Platforma Obywatelska łamie prawo. „Ciszej jedziesz, dalej zajedziesz”

Kiedy pod koniec czerwca 2015 roku głosami Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego przyjęto ustawę o powołaniu 5, zamiast 3 nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego jeszcze przed końcem kadencji starego sejmu ani sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, ani inne prawnicze autorytety nie protestowały przeciwko pogwałceniu demokracji. Nawet pomimo tego, że z wcześniejszego projektu złożonego w Sejmie przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego, wyeliminowano możliwość udziału w wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego środowisk prawniczych i naukowych. Ciężko uznać, że czerwcowe decyzje miały charakter wspomagający odpolitycznianie samego Trybunału.

Reklamy
Reklamy

Wydaje się jednak, że wówczas nawet Platforma nie próbowała specjalnie przekonywać o jego apolityczności – „Proszę się nie bać, dla wszystkich wystarczy” – uspokajał polityków PiS-u z sejmowej mównicy Robert Kropiwnicki z PO, przekonując, że nowy parlament wciąż będzie mógł dokonać wyboru 6 sędziów TK. Metoda faktów dokonanych wydawała się wówczas skutkować.

Prawo i Sprawiedliwość łamie prawo. „Głośniej od bomb”

W jesiennych wyborach parlamentarnych prawicowa koalicja odniosła spektakularny sukces wyborczy, zdobywając rządową większość. Mimo to wciąż wydawać się mogło, że kwestia pięciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego jest rzeczą przesądzoną, a „krokodyle łzy” prezydenta Andrzeja Dudy i polityków Prawa i Sprawiedliwości z początku musiały nawet bawić oponentów tej partii.

Reklamy

Do czasu jednak, bowiem PiS nie tylko zdołał odzyskać dwóch „zagrabionych” latem sędziów Trybunału, ale też „ograbił” PO i PSL z nominacji, które rzeczywiście jej się należały. Wszystko dzięki temu, że Prezydent – mimo karcących nawoływań polityków PO i środowisk prawniczych – nie przyjął ślubowania od wybranych wcześniej sędziów TK i umożliwił tym samym przeprowadzenie kolejnego takiego wyboru. Jak się okazało po części miał rację, bowiem wkrótce sam #Trybunał Konstytucyjny orzekł, że wybór dodatkowych dwóch sędziów przez PO był bezprawny. PiS postanowił jednak pójść tą samą, utartą drogą wytyczoną przez swych poprzedników – skoro Platformy nie spotkał ostracyzm za ostentacyjne złamanie prawa, to dlaczego nie zaryzykować czegoś podobnego? Wbrew dość naiwnym oczekiwaniom prawicowej koalicji w obronie prawa tym razem zaprotestowały jednak autorytety naukowe i medialne, które kilka miesięcy wcześniej nie zawracały sobie specjalnie głowy działaniami PO.

Trybunał Konstytucyjny – sam się osądzi.

Kiedy PiS zabawił się dotychczasową bronią Platformy także w Trybunale Konstytucyjnym zawrzało.

Reklamy

Sędziowie TK, z których dwóch (w tym prezes Rzepliński) uczestniczyło w pracach nad ustawą PO, stanowczo nakłaniali prezydenta do przyjęcia ślubowania od pięciu wybranych sędziów. Gdy jednak #Andrzej Duda sędziów wybranych potraktował „jak powietrze” i odebrał przyrzeczenia od piątki wybranej głosami nowej sejmowej większości sprawa zaczęła się komplikować. Tym bardziej po orzeczeniu TK, uznającym niekonstytucyjność czerwcowego wyboru dwójki dodatkowych sędziów. Dziś każda ze stron prowadzi grę, w której posługuje się kruczkami prawnymi, by postawić ostatecznie na swoim. Nie jest od tego wolny także i TK, który zarówno pod koniec listopada, jak w pierwszych dniach grudnia zapewniał, że „rozpozna sprawę w pełnym składzie”. Także przepisy prawa stanowią, że w sprawach „szczególnie zawiłych, lub o szczególnej doniosłości” procedowanie może się odbywać w składzie minimum dziewięcioosobowym. Tymczasem skład sędziowski Trybunału, który wydawał wyrok z 3 grudnia liczył 5 osób. Sęk jednak w tym, że Trybunał Konstytucyjny nie może być rozliczany przez nikogo – nawet wówczas, gdy sądzi niejako we własnej sprawie. Dlatego też wszelkie zapowiedzi PiS-u dotyczące braku publikacji wyroku w Dzienniku Ustaw okazały się daremne.

Źródła: www.rp.pl, telewizjarepublika.pl, fronda.pl, gazeta.pl #Platforma Obywatelska