Od momentu zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości narastała ciekawość wokół przyszłego składu rządu. Do samego końca nie brakowało spekulacji na temat, kto ma większy wpływ na skład Rady Ministrów. W pewnym momencie sugerowano, że #Beata Szydło nie zostanie premierem. Dziś na wspólnej konferencji Jarosław Kaczyński i Beata Szydło przedstawili nazwiska przyszłych ministrów. Wiadomo już wszystko, także to, kto rozdaje karty w samej partii. Do gry wracają silni działacza, a wraz nimi Jarosław Kaczyński.

To nie będzie rząd autorski, to będzie rząd PiS

To, co usłyszeliśmy dziś na konferencji, na pewno nie jest autorskim pomysłem Beaty Szydło.

Reklamy
Reklamy

Skład Rady Ministrów mówi wiele o jej pozycji w partii i jaki miała wpływ na formowanie swojego gabinetu. Mimo że to ona odpowiada za wyborcze sukcesy - najpierw Andrzeja Dudy, później PiS, zastępując niewybieralnego Jarosława Kaczyńskiego, to prezes rządzi i dyktuje warunki. W przyszłym rządzie znajdują się najbliżsi wysocy działacze partyjni, ludzie związani z tak zwanym zakonem PC (byli członkowie Porozumienia Centrum, partii założonej przez braci Kaczyńskich) oraz bezpartyjni eksperci. Kaczyński nie zapomniał także o szefach partii stowarzyszonych z PiS. Znalazło się miejsce dla byłego ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobry, oraz byłego polityka PO, Jarosława Gowina. Beata Szydło obroniła się jedynie w sprawie dwóch współpracowników. Elżbieta Witek oraz Henryk Kowalczyk nie dostali nominacji na ministrów, ale będą pracować z panią premier w kancelarii.

Reklamy

Wszystko tworzy specyficzną mieszankę, która może być wadą lub zaletą. Do ministerstwa środowiska wraca Krzysztof Jurgiel (rolnictwo) i Jan Szyszko (środowisko). Znalazło się także miejsce dla byłego kandydata na premiera technicznego. Prof Gliński jako wiceminister zajmie się szkolnictwem wyższym. Koordynatorem do spraw służb specjalnych będzie Mariusz Kamiński. Ciekawiej sprawa prezentuje się w pozostałych ministerstwach, do których wpuszczono nowe osoby. Wiceministrem i ministrem rozwoju został Mateusz Morawiecki. Ministrem finansów został Paweł Szałamacha, który w latach 2005–2007 był wiceministrem Skarbu Państwa. Te dwie nominacje mogą oznaczać, że PiS dosyć ostrożnie podejdzie do kwestii realizacji swoich kosztownych obietnic wyborczych.

Powrót Macierewicza

Nie ulega wątpliwości, że premier Szydło została zmuszona do zaakceptowania kandydatury Macierewicza, Błaszczaka oraz Mariusza Kamińskiego. To zaufani współpracownicy Kaczyńskiego od dawna działający w partii. W praktyce oznacza to, że w gabinecie Szydło znajdują się silne polityczne osobistości, będące na równi z premierem, lecz na pewno odpowiadający politycznie przed Kaczyńskim.

Reklamy

Taki skład nie przetrwa całej kadencji, a osłabienie pozycji premier już na starcie może sugerować, że Szydło szybko zostanie odwołana. Najwięcej kontrowersji budziła nominacja samego Macierewicza, która może rozdrażnić część elektoratu, głosującego w wyborach na partię Kaczyńskiego. Zwłaszcza ci, którzy poszli za hasłem zmiany, o czym w kampanii mówił i prezydent Duda i Beata Szydło. W tę kampanię nie był zaangażowany Macierewicz, a część działaczy starała się ukryć jego działalność w tym okresie.

Powrót znanych twarzy z poprzedniego rządu PiS zdominował przekaz medialny. Dzięki temu zakończono jakiekolwiek spekulacje na temat samodzielności Beaty Szydło. Jarosław Kaczyński chce mieć kontrolę nad tym, co dzieje się w kancelarii premiera. Nominacje pokazały to, czego można było się spodziewać. Kaczyński pozostaje radykalny w kwestiach obronności i służb specjalnych, w pozostałych dziedzinach może jednak dominować pragmatyzm. Dlatego w rządzie znajduje się kilku ekspertów.

Najważniejszy przekaz, jaki dominuje dziś, jest prosty. Najważniejsze miejsca w rządzie wzięli bliscy Kaczyńskiemu politycy. I to do nich należy władza.

źródło: rp.pl, newsweek.pl 

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie www.blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #wybory parlamentarne #wybory prezydenckie