Odejście Donalda Tuska z polskiej polityki i objęcie stanowiska szefa Rady Europejskiej nie wyszło na dobre ani jemu, ani Platformie Obywatelskiej (którą, zdaniem niektórych, Tusk zwyczajnie porzucił, pomimo swoich szumnych deklaracji). Gdyby Tusk został w Polsce, być może byłby w stanie powstrzymać proces degradacji PO na krajowej scenie politycznej. Zdecydował się jednak na wyjazd, zabierając ze sobą Grasia i Bieńkowską.

W czasie, gdy Tusk obejmował stanowisko szefa Rady Europejskiej, wiele obiecywano sobie po jego unijnej prezydenturze. Przedstawiciele Platformy Obywatelskiej szumnie zapowiadali wówczas, że oto Polska staje się silniejsza na arenie międzynarodowej i nasz głos w europejskiej polityce będzie w końcu słyszalny tak, jak być powinien.

Reklamy
Reklamy

Nic z tego. Tusk jako przewodniczący Rady Europejskiej oceniany jest po prostu słabo i nie da się uniknąć wrażenia, że postanowił na nowym stanowisku stosować politykę unikania jakichkolwiek problemów.

Rok Tuska jako reprezentanta Unii to stracony rok

Przewodniczący Rady Europejskiej jako główny reprezentant Unii na zewnątrz odpowiada m.in. za wspólną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa. O tym, jak ta polityka jest realizowana, można się przekonać choćby na podstawie codziennych medialnych doniesień. Państwa UE nie potrafią wypracować wspólnego stanowiska w kwestii nielegalnych imigrantów, masowo zalewających kraje Europy Zachodniej. Europa jest obecnie podzielona. Kraje Europy Środkowej i Wschodniej twardo stoją na stanowisku, że narzucanych im przez Unię Europejską uchodźców nie zamierzają przyjmować.

Reklamy

Tusk stara się - swoim dawnym zwyczajem - nie wchodzić w żadne spory i pogodzić Niemcy oraz Francję z resztą Europy. Póki co bezskutecznie. Dopiero od niedawna szef Rady Europejskiej zaczął naciskać na Angelę Merkel, aby ta zrewidowała swoje stanowisko w kwestii limitów przyjmowanych przez Niemcy uchodźców.

Z pewnością Tusk nie ma łatwo. Jego poprzednik na stanowisku szefa RE, Herman van Rompuy, mógł działać za kulisami, tworząc nieformalne układy i sojusze, co w obecnej sytuacji w Europie nie jest już możliwe. Tusk musi mieć świadomość, że w obecnym kryzysie uchodźczym cała Europa patrzy mu na ręce, nie może sobie zatem pozwolić na działania nieoficjalne i polegające na zakulisowych rozmowach z wybranymi przedstawicielami niektórych krajów Wspólnoty.

Co znamienne, bardziej widoczni niż Tusk w europejskiej wielkiej polityce są obecnie szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oraz szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini. Oboje z wymienionych polityków znani są ze swojego pro-imigranckiego podejścia, a sam Juncker nawet swego czasu otwarcie krytykował Polskę, Czechy, Słowację i Węgry za niechęć do przyjmowania nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu.

Reklamy

Głos Tuska jest słabo słyszalny, nie ma on siły przebicia, jaka charakteryzowała go na krajowym podwórku politycznym.

Tusk raczej nie ma szans na reelekcję

Kadencja Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej ma trwać 2 lata i 6 miesięcy. Rok już minął, a efektów wielkiej polityki Tuska nie widać. Tym bardziej nie widać, aby dzięki jego nominacji znacząco wzrosła pozycja Polski w Europie. Co ciekawe, Polska (poza pewnymi wyjątkami) chwalona jest za swoje twarde stanowisko wobec uchodźców i konsekwentną politykę w tym zakresie. Tusk jako szef RE jest zdaniem wielu słaby i zamiast budować konsekwentnie spójną europejską politykę zagraniczną, wycofał się, licząc na "przeczekanie problemu". Raczej nie ma on już szans na reelekcję, choć zostało mu jeszcze półtora roku szefowania Radzie Europejskiej. Być może jako polityk zabłyśnie jeszcze w Europie, wszak w Polsce był znany z tego, że potrafił w odpowiednim momencie wyjść z cienia.

Na szefowaniu Tuska w RE Polska nie zyskała. Straciła na tym natomiast Platforma Obywatelska, która bez wyrazistego szefa poległa ostatnio w polskiej polityce na całej linii.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

źródło: stefczyk.info #Unia Europejska #Donald Tusk