Aleksandra Siedlecka: Rośnie w siłę Komitet Obrony Demokracji. Odbyła się już jedna manifestacja, z inicjatywy KODu. Kolejna „Obywatele dla demokracji” odbędzie się 12 grudnia. Swój udział w niej zapowiedziało wiele znanych osób jak: W. Frasyniuk, H. Wujec, H. Bortnowska, D. Olbrychski. Jak Pan ocenia tę oddolną inicjatywę? Czy w coraz większym stopniu jesteśmy społeczeństwem obywatelskim?

dr Jacek Kucharczyk: Ja nie wiem czy w coraz większym stopniu. Myślę, że nigdy tak do końca nie przestaliśmy być społeczeństwem obywatelskim [VIDEO], chociaż zawsze mogłoby być lepiej. Według mnie ciekawe jest to, że wiele osób, które się spotykają wokół hasła obrony TK pamięta jeszcze czasy, kiedy protestowali jako opozycja demokratyczna przeciw komunizmowi.

Reklamy
Reklamy

Na pierwszym, jeszcze dość małym proteście pod sejmem Ludwika Wujec powiedziała, że to jej przypomina sytuację, kiedy zbierano podpisy przeciwko wpisaniu przewodniej roli PZPR do konstytucji, co było moim zdaniem trafnym porównaniem. Bo w pewnym sensie ten skok na #Trybunał Konstytucyjny jest podobny do tego, co robili komuniści. Wówczas również był sprzeciw wobec majstrowania w konstytucji. I tamten sprzeciw również zaczął się od małej grupy ludzi, więc może nie o ilość lecz o jakość tutaj chodzi. 

Ideologia #PiS polegająca na tym, że ta właśnie partia próbuje się obsadzić w roli jedynego spadkobiercy opozycji antykomunistycznej nie jest kupowana przez wszystkich. Na ulicę wyszli bowiem działacze opozycji i to wcale nie ci znani. Ja na tym wiecu pod sejmem spotkałem koleżankę ze studiów, którą ostatni raz widziałem w 1981 roku, kiedy razem strajkowaliśmy w obronie autonomii Uniwersytetu.

Reklamy

Nie widziałem jej ponad 30 lat i waśnie w takich okolicznościach znów się spotkaliśmy. To pokazuje, że różne środowiska, które nie mieszały się w dotychczasowe spory polityczne uznały, że granica została przekroczona. I, że pora na działania trochę w etosie tej dawnej opozycji wobec ówczesnej przewodniej siły narodu, czyli PZPR. Zresztą ironiczne jest to, że PiS w tym sporze reprezentuje dawny PRLowski prokurator. 

Pan Stanisław Piotrowicz, którego Pan wywołał, niemal każdą publiczną wypowiedzią podważa swój „autorytet” obrońcy racji PiS ws. TK, jak również przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Jego ostatnia wypowiedź: „demonstracje antyrządowe to łamanie konstytucji” zbulwersowała opinię publiczną.

Myślę, że znowu, nawet dla osób, które niekoniecznie mają jakieś silne poglądy polityczne, ta hipokryzja, która bije z tych słów jest uderzająca. Przypomnijmy sobie różne demonstracje, które  organizował lub współorganizował PiS przez osiem lat rządów Platformy Obywatelskiej.

Reklamy

Przypomnijmy sobie tamten język, język agresji. A teraz się okazuje, że ci, którzy są przeciw rządowi są też przeciw demokracji. To czym był PiS przez minionych osiem lat można by zapytać. Przyznam również, że osobiście spotkałem się z atakami w związku z tym, że Instytut Spraw Publicznych podpisał list dziewięciu organizacji do Komisji Weneckiej – Rady Europy z prośbą o wydanie opinii na temat działań władzy w stosunku do TK. Wtedy różni zwolennicy i sympatycy PiS oskarżyli nas o donoszenie na własny kraj. To jest ciekawe z uwagi na to, że nie kto inny jak PiS zorganizował wystąpienie chociażby ojca T. Rydzyka w Parlamencie Europejskim, chciał donosić na rząd D. Tuska różnym organizacjom międzynarodowym w związku z katastrofą smoleńską. Czyli kiedy rządziła Platforma odwoływanie się do międzynarodowej opinii publicznej było w porządku, a teraz kiedy rządzi PiS okazuje się, że to jest donoszenie na Polskę. A w takim razie jak nazwać sytuację, kiedy pan prezydent w czasie wizyty w Niemczech powiedział, że Polska to nie jest sprawiedliwy kraj? Ludzie to obserwują i wbrew temu, co myślą niektórzy nie mają tak słabej pamięci i widzą te podwójne standardy i tą podwójną moralność

dr Jacek Kucharczyk, prezes Fundacji Instytut Spraw Publicznych (ISP), doktor socjologii

źródło fot. Facebook/KomitetObronyDemokracji #konstytucja