Adam Styczek: Jak odpowiedziałby pan na zarzuty opozycji o łamanie demokracji?

Ryszard Czarnecki: Zapytany przez jeden z portali o to, po co zebraliśmy się 13 grudnia odpowiedziałem, że naszym celem jest uczczenie pamięci o tych, którzy zginęli za wolną Polskę w stanie wojennym. A także po to, żeby ich ofiara życia nie poszła na marne, bo wolność Polski cały czas w gruncie rzeczy trzeba umacniać.

AS: Ja jednak pytam o obawy opozycji, że demokracja w Polsce jest zagrożona...

RC: Demokracja to wybory, a wybory prezydenckie i parlamentarne rozstrzygnęły kogo i czego chcą Polacy. Ci, którzy nie potrafią się pogodzić z porażką w wyborach, wychodzą na ulicę.

Reklamy
Reklamy

Szkoda tylko, że tę awanturę partyjno-polityczną eksportują na zewnątrz i osłabiają wizerunek Polski w Europie i na świecie. Wierzę, że Polacy mają swój rozum i nie będą się nabierać na te hasełka i slogany o (zagrożonej) demokracji.

AS: Zadałem w zasadzie to samo pytanie pana koleżance, Jolancie Szczypińskiej - czy nie należałoby jednak tak radykalne zmiany poprzedzić zmianą konstytucji? W przeciwnym razie rząd naraża się właśnie na ataki ze strony opozycji zarzucające łamanie prawa.

RC: Bądźmy realistami. Konstytucja może być zmieniona w wyniku wielomiesięcznych debat i negocjacji. Polska nie ma czasu, żeby czekać ileś tam miesięcy. To co można załatwić szybko, trzeba zrobić szybko - dopiero potem pomyśleć o zmianie konstytucji. Kształtowanie jej zaś musi być z kolei elementem szerszego porozumienia, bo #PiS nawet z Ruchem Kukiza nie ma większości konstytucyjnej.  #Trybunał Konstytucyjny