„Rzeczpospolita” podała w tym tygodniu informację o będących na ukończeniu planach stworzenia Gwardii Krajowej - paramilitarnej formacji wspomagającej wojsko zawodowe w czasie wojny. Miałaby ona m.in.: chronić ludność cywilną i pilnować granic. Natomiast w czasie pokoju do jej zadań należałoby likwidowanie skutków klęsk żywiołowych, katastrof itp.

Gwardia Krajowa: 300 tysięcy ochotników

W zbliżającym się tygodniu plany utworzenia Gwardii Krajowej mają trafić do akceptacji na stół szefa MON Tomasza Siemoniaka. Prawdopodobnie ustalono również, że początek szkoleń ochotników będzie miał miejsce jeszcze w tym roku.

W ciągu 3 lat Gwardia Krajowa ma zaistnieć w większych miastach i powiatach.

Reklamy
Reklamy

W jej skład wejdą ochotnicy, to jest m.in.: rezerwiści, członkowie organizacji paramilitarnych, strażacy itp. Być może, służba w GK wiązała będzie się z otrzymywaniem wynagrodzenia. Oddziałami GK mają dowodzić oficerowie rezerwy. Gwardziści dostaną broń wycofaną z armii zawodowej.

Zastanawiające jest tylko, że przy 120-tysięcznej polskiej armii zawodowej, ta wspomagająca ją formacja ma liczyć 300 tysięcy ochotników. W USA, gdzie również istnieje taka organizacja (Gwardia Narodowa), przy armii liczącej tam prawie 1,5 miliona żołnierzy, ochotników pod bronią jest 358 tysięcy. Z kolei w Wielkiej Brytanii armia liczy 205 tysięcy, a wspomagająca ją grupa ochotnicza 32 tysiące.

Obawy

Obecnie największe szanse na stworzenie rządu po wyborach ma PiS. Ministrem Obrony Narodowej w rządzie tej partii miał być pierwotnie Antonii Macierewicz. Po występach w Chicago kandydatem na to stanowisko ogłoszono Jarosława Gowina.

Reklamy

Na stronie Fronda.pl gotowość współpracy wyraził również Romuald Szeremietiew. Były wiceminister obrony w rządach Olszewskiego i Buzka krytykuje zresztą nazwę tej formacji, nie negując przy tym samej potrzeby jej istnienia. Uważa, że Gwardia Krajowa jest niejako zbitką słowną utworzoną z nazw dwóch historycznych organizacji: Gwardii Ludowej i Armii Krajowej.

Oby tylko utworzenie tak olbrzymiej formacji i jej późniejsza działalność nie były wykorzystywane w innych niż zamierzone początkowo celach. 300 tysięcy ludzi pod bronią, ochotników, aż strach myśleć. Można oczywiście dyskutować o potrzebie istnienia takiej organizacji. Nie przeczę, że jest potrzebna. Sytuacja w Europie, ogólnie ujmując, nie jest ciekawa, ale liczebność docelowa GK budzi mieszane odczucia.

Źródło: Rzeczpospolita, Wyborcza.pl, Fronda.pl #wybory parlamentarne #wojsko polskie #PiS