#Paweł Kukiz kwestionuje decyzję o przyjęciu w Polsce uchodźców, podjętą jeszcze przez rząd Ewy Kopacz. Chciałby, aby nowe polskie władze wycofały się z tego pomysłu, a jednym ze sposobów starania się o nieprzyjmowanie nielegalnych imigrantów w Polsce miałoby być #referendum obywatelskie. Działania Kukiza są jednak nieco spóźnione. Szef MSW Mariusz Błaszczak już zapowiedział, że Polska imigrantów przyjmie i wywiąże się ze swoich zobowiązań wobec UE, ale na warunkach postawionych przez nasz kraj. Miałoby to uchronić obywateli polskich od tego, co ma aktualnie miejsce w Niemczech - brutalne gangi uchodźców terroryzują mieszkańców, demolują infrastrukturę miejską, brutalnie biją i zaczepiają kobiety.

Reklamy
Reklamy

Kukizowi to się nie podoba. Rozpoczął on już zbieranie podpisów w sprawie ogólnopolskiego referendum, mającego dotyczyć właśnie nielegalnych imigrantów w Polsce. "Polska to nasz dom i my będziemy decydować, kto będzie w nim mieszkał" - oświadczył Kukiz kilka dni temu. Uważa on, że polityka imigracyjna rządu Beaty Szydło jest zła i trzeba ją zmienić, a w każdym razie zaostrzyć.

Polacy widzą, co się dzieje w Niemczech i nie chcą imigrantów

Wydarzenia z ulic niemieckich i francuskich miast dobitnie pokazały, czym może się kończyć sąsiedztwo z imigrantami. Przybywający z krajów Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu uchodźcy nie integrują się, są nam kompletnie obcy kulturowo i ideowo, niemal w każdym przypadku nie zamierzają podejmować jakiejkolwiek pracy, licząc na wysokie zasiłki.

Reklamy

Nie podobają im się warunki zakwaterowania, nie podobają im się makijaże na twarzach kobiet. A swoje niezadowolenie okazują w charakterystyczny dla siebie sposób - agresją słowną i fizyczną. Na to właśnie i na wydarzenia z sylwestrowej nocy z Kolonii wskazuje Kukiz twierdząc, że nie ma zgody na przyjmowanie w naszym kraju osób, kontestujących nasze wartości i standardy zachowań.

Kukiz twierdzi, że gospodarzem w każdym kraju jest jego naród, nie władza. Do narodu zatem powinno należeć ostatnie słowo w kwestii tego, czy Polska przyjmie nielegalnych imigrantów, czy nie. Kukiz proponuje, aby kompletnie nie przejmować się negatywnym postrzeganiem Polski przez niektórych unijnych polityków. Krytykują oni Polskę za brak chęci do współpracy w rozwiązywaniu kryzysu uchodźczego w Unii Europejskiej. Tymczasem Polska zadeklarowała, że weźmie udział w rozwiązywaniu tego problemu, ale na swoich zasadach. Władze Polski (ale również i Czech, Słowacji czy Węgier) zadeklarowały wszelką niezbędną pomoc finansową, stworzenie dodatkowych jednostek straży granicznej itp.

Reklamy

Unijnym decydentom to jednak nie wystarcza. Dla Kukiza sprawa jest oczywista - politycy pokroju Schulza czy Verhofstadta i inni, nawołujący do objęcia Polski sankcjami za łamanie unijnej polityki uchodźczej, realizują wyłącznie własne polityczne interesy.

Kukiz gorąco apeluje do Polaków, aby składali swoje podpisy pod wnioskiem o referendum, a także - jeśli uda się je przeprowadzić - wzięli w nim udział. Jak pokazuje jednak dotychczasowa praktyka referendów w Polsce, niekoniecznie musi do niego dojść. Polacy niechętnie biorą udział w tego typu inicjatywach, choć w tym przypadku kwestią referendum ma być problem, który od dawna podgrzewa nastroje Polaków.

Niezależnie od referendum, imigranci i tak do nas trafią

Rząd Beaty Szydło już rozpoczął procedurę relokowania do Polski uchodźców z obozów w Grecji i Włoszech. Stawia przy tym bardzo ostre warunki - uchodźcy mają być chrześcijanami, mówić w jakimkolwiek języku europejskim, a pierwszeństwo mają wdowy i samotne matki. Docelowo w perspektywie dwóch lat do Polski ma trafić nieco ponad 7 tysięcy uchodźców, a pierwsza grupa do końca marca bieżącego roku.

Kukiz ma tego świadomość, niemniej o referendum walczy. Chce, aby podobne sytuacje nie zdarzały się w przyszłości. Do rozwiązania kryzysu uchodźczego w Europie jeszcze daleka droga, a wszystko wskazuje na to, że znacznie się on zaostrzy.

Źródło: stefczyk.info

Kopiowanie i wykorzystywanie treści wymaga pisemnej zgody Blasting Sagl. #kryzys uchodźczy