We wtorek minister zdrowia Marian Zembala podpisał przedłużenie programu refundacji leczenia niepłodności metodą #in vitro. Zabieg będzie refundowany do 2019 roku. "Kierowałem się, podobnie jak moi współpracownicy, odpowiedzialnością wobec potrzebujących. Proszę pamiętać, że w naszym społeczeństwie jest spora grupa rodziców pragnących mieć dziecko, u których naturalne metody okazują się nieskuteczne. Kontynuacja tej metody pozaustrojowego zapłodnienia daje tę możliwość, zwłaszcza, że we wszystkich krajach UE tego typu działania są prowadzone i kontynuowane, także w krajach tak bardzo katolickich "– powiedział Zembala.

304 miliony złotych na program in vitro

Nowo podpisany przez ministra Zembalę program, który jest kontynuacją poprzedniego (miał pierwotnie obowiązywać od lipca 2013 r.

Reklamy
Reklamy

do czerwca 2016 r.) ma zapewnić równy dostęp i możliwość korzystania z metody in vitro parom, u których stwierdzono niepłodność po wyczerpaniu innych możliwości leczenia. Na program przeznaczono 304 miliony złotych. Według danych na 29 października 2015 roku efektem realizacji programu są narodziny 3627 dzieci. Programem objętych jest obecnie dalszych 17 tysięcy par.

PiS zniesie refundacje czy zakaże in vitro?

Politycy Prawa i Sprawiedliwości krytykują przedłużenie programu przez profesora Zembalę. Jeden z kandydatów do teki ministra zdrowia, Stanisław Karczewski - lekarz chirurg, wicemarszałek Senatu, szef sztabu #PiS - apelował w piątek do obecnego ministra zdrowia, aby niczego nie podpisywał w sprawie in vitro. "Chciałem wyrazić swoje oburzenie i zdziwienie, że pan minister w ostatnich dniach swojego urzędowania podejmuje tak ważne decyzje.

Reklamy

To są (…) decyzje bardzo nieprzemyślane, bardzo złe i bardzo niedobrze, że zostały podjęte w końcówce urzędowania i rządu i pana ministra" - powiedział Karczewski. "To klapa. To bardzo zła ustawa, z którą jako katolik się nie zgadzam. Po dojściu do władzy zmienimy ustawę o in vitro" – tak z kolei Karczewski wypowiadał się w programie Bogdana Rymanowskiego w TVN24 w czerwcu bieżącego roku.

W radiowej Jedynce wypowiedział się na ten temat również prominentny działacz PiS, Mariusz Błaszczak, uważany za jednego konstruktorów przyszłego rządu. Jest kandydatem na stanowisko ministra spraw wewnętrznych. "Skoro pieniądze nie starczają na pomoc lekarską dla już narodzonych dzieci, to czy uzasadniony jest wydatek, który przysparza zamożności klinikom in vitro?" – postawił pytanie Błaszczak. "Nikt poprzez taką procedurę medyczną nie wyleczył się z bezpłodności" –dodał i nie powiedział, czy PiS zerwie z programem refundacji in vitro.

Z kolei w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl eurodeputowany z ramienia PiS, lekarz ginekolog Bolesław Piecha powiedział, że przedłużenie refundacji jest zagrywką propagandową.

Reklamy

"Ta metoda nie leczy, jej skuteczność jej wątpliwa, nie wspominając już o kwestii etycznej. (…) Rząd Prawa i Sprawiedliwości będzie musiał z tego programu zrezygnować i to wywoła ogromną wrzawę w mediach. Już teraz możemy sobie wyobrazić, jaka będzie retoryka zwolenników in vitro: że Kościół kieruje rządem, że jesteśmy przeciwko rodzinie itp." – mówił w rozmowie Piecha, który również wskazywany jest jako przyszły minister w resorcie zdrowia.

Prezydent Duda obiecał kompromis

W swojej kampanii wyborczej obecny prezydent RP Andrzej Duda powiedział w rozmowie z kobietą na dworcu, w obliczu kamer telewizyjnych: "Nie podpiszę ustawy całkowicie zakazującej in vitro". "Nie mam wątpliwości co do jednego: małżeństwom, które nie mogą mieć dzieci czy mają trudności z tym, by mieć dziecko, trzeba pomóc, dlatego procedury in vitro są potrzebne" – tak z kolei mówił w wywiadzie dla Newsweeka. "Uważam, że od samego początku w tej sprawie potrzebny był kompromis. Obecną ustawę uchwalono na siłę, natomiast kompromis w ramach parlamentu można było wypracować. Liczę na to, że taki kompromis zostanie osiągnięty w przyszłości" - dodał Duda w Newsweeku.

Źródło: wPolityce.pl, TVN24, program 1 PR, Newsweek, Wirtualna Polska.pl #Andrzej Duda