Lubię wracać tam gdzie byłem już

Rząd, na czele którego stanęła Beata Szydło rozpoczął już urzędowanie. Nie da się ukryć, że w odnajdziemy w nim twarze, dzięki którym będziemy się mogli cofnąć w czasie o dziesięć lat. Ministerstwo rolnictwa i rozwoju wsi objął Krzysztof Jurgiel, który piastował już to stanowisko w latach 2005-06. Podobnie nowy minister gospodarki morskiej i żeglugi, Marek Gróbarczyk – on także w 2007 roku, kierował resortem, który obecnie znów obejmuje. Ministrem środowiska w rządach Marcinkiewicza i Kaczyńskiego był także Jan Szyszko – w gabinecie Beaty Szydło ponownie objął on identyczną funkcję. Najbardziej rozpoznawalnym z powracających na dobrze znane sobie miejsce jest jednak Zbigniew Ziobro, który tak, jak w latach 2005-2007 będzie ministrem sprawiedliwości.

Reklamy
Reklamy

Na stanowisko ministerialne, choć nie to samo co niegdyś, wracają również: Jarosław Gowin (obecny szef resortu nauki i szkolnictwa wyższego, a w przeszłości minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska) oraz Antoni Macierewicz (przed wielu laty minister spraw wewnętrznych).

Wysługa lat i nowe zadania

W rządzie nie brakuje także doświadczonych polityków, posiadających długi staż sejmowy oraz samorządowy, którzy jednak nigdy wcześniej samodzielnie nie kierowali żadnym ministerstwem. Do tej grupy zaliczyć należy między innymi: Andrzeja Adamczyka (minister Infrastruktury i budownictwa), Krzysztofa Tchórzowskiego (minister energetyki), Witolda Waszczykowskiego (minister spraw zagranicznych), czy Annę Zalewską (minister edukacji narodowej). Poniekąd warto także wspomnieć tu o Mariuszu Błaszczaku, który był w czasie poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości Szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz ministrem bez teki.

Reklamy

Dziś Błaszczakowi przychodzi jednak pokierować ministerstwem spraw wewnętrznych i administracji, które stanowi wyzwanie zupełnie innego, wyższego rzędu.

Zaskoczenia (i nadzieje) PiS-u

Obok polityków, których nazwiska od dawna przewijały się w plotkach dotyczących nowego składu rządu, w „drużynie” Beaty Szydło znalazło się także kilku nowych graczy – i były to nominacje dość niespodziewane. Do takich ludzi należy choćby Konstanty Radziwiłł, wieloletni prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, który dziś stoi na czele ministerstwa zdrowia. Sporym zaskoczeniem jest też minister rozwoju, Mateusz Morawiecki, który w latach 2007-2015 piastował stanowisko prezesa zarządu Banku Zachodniego WBK. Co ciekawe, Morawiecki był także członkiem Rady Gospodarczej, jaką w roku 2010 powołano przy premierze Donaldzie Tusku. Jeszcze bardziej zaskakujące i nieoczekiwane jest obsadzenie stanowiska ministra sportu i turystyki – został nim zaledwie 31-letni były sprinter Witold Bańka (jego największy sukces sportowy to brązowy medal mistrzostw świata w sztafecie 4 x 400 metrów, wywalczony w Osace w 2007 roku).

Reklamy

Swoją przygodę ze sportem Bańka zakończył w roku 2012, a następnie rozpoczął karierę w branży PR. Wreszcie za nową postać w kręgach rządowych Prawa i Sprawiedliwości uznać należy Piotra Glińskiego, który objął we władanie ministerstwo kultury i dziedzictwa narodowego. Polityk, którego #PiS przedstawiało jako kandydata na premiera przy składaniu wniosków o konstruktywne wotum nieufności wobec rządów PO, był wówczas kreowany na bezwolne „narzędzie w rękach Jarosława Kaczyńskiego”. Marcin Kierwiński z Platformy Obywatelskiej stwierdzał nawet, że Glińskiemu „należy współczuć, że został wmanewrowany w takie przedsięwzięcie”. Teraz o współczuciu nie ma mowy, bowiem Gliński, który w tym roku wstąpił do PiS-u, jest dziś nie tylko ministrem, ale też wicepremierem i bynajmniej nie wygląda na „wmanewrowanego” w cokolwiek, co mogłoby mu się nie podobać.

Źródła: telewizjarepublika.pl, parkiet.com, sportowefakty.pl, onet.pl #Parlament #Beata Szydło