Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło projekt nowelizacji ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich oraz innych ustaw. Tytuł projektu PiS jest zagmatwany, w praktyce jednak nikt nie ukrywa, że chodzi o taką zmianę przepisów, aby móc postawić zarzuty prezesowi Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofowi Kwiatkowskiemu. A ten ma się czego obawiać. Jeśli PiS-owi uda się "przepchać" projekt nowelizacji przez ścieżkę legislacyjną, Kwiatkowskiemu postawione zostaną poważne zarzuty. Chodzi tu głównie o protekcję i załatwianie wbrew prawu stanowisk dla znajomych Jana Burego - szarej eminencji PSL (notabene, mającego obecnie jeszcze większe problemy z prawem).

Kwiatkowskiego chroni immunitet - jak długo jeszcze?

Kwiatkowski korzysta z przepisów, dotyczących stanowiska prezesa Najwyższej Izby Kontroli.

Reklamy
Reklamy

W oparciu o te przepisy nie można go ani odwołać, ani pozbawić immunitetu. Sam prezes #NIK twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia, niemniej nie trzeba znać się na prawie, aby wiedzieć, że jeśli nawet nie złamał przepisów, to znacznie przekroczył swoje kompetencje. A to nie jest błaha sprawa. Wszak chodzi tu o szefa najważniejszej instytucji kontrolnej w kraju. Jeśli on nie jest "czysty jak łza", to jak można mieć zaufanie do kierowanej przez niego instytucji?

Jak wynika z nagrań rozmów Kwiatkowskiego z Burym, szef NIK miał obiecać Buremu pozytywne dla niego rozstrzygnięcia konkursów na stanowiska dyrektora i wicedyrektora delegatury NIK w Rzeszowie i Łodzi oraz dyrektora departamentu środowiska w Najwyższej Izbie Kontroli. Na nagraniach, stanowiących odprysk tzw. afery taśmowej, można było usłyszeć, jak Kwiatkowski zapewnia Burego o tym, że stanowiska zostaną obsadzone po jego myśli.

Reklamy

Zresztą Bury znany był z działania na granicy prawa, a na Podkarpaciu mówi się o nim jak o lokalnym baronie, który podporządkowuje sobie polityków, sędziów, prokuratorów, biznesmenów. Obecnie sam ma problemy z wymiarem sprawiedliwości. Po zmianie władzy i podjęciu zdecydowanych działań CBA Bury otarł się nawet o areszt tymczasowy (ostatecznie aresztowany nie został, niemniej postawiono mu bardzo poważne zarzuty o charakterze korupcyjnym).

Cała sprawa dziwi. Bury niespecjalnie krył się ze swoimi "machlojkami", natomiast Kwiatkowski uchodził do tej pory za nieskazitelnego specjalistę. Kierowana przez niego NIK wielokrotnie w swoich raportach wytykała nieprawidłowości w różnego rodzaju instytucjach państwowych i spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Niestety, kontrole NIK, nawet kończące się stwierdzeniem rażących zaniedbań, nie prowadziły do poprawy sytuacji. NIK stwierdzała uchybienia, po czym wszyscy przechodzili nad nimi do porządku dziennego.

Kim dla Kwiatkowskiego jest Jan Bury?

Kwiatkowski popełnił błąd, wdając się w "przyjaźnie" z ludźmi pokroju Burego.

Reklamy

Szef podkarpackich struktur PSL nawet w ocenie członków swojej partii podejmował działania niezgodne z prawem. Działając w komisji ds. sprawiedliwości, będąc członkiem Krajowej Rady Sądownictwa oraz korzystając z towarzyskich układów na Podkarpaciu, próbował stworzyć swoisty parasol ochronny nad swoimi działaniami biznesowymi. Do tego właśnie potrzebni mu byli ludzie na stanowiskach, które z pomocą Kwiatkowskiego próbował obsadzić swoimi ludźmi.

Dla Kwiatkowskiego przyjaźń z Burym oznaczać będzie polityczną śmierć cywilną. Bury traci swoje wpływy, niebawem okaże się, że nie jest nawet na tyle silny, aby znów interweniować i bronić swojego kolegi. Ludzie od Burego zwyczajnie się odwracają i nie ma co się temu dziwić. Wszak już dawno pokazał, że jest wyznawcą makiawelicznej zasady "po trupach do celu".

Kwiatkowski stracił swój wizerunek bezstronnego fachowca. To na pewno. Pewne również, że wizerunku tego już nie odbuduje.

źródło: rmf24.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie www.blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #korupcja #polskie prawo