Aleksandra Siedlecka: Jest Pani prawniczką, więc interpretuje Pani artykuły tej konstytucji bardziej świadomie niż przeciętny Polak. Które paragrafy Panią zszokowały? 

prof. Monika Płatek: Rzecz nie w „szokowaniu”, ale świadomości, że proponowane w Konstytucji PiS zmiany są groźne

Po pierwsze, żeby proponować zmiany w Konstytucji trzeba mieć dobry powód. Tu powodem tym jest zamach na demokrację i próba skupienia władzy w jednym ręku. Powodem tym jest także odejście od państwa obywatelskiego na rzecz nacjonalistycznego, co jest szczególnie groźne. Polska to nagle kraj tylko dla Polaków, a i to nie dla wszystkich, bo tylko dla katolików.

Reklamy
Reklamy

Wyrzucanie innych od Kaszubów, Ślązaków, Łemków po tych, co korzenie mają niemieckie i odejście od formuły wartości uniwersalnych na rzecz tych, które źródło ich widzi w bogu katolików różnicuje, rozdziela i dyskryminuje ludzi już w pierwszym zdaniu proponowanej Konstytucji.  

Ślązacy, Romowie, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy, którzy żyją w Polsce staja się nagle, z dnia na dzień, ludźmi drugiej kategorii. Mogą wprawdzie za Polskę jako obywatele ginąć, ale Polska nie jest ich dziedzictwem lecz tylko Polaków. 

Już na wstępie też zrywamy z trójpodziałem władzy. To Prezydent staje się superwładzą wyjętą przed nawias i umieszczoną w naczelnych zasadach Konstytucji (art. 7 Projektu #PiS). Decyduje o rządzie i jego działaniu, może swobodnie rozwiązać Sejm, ingeruje w sądy i trzyma obywateli za twarz grożąc niepokornym izolacją i zabiegami medycznymi, by zmniejszyć „zagrożenie” jakie mogą stwarzać  (art.21 Projektu PiS) .

Reklamy

 

Art. 7 

1. Prezydent Rzeczypospolitej jest najwyższym przedstawicielem Państwa Polskiego w stosunkach wewnętrznych i zewnętrznych oraz gwarantem ciągłości władzy państwowej (...).

Władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza niby są rozdzielone, natomiast wczytując się w kolejne paragrafy wyraźnie widać, że wszystko podlega Prezydentowi

Bardzo znamienny jest też kolejny artykuł, który mówi o referendum.

Art. 8 

1. W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa i obywateli można przeprowadzić referendum krajowe. Jego przeprowadzenie zarządza Sejm bezwzględną większością głosów lub Prezydent Rzeczypospolitej za zgodą Senatu. 

3. Wynik referendum krajowego jest wiążący, jeżeli w głosowaniu wzięło udział co najmniej 30% uprawnionych, z zastrzeżeniem art. 175 ust. 2.  

Paragraf 3 art. 8 to dowód na zaprzeczenie idei referendum, gdzie istotą jest, że ma się wypowiedzieć większość. A tu wystarczy, że w głosowaniu weźmie udział 30% uprawnionych (!), czyli wystarczy 16% głosów dla zapewnienia zgody na niemal dowolne pomysły Prezydenta (art.

Reklamy

8 Projektu PiS). Wynik referendum w dalszych artykułach Konstytucji jest również jednym z powodów, dla których Prezydent może - po porostu - rozwiązać Sejm. Z kolei Senat, ograniczając bierne prawo wyborcze, staje się  klubem „kolesiów” w dużej mierze podległych Prezydentowi (art.32.3 Projekt PiS).  

Prezydent ostro ingeruje w rząd i władzę wykonawczą. To Prezydent decyduje czy urzędnik ma kwalifikacje zawodowe i etyczne, zwołuje posiedzenia Rady Ministrów, gdy uzna to za ważne i choć nie głosuje to ma wpływ na głosowanie i podejmowane decyzje (art. 72 Projekt PiS). Prezydent może odmówić powołania Premiera i Ministrów, gdy dojdzie do wniosku, że nie będą oni przestrzegać prawa lub uzna, że są inne ważne powody. Brak tu kryteriów, a nie brak jawnego przyzwolenia na rozszalałą inwigilację i autorytarna kontrolę (art. 122 Projekt PiS). 

Dziś Prezydent też może uczestniczyć w posiedzeniach Rady Ministrów tyle tylko, że decyzje tam zapadające nie są wiążące. A w Konstytucji PiS są wiążące. 

W Konstytucji PiS jest wiele „kwiatków”, które godzą w dotychczasowe prawa obywateli

prof. Monika Płatek, prawniczka, wykładowca na UW, kandydatka do Senatu z listy Zjednoczonej Lewicy

źródło fot.: screen z youtube.pl/Prawo i Sprawiedliwość #wybory parlamentarne