Swoistą formę sprzeciwu zastosował Program Pierwszy Polskiego Radia. Od 1 stycznia 2016 roku co godzinę słuchacze tego kanału mogą na zmianę posłuchać hymnu polskiego i hymnu Unii Europejskiej, czyli "Ody do radości". Wyjątkiem jest godzina 12 w południe, kiedy to nadawany jest hejnał z Krakowa. Z kolei o północy radiowa Jedynka nadaje  piosenkę Starszych Panów "Już czas na sen", ze słowami: "Dobranoc, ojczyzno kochana". Akcja ta potrwa do chwili objęcia stanowisk w Polskim Radiu przez kierownictwo z nadania Prawa i Sprawiedliwości.

Nie chcą upolitycznienia radia

Dyrektor Radiowej Jedynki, Kamil Dąbrowa, w wypowiedzi dla mediów nie chce nazywać działań stacji protestem.

Reklamy
Reklamy

"To próba zwrócenia uwagi opinii publicznej na to, co się stanie po wejściu w życie nowelizacji ustawy medialnej" - mówi Dąbrowa i dodaje, że według niego "Nastąpi wówczas abordaż mediów publicznych". Radiowcy wierzą, że do ich protestu odniesie się Prezydent RP, Andrzej Duda, który może teraz nową ustawę medialną zawetować lub odesłać do Trybunału Konstytucyjnego, a ten z kolei może stwierdzić jej niekonstytucyjność. Dziennikarze uważają, że podporządkowanie mediów ministrowi skarbu, który może dowolnie powoływać i odwoływać kierownictwo poszczególnych stacji, oznacza cofnięcie się do czasów PRL i niechlubnej działalności Radiokomitetu, zajmującego się kontrolą działalności radia. Pracowników radia nie napawa optymizmem fakt, iż za reformę mediów odpowiedzialny jest  poseł #PiS, bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, Krzysztof Czabański. W okresie poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości był on już prezesem Polskiego Radia i dzięki swoim działaniom (m.in.

Reklamy

dzięki zwolnieniu wielu dziennikarzy), otrzymał w środowisku radiowców miano "Czabanescu". Obecnie jako wiceminister kultury, Czabański odpowiada za utworzenie tzw. mediów narodowych.

Radiowcy Jedynki nie są sami

Znowelizowana ustawa medialna, która wygasza mandaty dotychczasowych władz Telewizji Polskiej i Polskiego Radia, uzależnia wybór nowych od rządu i usuwa ich kadencyjność. Jest ona zgodnie krytykowana przez opozycję polityczną i środowiska dziennikarskie nie tylko w naszym kraju, ale także poza jego granicami. Krytyczne głosy płyną m.in. z Komisji Europejskiej i licznych organizacji międzynarodowych, jak choćby Reporterzy bez Granic, Stowarzyszenie Dziennikarzy Europejskich, Europejska Federacja Dziennikarzy i Europejska Unia Nadawców.

źródło: Gazeta Wyborcza

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.