Adam Styczek: Jak ocenia pan ostatni miesiąc funkcjonowania naszego kraju?

Piotr Szumlewicz: Źle się zaczyna dziać w państwie, bo rzeczywiście politykom #PiS wydaje się, że jeśli wygrali wybory to mogą zawłaszczać całą władzę łamiąc podstawowe procedury. Ten tryb prowadzenia poszczególnych ustaw przez PiS: zamykając usta opozycji, pomijając procedury sejmowe i konstytucyjne, że to może być niestety zasada rządów PiS. I tutaj się obawiam również jako doradca związków zawodowych - jeżeli oni w ten sposób będą kolejne ustawy wprowadzać to rzeczywiście w tym kraju może być źle. Może jakaś grupa zawodowa zostać uznana za niepolską czy niebędącą członkami tego narodu.

Reklamy
Reklamy

Którejś nocy może obniżą komuś pensję o 50 procent, albo kogoś zdelegalizują. Więc rzeczywiście widząc początek rządów PiS obawiam się, że to może iść coraz dalej.

AS: Nie są to zbyt daleko posunięte obawy? Obecny konflikt dotyczy środowiska sądowniczego, które wg. badań CBOS z marca 2015 roku jest negatywnie oceniane przez 52 procent społeczeństwa. Tylko NFZ ma niższą notę. Opozycja podjęła się więc trudnego zadania obrony instytucji powszechnie źle ocenianej...

PS: Moim zdaniem PiS chce wylać dziecko z kąpielą. To, że są różne patologie w systemie sprawiedliwości, to nie znaczy że mamy de facto likwidować cały system. #Trybunał Konstytucyjny jest najwyższą władzą sądowniczą. Jeżeli PiS zamierza w ten sposób traktować Trybunał, jak to robi dzisiaj to można sobie zadać pytanie - czy nie będzie przypadkiem tak samo traktował wszystkich sądów.

Reklamy

Podkopywanie działania systemu sądowniczego na czele z Trybunałem Konstytucyjnym jest bardzo niebezpieczne. Więc należałoby te służby naprawiać niż je likwidować.

AS: PiS wydaje się jednak konsekwentnie realizować zamierzony plan. Chociaż te działania są ryzykowne, mało korzystne z punktu widzenia poparcia społecznego - są kontynuowane. Nawet gdy wydawało się, że można wyjść z tej trudnej sytuacji obronną ręką, PiS nie zaprzestaje eskalacji konfliktu.

PS: Koncepcję rządów PiS paradoksalnie przedstawił Kornel Morawiecki, który powiedział że naród jest ponad prawem i ponad konstytucją. Oczywiście narodem w tym przypadku są zwycięzcy - to jest stary argument polityki romantycznej. Nie chcę tu przytaczać Hitlera, bo to pewnego rodzaju demagogia, niemniej jednak taka romantyczna wizja narodu przez duże "N", gdzie naród reprezentuje władza - wąska grupa ludzi o bardzo określonych wartościach - to jest część pewnej niedemokratycznej polityki, która była w różnych reżimach autorytarnych i wydaje się, że PiS korzysta z tej retoryki.

Reklamy

Jak ja słyszę, że PiS chce ograniczać nawet repertuary teatralne. Chce kontrolować, który jest zgodny z ich wizją świata, a który nie to ja oczywiście jestem tym zaniepokojony.

AS: Nie uważa pan, że jeśli państwo wydaje na coś pieniądze, to powinno mieć wpływ czy choćby wiedzę, na co ostatecznie te pieniądze były wydane?

PS: To jest pytanie o funkcję sztuki. Moim zdaniem w demokratycznym kraju funkcje kultury są też krytyczne. Podobnie w systemie naukowym, jedną z funkcji uniwersytetu jest krytyczne myślenie. Tak samo funkcją mediów jest patrzenie krytycznie na władzę. Więc wydaje mi się, że jeśli chodzi o kulturę, częścią demokratycznego państwa jest pewna autonomia kultury i dopuszczanie krytycznych treści. Inaczej to będzie sztuka czysto propagandowa, czyli po prostu słaba sztuka. Sztuka afirmatywna wobec władzy, która nie widzi mrocznych wymiarów w historii danego kraju, jest sztuką słabą. Odważna sztuka zadaje trudne pytania. Budzi nas do refleksji. Do krytycznego myślenia i wydaje mi się, że tę krytyczną sztukę PiS chce wyeliminować. To będzie złe jeśli chodzi o przyszłość pokoleń Polaków. Powinniśmy być wrażliwi na różne patologie władzy, a jedną z funkcji kultury jest nagłaśnianie tego.