Polski nadzorem. Pojawiły się głosy o zagrożeniu dla wolności słowa czy demokracji. Wszystko to na próżno - nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji została podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę i w najbliższy piątek zacznie obowiązywać.

Prezydent Duda chce, aby media publiczne były bezstronne, wiarygodne i rzetelne - poinformowała szefowa kancelarii prezydenta Małgorzata Sadurska.

Reklamy
Reklamy

Ogromna fala krytyki, jaka spotkała media publiczne, nie wzięła się znikąd. Znaczny stopień ich upolitycznienia, odejście od ustawowej działalności misyjnej - oto najważniejsze zarzuty pod adresem władz TVP. Wprowadzenie zmian w TVP i Polskim Radiu zapowiedziane zostało przez Beatę Szydło jeszcze w czasie kampanii wyborczej PiS. Obecna zmiana to tylko realizacja wyborczych postulatów.

Czy zmiany w strukturach TVP wpłyną na zmiany wizerunkowe?

Obecne szefostwo TVP i Polskiego Radia zmiany oczywiście krytykuje. Nie ma co się dziwić, wszak to intratne, przynoszące ogromne zyski posady, umożliwiające na dodatek kształtowanie programu telewizyjnego czy radiowego (w tym niestety na różnego rodzaju zamówienia polityczne). Szef radiowej Jedynki Kamil Dąbrowa posunął się nawet do tego, że korzystając z zarządzanej przez siebie instytucji wszczął "prywatną wojnę w obronie demokracji w mediach publicznych", odgrywając na antenie radia, o każdej pełnej godzinie, hymn państwowy i hymn Unii Europejskiej (za co zresztą potępili go inni dziennikarze radiowi i spotkał powszechny środowiskowy ostracyzm).

Reklamy

Interwencję w obronie mediów w Polsce podjął najpierw pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans, kierując w tej sprawie listy do Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro i do szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych Witolda Waszczykowskiego. Jeszcze dalej posunął się unijny komisarz do spraw gospodarki cyfrowej Gunther Oettinger, który zażądał uruchomienia przez UE mechanizmu objęcia Polski nadzorem.

W obronie mediów i demokracji stanęli również dziennikarze, którzy niedługo z telewizją publiczną będą musieli się pożegnać. Niektórzy zrobili to z wyczuciem, niektórzy natomiast jawnie i bez zażenowania wykrzykiwali podczas ulicznych demonstracji hasła, rzekomo w obronie wolności słowa w publicznych polskich mediach.

Mała ustawa medialna tylko chwilowo. Potem poważniejsze zmiany

Podpisana przez prezydenta tzw. mała ustawa medialna nie będzie obowiązywać długo. Rząd już zapowiedział prace nad kompleksowym rozwiązaniem materii mediów publicznych, a ostateczna ustawa medialna ma zostać poddana sejmowym głosowaniom jeszcze w tym roku.

Reklamy

Poza Prawem i Sprawiedliwością zmiany poparte zostały przez ugrupowanie Pawła Kukiza. Zapowiedział on już zresztą, że poprze PiS przy głosowaniu nad ostateczną ustawą.

Znamienne, że w obronie polskich mediów raban podnieśli niektórzy unijni decydenci i dziennikarze. Budzi to zdumienie w świetle chociażby tego, co miało miejsce jeszcze kilka dni temu w Niemczech, gdzie media publiczne zataiły (zapewne z politycznego rozkazu) przed społeczeństwem to, co w sylwestrową noc działo się na ulicach Kolonii czy Hamburga. A działo się wiele - mężczyźni "o rysach arabskich i afrykańskich" napadali na kobiety, podejmując próby gwałtów i rabunków. Tego ze względu na poprawność polityczną niemiecka telewizja nie pokazała, co skończyło się przeprosinami i interwencją właściwych organów.

Czy zmiany wyjdą mediom publicznym na dobre, czas pokaże. Miejmy nadzieję, że tak będzie, telewizja publiczna już dawno stałą się propagandową tubą niektórych opcji politycznych. Należy trzymać za słowo prezydenta, który zobowiązał się do pilnowania, aby nowe polskie media były obiektywne i rzetelne, a dziennikarze nie wyrażali publicznie swoich politycznych sympatii.

źródło: tvn24.pl #Andrzej Duda #polskie prawo #Wielka polityka