Duchowny swoją przemowę rozpoczął od podkreślenia roli, jaką w dzisiejszych czasach odgrywają narodowcy. - "Wrogowie ojczyzny i wrogowie Kościoła dzisiaj dostają szału, bo widzą wielką - ogromną armię patriotów, armię narodowców i armię kibiców, którzy mają Boga, honor i ojczyznę w sercu, i są gotowi oddać za nią życie" - zapoczątkował cykl występów na tegorocznym Marszu Niepodległości (przebiegający pod hasłem "Polska dla Polaków, Polacy dla Polski").

- "To my jesteśmy przyszłością wielkiej, katolickiej Polski. My jesteśmy świadomi swoich korzeni. Jesteśmy świadomi swojego dziedzictwa narodowo-chrześcijańskiego. I my jesteśmy gotowi walczyć o to dziedzictwo do ostatniej kropli krwi" - kontynuował trzymając w ręce Biblię.

- "Wielu chciałoby nam zamknąć usta. Wielu chciałoby, żebyśmy się całkiem zamknęli i nie walczyli w obronie Kościoła Katolickiego. Żebyśmy nie walczyli w obronie ojczyzny, naszej miłości jaką jest naród polski. Nie możemy (na to pozwolić). My musimy walczyć. My musimy iść na peryferia wiary. Musimy iść na te peryferia, do których nawołuje papież Franciszek. Musimy iść w myśl słów świętego Pawła Apostoła, który mówi +moim honorem jest iść do tych, którzy jeszcze Chrystusa nie znają+. Musimy iść poza świątynie, poza zakrystie, poza plebanie. Musimy iść i głosić prawdę o Chrystusie i bądźcie gotowi na to, że będziecie opluwani. Bądźcie gotowi na to, że będziecie prześladowani. Ale nasza siła, nasza moc, nasza odwaga jest w jedynym Panu Zbawicielu Jezusie Chrystusie" - mówił do ogromnego tłumu, który wciąż grupował się pod Stadionem Narodowym.

W dalszej części swojej wypowiedzi ksiądz Międlar odniósł się do tematu poruszonego podczas manifestacji antyimigranckiej, której był uczestnikiem we Wrocławiu. - "My nie boimy się pokojowo nastawionych muzułmanów, ale ich przecież jest mniejszość. My się boimy fundamentalizmu. My nie chcemy w Polsce przemocy, nie chcemy agresji w imię Allaha, nie chcemy gwałtów, samosądów i terroru" - wołał podniosłym głosem Międlar - "My musimy się temu przeciwstawić. Nie chcemy nienawiści, która jest w Koranie, ale chcemy miłości i prawdy ewangelii. Chcemy walczyć mieczem miłości i prawdy, do czego nawołuje nas święty Paweł Apostoł" - kontynuował wrocławski ksiądz.

- "My wszyscy chcemy dialogu, ale nikt nie chce z nami rozmawiać. Tylko nas nazywają faszystami, rasistami, ksenofobami i niewiernymi psami. My sobie na to nigdy nie możemy pozwolić - kontynuował duchowny.

Pod koniec swojego wystąpienia ksiądz Międlar odniósł się ponownie do roli, jaką odgrywają tłumy uczestników Marszu Niepodległości - "Wy jesteście przyszłością Kościoła. Jesteście przyszłością narodu polskiego. Dlatego budujmy naród polski. Budujmy wielką katolicką Polskę - na pewnym fundamencie, którego nikt ani nic nie będzie w stanie zburzyć. Budujmy Polskę na fundamencie prawdy, miłości i fundamencie jakim jest sam Jezus Chrystus" - powiedział Międlar. Ksiądz na zakończenie wezwał zgromadzonych do oddania hołdu walczącym o wolność Polski i uczczenia Żołnierzy Wyklętych minutą ciszy - podczas jej trwania zebrany tłum odpalił liczne race. Po przemowie duchownego na scenie przemawiali również węgierski polityk z ruchu Jobbik, poseł Adam Andruszkiewicz (Kukiz'15), Tomasz Dorosz (Obóz Narodowo-Radykalny) czy Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15)

Tegoroczny #Marsz Niepodległości zgromadził rekordową liczbę uczestników, którą szacuje się na około 70-100 tysięcy ludzi. Wg. informacji Policji pochód prowadzony od Ronda Dmowskiego pod Stadion Narodowy zakończył się bez większych incydentów. #manifestacja