Aleksandra Siedlecka: Czy z Pana punktu widzenia mamy jeszcze w Polsce do czynienia z debatą publiczną czy już tylko z antagonizowaniem społeczeństwa przez polityków i media? 

dr Konrad Maj, psycholog społeczny, Uniwersytet SWPS: Debata zakłada dialog. Dialog powinien być stale obecny w życiu społecznym i politycznym. Jego potrzeba jest jeszcze większa w sytuacji narastającego napięcia, z czym mamy, niewątpliwie, do czynienia. Nie da się nie zauważyć grup społecznych, które wyrażają niezadowolenie z różnych posunięć rządu. Władze (premier i prezydent) się jednak z nimi nie komunikują. Debata toczy się jedynie między publicystami i intelektualistami.

Reklamy
Reklamy

I właśnie ten brak dialogu między władzą a społeczeństwem skłonił nas, psychologów do napisania listu do rządzących. Został on wysłany 18 grudnia 2015 roku. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Z tego co mi wiadomo, wiele różnych środowisk również skierowało listy i petycje do naszych władz państwowych i również oni nie otrzymali odpowiedzi. Jedynym znanym mi przypadkiem reakcji władzy jest odpowiedź ministra Jarosława Gowina na list wysłany przez jedną z uczelni. Widać więc wyraźnie, że dyskusja jeśli już się toczy to w oderwaniu od naszych władz, co jest dość smutne. 

Z drugiej strony jak tu debatować, kiedy decyzje są podejmowane pod osłoną nocy i bez jakichkolwiek konsultacji. Społeczeństwo nie uczestniczy w procesie decyzyjnym, eksperci nie mają prawa głosu a podjęte decyzje nie są należycie uzasadniane.

Reklamy

Pamiętajmy też, że ekspresowe tempo działania partii rządzącej wyklucza spokojne zastanowienie się i przeanalizowanie proponowanych projektów ustaw. Z psychologii poznawczej wiemy doskonale, że natłok informacji sprawia, że ludzie nie są ich w stanie spokojnie i krytycznie przeanalizować. Nie jest to możliwe także w sytuacji, gdy mają głowy zajęte innymi sprawami, jak np. przygotowania do świąt, czy urlopu. Za szczególnie naganne uważam procedowanie ustaw w okresie, który wyklucza możliwość śledzenia tego procesu przez społeczeństwo. 

Ale wracając do naszej (psychologów) inicjatywy to właśnie to nas najbardziej niepokoi. Nie zaś jakieś konkretne rozwiązania, które forsuje nowa władza. Projekty ustaw powinny być poddane analizie ekspertów: prawników, ekonomistów, konstytucjonalistów; czyli tych, którzy się w konkretnym temacie, czy problemie najlepiej orientują. Natomiast my jako znaczna część psychologów akademickich, głównie psychologów społecznych jesteśmy mocno zaniepokojeni tym, że nie ma dialogu, a komunikacja jest kluczowa w rozwiązywaniu wszelkich sporów.

Reklamy

Przecież wiele osób nie zakłada z góry, że wszystkie koncepcje polityczne obecnie rządzących są nie do zaakceptowania. Może udało by się przekonać do nich znaczną część społeczeństwa, ale to wymaga komunikowania się. Brak owej współpracy budzi nieufność, pozwala podejrzewać, że wszystkie ostatnie decyzję mają wady, są kulawe i dlatego się ich nie prezentuje szeroko. Ponadto, rządzący chowają się jakby sami wstydzili się tego, co stworzyli. 

Ale obecnie rządzący na każdy zarzut odpowiadają, że mają „mandat społeczny” do wprowadzania „dobrej zmiany”. 

Zwycięstwo w wyborach oznacza, że większość (spośród tych, którzy głosowali) obdarzyła daną partię największym zaufaniem. Mówimy więc tu o poparciu przez zaledwie 20% Polaków. Zatem mandat nie jest dany przez całe społeczeństwo i jest warunkowy. Sprawowanie władzy jest ograniczone prawem, a zwłaszcza aktem nadrzędnym jakim jest #konstytucja. Nie zrobiono nic aby poszerzyć ten mandat (raczej coś odwrotnego), a do tego nie zastosowano się do ograniczeń. W opinii wielu prawników, socjologów, medioznawców, organizacji dziennikarskich i obrońców praw człowieka mamy obecnie do czynienia z próbą wyłączenia wielu „bezpieczników demokracji”. A co do „dobrej zmiany” w perswazji taki zabieg można nazwać presupozycją – poprzez zbitkę słowną  („dobra zmiana”) próbuje się zakodować w naszych głowach, że każda decyzja w ramach owej zmiany jest na lepsze. 

źródło fot: screen, TV Republika #PiS #psychologia