W niemieckich mediach i z ust niemieckich polityków często słyszy się słowa o zaangażowaniu tamtejszego społeczeństwa w pomoc uchodźcom i o wolontariuszach, którzy tę pomoc spontanicznie niosą. Rzadziej mówi się o atakach na ośrodki dla imigrantów, te zaś stają się w RFN coraz częstsze.

Trzykrotny wzrost liczby ataków na ośrodki dla imigrantów

Wedle oficjalnych danych niemieckiego rządu w tym roku doszło do niemal 500 ataków na ośrodki dla imigrantów. To aż trzy razy więcej niż w roku poprzednim. Co ciekawe, większość z tych ataków wcale nie jest dziełem kryminalistów. Jak powiedział niemiecki minister spraw wewnętrznych, Thomas de Maiziere, dwie trzecie aktów przemocy to dzieło lokalnych mieszkańców, którzy wcześniej nie mieli konfliktów z prawem.

Reklamy
Reklamy

De Maiziere określił ataki na domy dla azylantów mianem „haniebnych”.

Protesty niemieckiego społeczeństwa

Tymczasem sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Wedle badań opinii społecznej przeprowadzonych na zlecenie tygodnika „Der Stern” i telewizji RTL, ponad połowa pytanych deklaruje, że boi się masowego napływu uchodźców. Nic dziwnego, że w tej sytuacji rosną notowania partii wyrażających zdecydowany sprzeciw wobec imigrantów. Poparcie dla konserwatywnej partii AfD (Alternative für Deutschland), otwarcie kontestującej politykę kanclerz Merkel, wzrosło z pięciu do siedmiu procent. Taki wynik zapewniłby temu ugrupowaniu miejsce w Bundestagu. W środę (7.10.) AfD zorganizowała w Erfurcie manifestację, w której wzięło udział ok. osiem tysięcy osób. Protestujący domagali się zakończenia kryzysu imigranckiego i lepszego zabezpieczenia granic.

Reklamy

Tarcia w łonie koalicji rządzącej

Jednak nie tylko opozycja krytykuje działania Angeli Merkel. Zdecydowanym przeciwnikiem polityki pani kanclerz jest również szef koalicyjnej CSU, premier Bawarii Horst Seehofer. Na spotkaniu z bawarskimi samorządowcami Seehofer mówił o potrzebie „obrony koniecznej” przed napływem uchodźców i to samo powtórzył w wywiadzie dla tabloidu Bild. Miałoby chodzić o zawracanie części imigrantów do Austrii wprost z granicy oraz o bezpośrednie przekazywanie w głąb Niemiec tych, których zdecydowano się przyjąć. Z kolei wczoraj, po zakończeniu nadzwyczajnego posiedzenia gabinetu, premier Seehofer zagroził, że skieruje do Sądu Konstytucyjnego skargę na rząd federalny, jeżeli ten nie przedsięweźmie szybko skutecznych środków celem ograniczenia dalszego napływu imigrantów. Groźby te nie zrobiły chyba na Berlinie wielkiego wrażenia. „Każdy może występować do Sądu Konstytucyjnego” – skwitował Thomas de Maiziere.

W komentarzu na stronie internetowej tygodnika „Der Spiegel” podsumowano ten spór następująco: „Jedno jest pewne: Seehofer nie zrezygnuje ze swoich żądań, bo jest głęboko przekonany o tym, że integracja imigrantów z niemieckim społeczeństwem możliwa będzie tylko wówczas, gdy liczba przybyszów zostanie ograniczona.”

źródło: bbc.com, spiegel.de #Niemcy #imigracja #kryzys uchodźczy