Nie chcę, ale muszę, czy muszę, ale nie chcę?

W ostatnim dziesięcioleciu aż 49 wyroków Trybunału Konstytucyjnego pozostaje niewprowadzonych w życie, z czego 48 zostało wydanych za rządów Platformy Obywatelskiej, a tylko jedno niewykonane orzeczenie pozostało z czasów poprzedniego rządu, w którego skład wchodziło Prawo i Sprawiedliwość. Już od lat przez prawników i publicystów podnoszona jest kwestia długiego oczekiwania na wykonanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście pewną zwłokę przy wprowadzaniu w życie przepisów prawa wytłumaczyć można przewlekłością procedur i prac legislacyjnych. Z drugiej jednak strony są także i sprawy, przy których widoczny był u rządzących kompletny brak woli wprowadzenia zmian.

Reklamy
Reklamy

Jednym z wyroków potraktowanych "po macoszemu" jest orzeczenie z dnia 30 lipca 2014 roku, w którym TK uznał, że służby państwowe uzyskały zbyt szeroki zakres dostępu do stosowania podsłuchów, kontrolowania bilingów telefonicznych i inwigilacji obywateli. Mimo, że od orzeczenia Trybunału upłynęło już niemal 1,5 roku do tej pory nie zostały powzięte kroki zmierzające do rzeczywistego wykonania wyroku.

Czyj Trybunał? A dla kogo ten wywiad?

Interesujący w całej awanturze wokół Trybunału Konstytucyjnego jest również fakt, że choć każdy twierdzi, że walczy o jego „odpolitycznienie” i „niezależność”, to tak naprawdę najbardziej marzy o tym, by zyskać sobie jego przychylność. Widać to doskonale na przykładzie dwóch kluczowych z punktu widzenia PO i #PiS-u tematów – przeniesienia aktywów z Otwartych Funduszy Emerytalnych do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz lustracji.

Reklamy

W przypadku projektu rządu PO Trybunał praktycznie w całości dopuścił projekt przejęcia środków gromadzonych w OFE, zaś przy analizowaniu projektu PiS-u niemal w całości podważał on ideę lustracji i zwiększenia dostępu do informacji ze zbiorów niejawnych IPN. Stąd też w obu obozach istnieje głębokie przeświadczenie, że #Trybunał Konstytucyjny jest instytucją, która może pewne reformy urzeczywistnić, lub powstrzymać i warto mieć w nim cichych sojuszników, a nie hałaśliwych wrogów. Bo przecież w sprzyjających okolicznościach nawet za niewykonane wyroki Trybunał nie będzie się nadto srożył. Niedawno była minister edukacji narodowej w rządzie PO, Joanna Kluzik-Rostkowska użyła argumentacji, która znakomicie uwidoczniła ten mechanizm. Kluzik-Rostkowska, próbując bronić się przed zarzutami o upolitycznienie Trybunału, 13 grudnia napisała na Twitterze: „Chciałabym żeby PJK się zastanowił: jeśli TK był upolityczniony za czasów PO to skąd te 50 wyroków, których nie zrealizowaliśmy?”. Szybko inni użytkownicy zaczęli jej jednak zadawać kłopotliwe pytanie: "A dlaczego nie wykonaliście tych wyroków?".

Reklamy

Była pani minister zachęcając do refleksji Jarosława Kaczyńskiego najwyraźniej nie zauważyła, że mimowolnie przyznała tym samym, iż sama pojmuje wyroki Trybunału jako element politycznej rozgrywki. A niewykonywanie wyroków TK – jako przemyślane działanie rządzących.

Źródła: obserwatorkonstytucyjny.pl, ppiop.rcl.gov.pl,  tvn24.pl, twitter.com #Platforma Obywatelska