Partia Sprawiedliwości i Rozwoju, szczególnie tandem premiera Erdogana i ministra spraw zagranicznych Davutoglu (obecnie: prezydenta i premiera), nie tylko starała się odgrywać pierwszorzędną rolę w wewnętrznej polityce tureckiej, ale także uczynić samą Turcję jednym z najważniejszych krajów regionu. Turcja za rządów islamistów odwołuje się do imperialnej, osmańskiej przeszłości, jako symbolu tureckiej wielkości, w przeciwieństwie do Kemalistów, krytycznych względem tych tradycji.

Słabe mocarstwo

Odwołania te były łączone z silnym przywiązaniem do demokracji i jej promowaniem w świecie arabskim. Partia uznała, że - szczególnie po arabskiej wiośnie, gdy do władzy w kilku krajach arabskich doszli islamiści, Turcja będzie pośród krajów sunnickich odgrywać rolę naturalnego lidera.

Reklamy
Reklamy

Rządy Erdogana i Davutoglu starały się, trochę na wyrost, prowadzić politykę mocarstwową. Jednak okazało się Turcja nie ma do tego ani środków, ani odpowiedniej pozycji: arabscy islamiści nie byli chętni uznać jej pierwszeństwa i słuchać wytycznych Ankary.

Przegrana opozycji w Syrii, nie zdolnej pokonać sił wiernych Asadowi, obalenia Muhamada Morsiego w Egipcie przez wojsko, to przykłady klęski polityki Ankary w ostatnich latach. Turcja, która chciała prowadzić szeroką politykę na wielu frontach – nie tylko na Bliskim Wschodzie ale również w Azji Środkowej, potknęła się o własne granice. Okazało się, że największym wyznaniem stała się wojna u jej granic, która całkowicie podkopała tureckie ambicje.

Kurdowie jako sprawa wewnętrzna i zagraniczna

Niejasna polityka względem Kudrów zbudziła liczne zastrzeżenia w kraju, wzmacniając siły opozycyjne.

Reklamy

Partia Ludowo-Demokratyczna - lewicowo-nacjonalistyczna, odwołująca się do kurdyjskiego elektoratu, odebrała rządzącemu stronnictwu głosy mniejszości kurdyjskiej, konserwatywnej kulturowo. Zamach dżihadystów z 10.10 na działaczy lewicowych wzmocnił opozycję, którą tureckie społeczeństwo postrzega jako ofiarę błędnej polityki rządu – rządu, który pomimo swoich dalekosiężnych zamierzeń politycznych, nie był w stanie zagwarantować bezpieczeństwa wewnątrz kraju. Opozycja głosi, że gdyby rząd od początku działań ISIS w Iraku i Syrii opowiedział się przeciw niemu, ostatnie zamachy nie miałyby miejsca.

Terroryści z ISIS atakują od kilku miesięcy głównie Kurdów, doskonale wiedząc, że jest to sytuacja dla Ankary bardzo niewygodna, gdyż każe jej opowiedzieć się albo po stronie kurdyjskiej (w Syrii i Iraku), albo dżihadystów. Parta Ludowo-Demokratyczna, której udało się przekonać tureckich Kurdów, że walka z terrorystyczną Partią Pracujących Kurdystanu oraz brak poparcia ze strony Ankary dla syryjskich i irackich Kurdów walczących z ISIS (połączonego z ostrzeliwaniami pozycji kurdyjskich bojowników w północnej Syrii), to przejawy „wojny Ankary z narodem kurdyjskim”.

Reklamy

Lewicowe stronnictwo prowadzi politykę, którą można określić jako bezwarunkową krytykę rządu – choćby akcji antyterrorystycznej w przygranicznym mieście Cizre z ostatnich dni, gdzie wojsko prowadzi działania przeciw PPK; delegaci PLD próbowali nawet wkroczyć do miasta, gdzie wojsko ustanowiło godzinę policyjną.

Powrót na salony

Informacje o tym, że władze Turcji „wypuściły” imigrantów syryjskich, przebywających na jej terenie, do Europy, ma posmak teorii spiskowej, jednak tak czy inaczej uchodźcy wzmocnili rolę Ankary,podobnie zresztą jak interwencja Rosji w Syrii (szczególnie w oczach USA). Ostatnia wizyta Angeli Merkel to wyraźne wskazanie na Ankarę, jako ważnego gracza. Berlin zdaje sobie sprawę ze swojego zbyt dalekiego uzależnienia od polityki Kremla, poszukuje więc sojusznika w Republice Tureckiej.

Turcja, obok Arabii Saudyjskiej, USA i Rosji była uczestnikiem piątkowych (23.10) rozmów w Wiedniu, gdzie starano się wypracować strategię tych państw względem konfliktu w Syrii. Turcja może dzięki temu odzyskać swoje międzynarodowe znaczenia, wyjść z rogu, w którym się niedawno znalazła, a na pewno współdecydować o sytuacji na Bliskim Wschodzie.

źródła: aljazeera.com #Syria #Wielka polityka #Bliski Wschód