Tegoroczny kryzys imigracyjny uwidocznił zarówno chwiejne podstawy funkcjonowania Unii Europejskiej, jak i niemożność poradzenia sobie z kontrolą zewnętrznych granic wspólnoty. Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie sprawiła, że Europa, a w szczególności Niemcy, jest szturmowana zarówno przez uciekających przed wojną Syryjczyków, jak i obywateli innych afrykańskich krajów posługujących się fałszywymi paszportami.

Turcja największym zwycięzcą zawieruchy na Bliskim Wschodzie?

Ciężko wskazać bezpośrednich prowodyrów obecnej sytuacji z imigrantami, z całą pewnością jednak to Turcja jak dotąd ugrała na Arabskiej Wiośnie najwięcej. A przynajmniej znalazła się w miejscu, które znacznie ułatwia jakiekolwiek negocjacje z europejskimi przywódcami. Nie bez znaczenia jest fakt, że lada moment ma odbyć się szczyt UE-Turcja, gdzie najważniejszym tematem będzie właśnie sprawa zatrzymania potoku uchodźców płynącego do zachodniej Europy. Ankara z racji swojego geograficznego położenia może znacząco wspomóc Unię w tych działaniach, jednak warunkiem za to jest liberalizacja polityki wizowej, środki finansowe oraz przyspieszenie rozmów akcesyjnych w sprawie wstąpienia do wspólnoty.

Szczególnie ten ostatni warunek budzi poważne kontrowersje, zwłaszcza w związku z udowodnionym wspieraniem Państwa Islamskiego przez Turcję, jak i bardzo prawdopodobnym podsycaniem kryzysu z imigrantami. Jak do tej pory Ankara nie miała żadnej realnej karty przetargowej w sprawie akcesji do Unii Europejskiej.

Wewnętrzny rozłam Unii Europejskiej

Najpoważniejszym problemem w związku z kryzysem nadal pozostaje jednak brak jednolitej polityki członków Unii - najbogatsze, wiodące kraje od samego początku starają się narzucić swoje warunki pozostałym członkom wspólnoty. Efektem tego typu działań jest bardzo kontrowersyjny system "kwot" uchodźców, który oznacza, że każdy kraj członkowski musi przyjąć określoną liczbę uchodźców. Sprawa budzi bardzo poważne kontrowersje, szczególnie po ostatnich zamachach w Paryżu, gdy okazało się, że część z terrorystów najprawdopodobniej dostała się do Europy w tłumie uchodźców. Liderzy krajów członkowskich grożą zmniejszeniem dotacji z unijnego budżetu dla krajów, które nie chcą brać udziału w relokacji imigrantów. A ich problem jest bardzo realny, także za sprawą niechęci do niechcących się asymilować członków obcej nam kultury. Nacisk pewnych grup społecznych na przymusową integrację jest tak silny, że wręcz ukrywa się przestępstwa imigrantów

Wątpliwa szansa na zażegnanie problemu

Podpisanie i przypieczętowanie porozumienia z Turcją może - ale nie musi - być pierwszym krokiem ku zmniejszeniu liczby napływających do Europy imigrantów. Państwa wspólnoty nadal nie zajęły się jednak sednem problemu, czyli sytuacją na Bliskim Wschodzie, a próba zatrzymania imigrantów na tureckiej granicy to ewidentne zamiatanie sprawy pod dywan w nadziei, że na jakiś czas zniknie ona społeczeństwu z oczu. Bardzo prawdopodobne, że Turcja za swoje poważne machlojki zostanie przez Unię Europejską po prostu... nagrodzona. A to źle wróży przyszłości wspólnoty, gdy już teraz pojawiają się głosy o rozłamie. Realną ideą jest ograniczenie strefy Schengen kosztem państw zewnętrznych, by zaradzić problemowi.

źródło: fakty.interia.pl #Unia Europejska #imigracja #kryzys uchodźczy